Dzień zaprzysiężenia nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych zwykle nie przynosi szczęśliwej sesji inwestorom z Wall Street. Ale tym razem było inaczej: oszczędnie przemawiającemu Trumpowi towarzyszył najlepszy wynik S&P500 od Kennedy'ego.


Jak skrzętnie policzyli Amerykanie inauguracyjne przemówienie Donalda Trumpa trwało 16 minut i 12 sekund, co czyni je najkrótszym od czasu Jimiego Cartera w roku 1977. Była to też druga najkrótsza mowa inauguracyjna po II wojnie światowej od czasów J.F. Kennedy'ego.
W dniu zaprzysiężenia 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych indeks S&P500 zyskał 0,34%, kończąc sesję na poziomie 2.271,31 pkt. Ciekawym zbiegiem okoliczności ostatni raz tak dobry wynik S&P500 odnotował w dniu inauguracji... Johna F. Kennedy'ego w roku 1961. Owszem, 20 stycznia 1985 roku S&P500 poszedł w górę nawet o 2,28%, ale wówczas Ronald Reagan rozpoczynał drugą kadencję.
W tym miejscu należy jedynie życzyć Donaldowi Trumpowi, aby nie skończył jak Kennedy zamordowany w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach po niespełna trzech latach prezydentury.
Piątkowa sesja była statystycznym wyjątkiem. W ciągu ostatnich 80 lat dzień inauguracji prezydenta USA (obojętnie czy nowego, czy wybranego na drugą kadencję) w 40% przypadków przynosił spadki indeksu S&P500. Dzień zaprzysiężenia nowego prezydenta kończył się spadkami w 67% przypadków.

Niechlubny rekord najgorszej inauguracyjnej sesji dzierży Barack Obama – 20 stycznia 2009 roku podczas apogeum kryzysu finansowego S&P500 spadł o 5,28%. Najlepszym wynikiem mógł pochwalić się Ronald Reagan, gdy rozpoczynał drugą kadencję w 1985 roku - wtedy S&P500 urósł o 2,28%.
Krzysztof Kolany































































