Problem europejski
- Chińczycy, kupujący węgorza szklistego na rynku europejskim, spowodowali, że znacząco wrósł popyt na ten narybek - mówi Grzegorz Łukasiewicz, p. o. dyrektora Departament Rybołówstwa Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - Pociągnęło to za sobą horendalne zwiększenie jego ceny, która doszła do 1000 euro za 1 kilogram. My wypuszczaliśmy montee do zalewu, w którym nie zawsze on przetrwa. Natomiast Chińczycy umieszczają narybek w stawach, aby go podhodować, co eliminuje starty. W roku 1998 zaprzestano zarybiania zalewu. W ubiegłym roku przeznaczono na ten cel małą kwotę, kupując 330 kilogramów montee. Ginięcie węgorzy stało się już problemem europejskim. Zajęła się nim Komisja Europejska, która zamierza przeznaczyć znaczne kwoty na ratowanie tych ryb w nowym funduszu rybackim. Wówczas można będzie zdobyć środki na zarybianie. Dotychczas program zarybień w Polsce, przygotowywany przez Zespół ds. Zarybiania Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, preferował ryby łososiowate - łososie szlachetne i troć wędrowną. W ubiegłorocznego funduszu tego programu, wynoszącego prawie 3 mln zł, na zakupienie węgorza szklistego przeznaczono zaledwie 72 tys. zł. - Dysponujemy określoną, niedużą kwotą na zarybianie. Gdybyśmy zrezygnowali z programu odtwarzania zasobów ryb łososiowatych na rzecz węgorzy, nie przyniosłoby to pozytywnego efektu. Zarybianie jest procesem wieloletnim i nie można go nagle przerywać. Zatem decyzje należy pozostawić specjalistom - dodaje dyrektor Łukasiewicz.
Zagrożone rybołówstwo
Na zalewie poławia się rocznie, ale tylko w sezonie od wiosny do jesieni, do 3 tys. ton ryb. Obok węgorzy, są to leszcze, płocie, sandacze, trocie czy płocie i okresowo - śledzie. Za 1 kg leszcza rybacy otrzymują w skupie ok. 2 zł, a za węgorza - dziesięć razy więcej. Brak węgorzy, których połowy decydują o przychodach rybaków, zagraża istnieniu rybołówstwa na zalewie, a tym samym kilkuset miejscom pracy. Stowarzyszenie Rybaków Zalewu Wiślanego wystąpiło do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z wnioskiem o dwuletnie, częściowe zawieszenie połowów ryb, aby odtworzyć ich stado zalewowe. Chodzi szczególnie o węgorze. Rybacy liczą, że za przerwane połowów dostaną rekompensaty dofinansowane przez Unię Europejską. Wznowienie zarybianie węgorzami polskich wód morskich, do których zaliczają się zalewy Wiślany i Szczeciński oraz śródlądowych stanowi konieczność. Naukowcy stwierdzili, że od lat 60. następują zmiany kierunków prądów morskich, które unoszą węgorza szklistego. Prądy te omijają Bałtyk i w rezultacie gwałtownie zmalało naturalne jego zarybianie węgorzem.
Dziennik Bałtycki
Jacek Sieński































































