Pomimo sensacyjnie dużego spadku zapasów w Stanach Zjednoczonych notowania ropy naftowej zakończyły środę spadkiem o ponad 6%. Była to najsilniejsza dzienna przecena "czarnego złota" od niemal trzech lat.


Gwałtowny spadek cen ropy naftowej rozpoczął się tuż po 16:30. O tej porze na rynek trafił cotygodniowy raport z amerykańskiego Departamentu Energii (EIA). Tyle że dane EIA zdawały się sprzyjać raczej wzrostom cen: z magazynów ubyło aż 12,6 mln baryłek strategicznego surowca. To prawie trzy razy więcej od szacowanego przez analityków ubytku o 4,5 mln brk.
Mimo to kurs ropy runął w dół, do końca dnia zniżkując o 6,15% w przypadku ropy Brent i prawie 5% na rynku teksańskiej ropy WTI. Nie oznacza to, że ropa naftowa nagle stała się tania. Baryłka Brenta wciąż kosztuje ponad 74 dolary i nadal jest o 68% droższa niż rok temu.
Analitycy byli bezradni i nie bardzo potrafili wytłumaczyć tak silną i nagłą wyprzedaż naftowych kontraktów. Niektórzy mówią o wpływie aprecjacji dolara, który w środę umocnił się o 0,6% względem koszyka walut wymienialnych. Inni zwracają uwagę, że przecena ogarnęła wszystkie rynki surowcowe. Notowania ołowiu zanurkowały o prawie 5%, miedź potaniała o ponad 3%, zaś bloombergowy subindeks cen płodów rolnych znalazł się najniżej w swej 27-letnieh historii.
Jeszcze inni usiłują tłumaczyć środowe załamanie na rynku ropy eskalacją wojny handlowej między USA a Chinami. Tyle że ta wiadomość była znana od rana i przed 16:30 nie wzbudzała aż takich emocji. Spadki próbowano też tłumaczyć plotkami o możliwych wyjątkach od sankcji nałożonych przez USA na Iran oraz wznowieniem dostaw z Libii. Na rynku pojawiły się też dane o zwiększeniu wydobycia przez Arabię Saudyjską, która w czerwcu pompowała o 405 tys. baryłek dziennie więcej niż w maju. Spekulowano także, że w wyniku spotkania Trumpa z Putinem (16 lipca w Helsinkach) może zapaść decyzja o zwiększeniu podaży ropy z Rosji.

Jak było naprawdę, tego nie wiadomo. Ale raczej żadna z tych informacji z osobna nie byłaby w stanie doprowadzić do tak silnego spadku notowań ropy naftowej. Nie wiadomo także, czy środowe tąpnięcie stanie się zaczątkiem głębszej korekty lub nawet zaczątkiem bessy. Jak na razie hossa na ropie trwa 2,5 roku i doprowadziła do potrojenia cen najważniejszego surowca dla naszej cywilizacji.
Krzysztof Kolany






























































