REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Śląskie: członkowie gangu fałszerzy zasiądą na ławie oskarżonych

2016-01-18 14:33
publikacja
2016-01-18 14:33
Dodaj Bankier.pl w Google

Katowicka prokuratura zamknęła zasadniczą część śledztwa przeciw największej grupie fałszerzy dokumentów rozbitej na Śląsku - skierowała do sądu akt oskarżenia obejmujący głównych organizatorów. Gang przygotował 42 tys. dokumentów, 2,3 tys. z nich wydrukowano.

fot. Andrzej Bogacz / / FORUM

Opisujący 24 przestępstwa akt oskarżenia objął osiem osób, z których trzy przyznały się do winy i złożyły wnioski o wymierzenie im kary bez procesu - poinformował w poniedziałek Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. To kolejny akt oskarżenia w tym postępowaniu. 35 osób zostało już prawomocnie skazanych, w tym kilkunastu członków grupy.

Sprawa dotyczy grupy przestępczej, która w latach 2009-11 działała na Śląsku i Małopolsce. Gang składał się z producentów i pośredników, którzy kontaktowali tych pierwszych z odbiorcami. Skierowany ostatnio do sądu akt oskarżenia obejmuje tę część grupy, która zajmowała się bezpośrednim produkowaniem dokumentów (...). Sprawcy robili to w swoich mieszkaniach lub zakładach pracy - powiedział prok. Tadla.

Wakacje na giełdzie

Członkowie grupy fałszowali wszelkiego rodzaju dokumenty, najczęściej dowody osobiste, paszporty, prawa jazdy, a także świadectwa ukończenia szkół i uprawnienia do wykonywania zawodów. Były też dokumenty związane ze składaniem zeznań podatkowych, a także dokumentacja związana z prowadzoną działalnością gospodarczą" - dodał prokurator.

Reklama

Gang rozbiła Straż Graniczna. Wszystko zaczęło się od wątpliwości, jakie wzbudziły niektóre paszporty sprawdzane przez funkcjonariuszy. Podejrzewanym o fałszerstwa założono podsłuchy. Dzięki temu udało się wytypować najważniejszych członków grupy i zatrzymać kilkanaście pierwszych osób. Sprawcy kontaktowali się używając slangu, w którym calak - oznaczał sfałszowany dowód osobisty, białko - paszport, a komplet - prawo jazdy i dowód osobisty.

Podczas kilkudziesięciu przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 2,3 tys. już gotowych dokumentów, zaś w komputerach i na różnych nośnikach było 3,4 tys. plików, w których było 42 tys. dokumentów. Część z nich była już sfałszowana, a część jako prawdziwa, zeskanowana - służyła temu, żeby w razie otrzymania konkretnego zlecenia dokonać podrobienia - wyjaśnił prok. Tadla.

Sprawcy wykorzystywali zaawansowany sprzęt, m.in. jednego z zakładów poligraficznych w Katowicach. Jeden z fałszerzy, Rafał W., korzystał też ze specjalnie skonstruowanego stolika ze specjalnym podświetleniem, który umożliwiał nanoszenie danych na dowody osobiste i prawa jazdy. Inny członek grupy, który skonstruował stolik, został już prawomocnie skazany.

Jak mówią prokuratorzy, sfałszowane prawo jazdy kosztowało 1 tys.-1,2 tys. zł, najdroższy był paszport, za który fałszerze inkasowali nawet 1,5 tys. zł. Za zaświadczenia i pieczątki (tych ostatnich znaleziono ponad 3 tys.), odbiorcy płacili 50-100 zł.

Podrobione dokumenty były przedstawianie w zakładach pracy - gdy ktoś chciał np. wykazać, że ma stosowne uprawnienia lub nie był karany - do poprawienia CV lub w przypadku rejestracji pojazdów, ale też posłużyły do wyłudzania mienia. W taki sposób - na podstawie dokumentów z pieczątkami prokuratury i służb celnych - sprawcy wywieźli cysternę z paliwem z parkingu w Rudzie Śląskiej, zajętą wcześniej na mocy decyzji Urzędu Celnego w Częstochowie. Ten wątek zakończył się już prawomocnym wyrokiem.

Jak wyjaśnił prok. Tadla, grupa nie miała jednego szefa - w rozumieniu zapisów Kodeksu karnego. Gang był podzielony na trzy podgrupy. Rafał W. zajmował się głównie prawami jazdy i dowodami osobistymi, Radosław M. - świadectwami i zaświadczeniami, a Michał K. i jego żona - pozostałymi dokumentami.

Jeden z oskarżonych, poza fałszowaniem dokumentów, odpowie ponadto za przestępstwa narkotykowe. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Katowicach. Oskarżonym grozi kara do pięciu lat więzienia.

Choć zasadnicza część śledztwa dotycząca działalności grupy jest zakończona, to jednak w dalszym ciągu prokuratorzy prowadzą postępowanie wobec odbiorców dokumentów. Na razie wiadomo o 50-60 takich osobach. To osoby, o których wiemy, że korzystały z takich dokumentów bądź też zleciły ich wykonanie. Jest to wstępna, szacunkowa liczba - zaznaczył Tadla.(PAP)

kon/ gma/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Katowice

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki