Nowy rok może przynieść wiele niespodzianek, lecz jedno jest pewne – wzrosną opłaty za wywóz śmieci. Skali podwyżek jeszcze nie znamy, ponieważ samorządowcy opornie wdrażają nowe prawo. Zdaniem wielu z nich „ustawa śmieciowa” nadaje się tylko do śmieci.

Źródło: iStockphoto / Thinkstock
Od 1 lipca przyszłego roku miasta staną się właścicielami wszystkich odpadów komunalnych powstających na ich terenie. W imię lepszej ochrony środowiska naturalnego samorządy zostaną zobowiązane do zorganizowania systemu odbioru śmieci. Za wszystko to zapłacą podatnicy, a wysokość opłat i sposób ich naliczania ustalą urzędnicy. Czas na to mają do końca grudnia.
Śmieciowe papier-kamień-nożyce
Przyjęta 2011 r. ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach podaje trzy sposoby ustalania opłaty za śmieci. Nowe „prawo śmieciowe” stanowi dla samorządowców twardy orzech do zgryzienia, ponieważ każda metoda rozliczania ma swoje istotne wady.
Najprostszą opcją wydaje się naliczanie opłaty od każdego lokatora. Przyjmując tę metodę, należy założyć, że każdy produkuje mniej więcej tyle samo śmieci, co już budzi spore wątpliwości. Problemem może być również właściwe ustalenie liczby osób zamieszkujących nieruchomość. Dotyczy to szczególnie dużych miast, gdzie mieszka wiele osób niezameldowanych, np. studentów. Pochodną tego rozwiązania jest pomysł ustanowienia ryczałtowej opłaty za śmieci nie dla pojedynczej osoby, lecz gospodarstwa domowego. W tym wypadku problem zliczania odpada, ale niesprawiedliwość zostaje.
Kolejną propozycją jest uzależnienie opłaty za śmieci od metrażu mieszkania. Niedostatki tego sposobu są oczywiste. Samotna emerytka zajmująca 80-metrowe mieszkanie musiałaby zapłacić więcej niż pięcioosobowa rodzina mieszkająca w dwupokojowym lokalu, choć pewnie sama wyprodukowałaby mniej śmieci.
Ostatnia metoda naliczania opłaty – im większe zużycie wody, tym większy rachunek za śmieci – również nie jest idealna Oprócz braku bezpośredniego związku ścieków ze odpadami istnieją wątpliwości natury prawnej co do tego, czy odczyty z liczników mogą stanowić podstawę do naliczania opłaty. Takie zastrzeżenia zgłosili m.in. radni z Krakowa.
Samorządy zwlekają z decyzjami
Pierwszym dużym miastem, w którym podjęto decyzję o sposobie naliczania opłat za śmieci, była Bydgoszcz. Już w czerwcu radni postanowili, że wysokość opłaty będzie zależna od liczby osób zamieszkujących w danym lokalu. To, czy zadeklarowana liczba mieszkańców będzie zgodna ze stanem faktycznym, zostanie zweryfikowane na podstawie kopii faktur za zużycie wody.
Wśród największych polskich miast jeszcze tylko Szczecin, Łódź i Rzeszów wybrały formę rozliczania opłat za śmieci. Kolejny raz władze lokalne niechętnie przejmują na swoje barki nowe zadania. Większość samorządów ostateczną decyzję odłożyła na ostatnią chwilę.
