REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Ruszył pierwszy w Polsce proces biskupa, który miał tuszować pedofilię w kościele

2026-02-18 13:25
publikacja
2026-02-18 13:25

Przed sądem w środę biskup diecezji tarnowskiej Andrzej Jeż przepraszał wszystkie osoby molestowana przez księży. Hierarcha został oskarżony o zbyt późne zgłaszanie organom ścigania przypadków tych przestępstw.

Ruszył pierwszy w Polsce proces biskupa, który miał tuszować pedofilię w kościele
Ruszył pierwszy w Polsce proces biskupa, który miał tuszować pedofilię w kościele
fot. PawelKacperek / / Shutterstock

Biskup tarnowski Andrzej Jeż (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska - PAP) stanął przed sądem w sprawie niezgłaszania niezwłocznie czynów pedofilskich dwóch księży. Duchowny nie przyznał się do winy, argumentując, że w obu przypadkach organy ścigania miały o nich informacje. Składając swoje wyjaśnienia, zaznaczył, że „pedofilia w ogóle, a zwłaszcza w Kościele, jest naganna i należy z nią z całą stanowczością podejmować walkę”.

– Jest to trudne doświadczenie i Kościół musi się z tym uporać, żeby oczyszczony był wiarygodnym świadkiem Ewangelii. Trzeba uszanować wszystkie osoby pokrzywdzone. Ubolewam, że to się dokonuje, dokonywało – mówił przed sądem biskup. – We wszystkich komunikatach, wypowiedziach ubolewam i przepraszam wszystkie osoby skrzywdzone, i inne osoby, które ucierpiały z tego powodu, to często rodziny – dodał.

Hierarcha ocenił, że środowy proces jest wynikiem paradoksu, ponieważ – jak stwierdził – odpowiada on za to, że zgłosił przypadki pedofilii. – Paradoksalnie za gorliwość jestem oskarżony – stwierdził.

Odnosząc się do zarzutów, tłumaczył, że podlega dwóm porządkom prawnym - prawu kościelnemu oraz cywilnemu, a po uwiarygodnieniu informacji przed sądem kanonicznym zgłaszał sprawy organom ścigania.

Zaznaczał, że samą kwestią przypadków pedofilii zajmował się powołany przez niego w 2015 roku delegat ds. molestowania małoletnich, który miał „pełną władzę i autonomię” w działaniach związanych z przyjmowaniem zawiadomień o poszkodowanych przez księży i nie musiał o nich informować biskupa. On sam – wskazywał – często dowiadywał się o przestępstwach seksualnych jako ostatni.

Nawiązując do kwestii niezwłocznego zgłaszania spraw organom ścigania, wskazywał, że nie od razu znał przepis, na podstawie którego miał to uczynić, a jego interpretacja początkowo była niejasna. Seksualne wykorzystanie małoletniego poniżej 15. roku życia znalazło się wśród przestępstw, które należy niezwłocznie zgłosić organom ścigania, w 2017 roku na mocy nowelizacji kodeksu.

- Proces recepcji noweli artykułu w Kościele w Polsce i diecezji był wydłużony. Dopiero sprawy nadchodzące sprawiły, że około 2018, 2019 roku ta świadomość pojawiła się z całą wyrazistością. W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski wydała w 2019 roku wytyczne, w których podkreśliła, że artykuł 240 (kodeksu karnego - PAP) obowiązuje każdego duchownego - wyjaśniał zwierzchnik diecezji.

Tłumaczył, że wiarygodne informacje o nadużyciach seksualnych księdza Stanisława P. uzyskał w sierpniu 2020 roku, kiedy delegat dokonał zgłoszenia organom. Wskazywał, że czyny P. były w większości popełnione w trakcie pobytu kapłana w Ukrainie i w związku z tym nie było jasne, czy powinny być sądzone w Polsce. Jak dodał, kuria dokonała jednak zgłoszenia w związku z brakiem reakcji władz ścigania i „nawet wbrew opinii wielu prawników”.

Wcześniej diecezja powiadomiła watykańską Dykasterię Nauki Wiary, a ta zleciła przeprowadzenie procesu kościelnego. Kanoniczne postępowanie w 2020 roku potwierdziło zarzuty względem duchownego.

Natomiast o przypadku molestowania małoletnich przez ks. Tomasza K. – według kurii – biskup powiadomił organy ścigania niezwłocznie po otrzymaniu tej informacji pod koniec grudnia 2021 roku. Kiedy wcześniej w tej sprawie toczył się proces kościelny, biskup miał nie wiedzieć, że wśród poszkodowanych były też osoby poniżej 15. roku życia. Zawiadomienie, tłumaczył, odbyło się zaraz po tym, jak jeden z poszkodowanych poinformował, że w czasie, kiedy doszło do nadużyć seksualnych, był on nieletni.

Według prokuratury Kościół, który prowadził we własnym zakresie postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży, dysponował wcześniej wiarygodnymi wiadomościami o przestępstwach pedofilskich kapłanów i powinien je od razu zgłosić. Śledczy co prawda zauważyli, że władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie obu księży, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis.

To pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast w przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 r. skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów.

Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie zaplanowane jest na 2 maca. (PAP)

juka/ mark/

Źródło:PAP
Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (4)

dodaj komentarz
polak5
"Proces recepcji noweli artykułu w Kościele w Polsce i diecezji był wydłużony. Dopiero sprawy nadchodzące sprawiły, że około 2018, 2019 roku ta świadomość pojawiła się z całą wyrazistością. W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski wydała w 2019 roku wytyczne, w których podkreśliła, że artykuł 240 (kodeksu karnego - PAP) "Proces recepcji noweli artykułu w Kościele w Polsce i diecezji był wydłużony. Dopiero sprawy nadchodzące sprawiły, że około 2018, 2019 roku ta świadomość pojawiła się z całą wyrazistością. W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski wydała w 2019 roku wytyczne, w których podkreśliła, że artykuł 240 (kodeksu karnego - PAP) obowiązuje każdego duchownego - wyjaśniał zwierzchnik diecezji."
księżulo jak zwykle rżrnie głupa - cały kodeks karny obowiązuje każdego duchownego bez żadnych wytycznych episkopatu czy też papieża, dlatego kk to mafia
samsza
Organy miały wiedzę, ale nadal "winien", że nie zgłaszał, tak że panowie zglaszajcie wszystko i bierzcie kwity, że żeście zgłaszali.
Ludzie chcą, aby organom zgłaszać ile tylko się da, stąd ten ksef i inne raportowania.
samsza
Oczywiście minister całkowicie zaskoczony, że jsw na granicy bankructwa, bo nikt nie zglaszał.
Oczywiście, żaden organ, który wiedział i powinien robić, przed sądem nie stanie, bo wystarczy jeża postawić.

Powiązane: Pedofilia w Kościele

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki