Podczas piątkowej sesji indeks S&P500 dość niespodziewanie zbliżył się do swojego zeszłorocznego rekordu na niespełna dwa punkty. Co najbardziej zaskakujące, tak dobra sesja wydarzyła się po nadspodziewanie dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy.


W czerwcu liczba zatrudnionych w sektorach pozarolniczych wzrosła aż o 287 tysięcy – o przeszło sto tysięcy więcej od mediany prognoz ekonomistów. Tak dobre dane sprawiły, że inwestorzy zapomnieli o fatalnym odczycie za maj (+36 tys. zrewidowane na +11 tys.). Choć pewne aspekty raportu BLS były poważnym rozczarowaniem (stagnacja wynagrodzeń, mizerny wzrost liczby pracujących w badaniu ankietowym).
Po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy inwestorzy raźno ruszyli kupować akcje. To o tyle dziwne, że (przynajmniej w teorii) lepsza koniunktura powinna otwierać drogę podwyżkom stóp procentowych w Rezerwie Federalnych. A przecież niemal zerow koszty kredytu to główna siła, która trzyma wyceny akcji(w relacji do zysków) na rekordowo wysokich poziomach.
Reakcja Wall Street była więc zaskakująca. S&P500 poszedł w górę o 1,53%, na zamknięciu meldując się na wysokości 2.129,90 pkt. Ale w trakcie sesji wspiął się na pułap 2.132,82 pkt., czyli o 1,9 pkt. poniżej historycznego rekordu z maja 2015 roku.
„Myślę, że inwestorzy gwiżdżą przechodząc przez cmentarz. Wokół jest tyle brzydkich spraw, które każdy zdaje się ignorować. Uderza mnie, że tak wiele rzeczy może pójść źle w ciągu następnych kilku miesięcy” - fenomenalni spointował piątkową sesję Phil Orlando, strateg rynku akcji z nowojorskiego Federated Investors.
Wystarczy wspomnieć konsekwencje Brexitu dla brytyjskiego rynku nieruchomości, ryzyko plajty najstarszego włoskiego banku oraz upadku pierwszego z niemieckich landesbanków. A wszystko to w otoczeniu zerowych lub ujemnych stóp procentowych i niemal rekordowo wysokich wycen zarówno amerykańskich spółek jak i obligacji skarbowych.
Przestrogą powinien być fakt, że ostatni raz S&P500 ustanowił historyczny szczyt po zamknięciu dwóch funduszy nieruchomości... w lipcu 2007 roku. Wszyscy pamiętamy, co było później: zjazd z 1555 pkt. do 666 pkt. w marcu 2009. (po drodze poprawiając rekord w październiku 2007).





























