| Miasto | Proponowany sposób naliczania opłaty | liczba sektorów | konsultacje społeczne | |||||
| 1 | Warszawa | metraż | 5 | nie | ||||
| 2 | Kraków | liczba osób lub metraż | 1 | nie | ||||
| 3 | Łódź | liczba mieszkańców | 5 | tak | ||||
| 4 | Wrocław | wariant mieszany | 4 | nie | ||||
| 5 | Poznań | liczba mieszkańców | 5 | nie | ||||
| 6 | Gdańsk | ryczałt dla gospodarstwa domowego | 6 | tak | ||||
| 7 | Szczecin | zużycie wody | 4 | tak | ||||
| 8 | Bydgoszcz | liczba mieszkańców | 9 | nie | ||||
| 9 | Lublin | liczba mieszkańców | 6 | tak | ||||
| 9 | Katowice | liczba mieszkańców | 1 | tak | ||||
| 10 | Białystok | wariant mieszany | 6 | tak | ||||
| 11 | Gdynia | ryczałt dla gospodarstwa domowego | 7 | tak | ||||
| 12 | Rzeszów | liczba mieszkańców | 1 | nie | ||||
|
Rewolucja w gospodarowaniu odpadami uderzy mieszkańców po kieszeniach, więc chcąc ograniczyć negatywny wpływ na własny wizerunek, urzędy miejskie w kilku miastach zorganizowały konsultacje społeczne. Z drugiej strony środowiska samorządowe zgłaszają poważne zastrzeżenia do samej ustawy.
Wrocławscy radni skupieni wokół prezydenta miasta zaproponowali uchwalenie wariantu mieszanego, w którym można wybrać między opcją „od metra” lub „od osoby”. Miałoby to uchronić np. osoby samotne zajmujące duże mieszkania przed dużymi opłatami za śmieci. Nie wiadomo jednak, czy taka uchwała byłaby zgodna z ustawą – samorządowi prawnicy wciąż nad tym pracują.
Premier umywa ręce
Wariant mieszany chciano wprowadzić także w Białymstoku. Problem ten okazał się na tyle istotny, że podczas wizyty na Podlasiu poruszył go sam Donald Tusk. Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, na spotkaniu partyjnym premier stwierdził: „Nasi wyborcy nam tego nie wybaczą. Dlaczego emerytka, właścicielka 25-metrowej kawalerki, ma płacić za odpady tyle samo co mój minister Tomasz Arabski, który mieszka z żoną i czwórką dzieci w 200-metrowej willi?”
Mimo tak ostrej krytyki ustawy, przyjętej głównie głosami rządzącej koalicji, premier nie wskazał sposobu naliczania opłaty, który jego zdaniem byłby najwłaściwszy.
W najbliższych miesiącach sprawy gospodarki odpadami będą przyciągać więcej uwagi polityków szczebla centralnego. Radni z Inowrocławia zaskarżyli ustawę śmieciową do Trybunału Konstytucyjnego. Ich wniosek poparło aż 700 gmin. Taki głos trudno będzie w Warszawie zignorować.
Taniej już było
Bez względu na to, jakie decyzje podejmą radni w naszych miastach i gminach, możemy być pewni jednego – od przyszłego roku za śmieci zapłacimy więcej. Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej podwyżki wyniosą nawet 100-200 procent.
| »KIG: koszt odbioru śmieci wzrośnie od 100 do 200 proc. |
Powód podwyżek jest prosty – nowa ustawa radykalnie ograniczy rywalizację biznesową. Konkurencyjny do tej pory rynek zostanie zastąpiony siecią lokalnych monopolistów, którzy nie będę mieli motywacji, by obniżać cenę usług.
Wraz ze zmianą prawa walka o klienta zakończy się z chwilą przekonania urzędników do swojej oferty. Stawka będzie wysoka – w Warszawie i okolicach, zamiast ponad 100 firm, na rynku odbioru odpadów będzie funkcjonowało tylko kilka podmiotów, które otrzymają licencję na działalność w danym sektorze. Z tego względu nowe regulacje uważa się nawet za sprzyjające korupcji.
Zmiany w systemie gospodarowania odpadami spotkały się z miażdżącą krytyką Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Zdaniem UOKiK nowelizacja ustawy sprawi, że Polska cofnie się o 20 lat – do tej pory nasz kraj, jako jeden z nielicznych, mógł pochwalić się konkurencyjnym rynkiem wywozu śmieci. Kopiowanie zagranicznych wzorców oznacza, że przeszczepimy na nasz grunt tamtejsze problemy, za co zapłacimy my wszyscy.





























































