Sadownicy ze wschodniego Mazowsza wstrzymują zbiory jabłek. To protest przeciwko drastycznie zaniżonym - ich zdaniem - cenom w punktach skupu owoców.
Jak mówi Michał Michaluk ze Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, skupy za kilogram jabłek przemysłowych płacą po kilkanaście groszy. "Ta cena jest w ogóle nieopłacalna" - ocenił Michał Michaluk. Wyraził przypuszczenie, że tak niska cena jest spowodowana zmową cenową zakładów przetwórczych.
Przy takich cenach kompletnie nie opłaca się zbierać owoców - podkreśla jeden z sadowników. To dlatego, że owoce są zbierane ręcznie, a wynagrodzenia dla trudniących się tym pracowników sezonowych pochłaniają większość oferowanych sadownikom pieniędzy. Poza tym - jak dodał sadownik - wcześniej wiele uwagi trzeba poświęcić na pielęgnację drzew i opryski.
Na kolejny poniedziałek sadownicy zapowiadają pikietę w Warszawie. Będą protestować między innymi przed siedzibą ministerstwa rolnictwa.
IAR/Łukasz Pastor/RDC/vey/Siekaj























































