Premier Czech Petr Fiala zapowiedział, że ponownie przyjrzy się wpływowi kopalni Turów na środowisko. Czeski rząd obradował w środę w przygranicznym regionie sąsiadującym z Turowem. Organizacje mieszkańców pobliskich gmin domagają się ponownych negocjacji z Polską.


Poprzednie zakończyły się w lutym 2022 roku podpisaniem międzyrządowego porozumienia, które zamknęło spór między Polską i Republika Czeską. Ponownego otwarcia negocjacji z Polską domaga się od premiera Czech m.in. stowarzyszenie Uhelna związane z gminą o tej samej nazwie, położoną tuż przy granicy z Polską i kopalni „Turów”.
Jej szef Milan Starec powiedział agencji CTK, że nie chodzi o zamknięcie kopalni z dnia na dzień, ale o kompromis. Jego zdaniem nie powinien polegać na przekazaniu pewnej kwoty pieniędzy przy jednoczesnym utrzymywaniu w nieskończoność wydobycia węgla brunatnego w kopalni. Stwierdził, że polski sąd administracyjny w Warszawie „de facto przyznał rację czeskim zastrzeżeniom”.
Według Fiali wszystkie dotychczasowe opinie ekspertów wskazywały, że umowa z Polską w sprawie Turowa była pożądana, dlatego po objęciu urzędu - jak powiedział - zrobił wszystko, by odblokować negocjacje z Polakami. "Zgadzamy się, że umowa jest prawidłowa. Jeśli sąd wydał orzeczenie, przyjrzymy się temu i będziemy o tym dalej dyskutować" - obiecał Fiala.
Zgodnie z porozumieniem elektrownia należąca do Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) wypłaciła stronie czeskiej 45 milionów euro odszkodowania za szkody związane z ubytkiem wód gruntowych, zapyleniem i hałasem. Kopalnia Turów w pobliżu granicy polsko-czeskiej dostarcza węgiel głównie do sąsiedniej elektrowni.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ mms/ mhr/




















