REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Rozpoczęła się walka banków z MF

    Jacek Maliszewski2001-11-05 19:51
    publikacja
    2001-11-05 19:51

    Rozpoczęła się walka banków z MF

    Już po wysłaniu swojego komentarza tygodniowego zauważyłem błąd, na który zwrócił uwagę jeden z uczestników Forum dyskusyjnego na naszym portalu. Oczywiście z podatków nie będą spłacane w całości odsetki od kredytu hipotecznego, lecz w 19, 30 lub 40% w zależności od tego jaki dochód osiągać będzie podatnik odliczający koszt odsetek od dochodu. Jeśli więc Pan Kowalski zarobi w roku 2002 90 tysięcy złotych brutto, i jeśli w całym roku wartość zapłaconych odsetek od kredytu wyniesie 12 tysięcy złotych (oprocentowanie 8%; wartość kredytu 150 tys PLN), to cała ta kwota jest odliczana od dochodu opodatkowanego już w wysokości 40% (dochody powyżej 74.048 PLN podlegają w roku 2001 oraz w 2002 stawce podatkowej 40%). Oznacza to, że nasz podatek zostanie zmniejszony o 40% kwoty zapłaconych odsetek od kredytu - czyli o 4,8 tysiąca złotych. Patrząc od strony kosztu spłaty kredytu przez Kowalskiego oznaczać to będzie wydatek z kieszeni na spłatę odsetek w wysokości 7,2 tysiąca złotych (60% od kwoty 12 tysięcy złotych). Mam nadzieję, że jeszcze się nie pogubiliście. To wszystko jest takie proste ;-)

    Idźmy dalej w rozumowaniu. Jeśli ktoś zarabia dużo, to odliczenie odsetek od kredytu od dochodu oznacza nie mniej ni więcej tylko 40% pomniejszenie stopy procentowej tego kredytu. W naszym przypadku wysokość oprocentowania kredytu spada z 8% do 4,8%. Jeśli ktoś znajdzie kredyt jeszcze tańszy (może we frankach szwajcarskich uda się wynegocjować 6%?), na przykład 6%, to po uwzględnieniu odliczenia od podatku efektywne oprocentowanie kredytu wyniesie 3,6%. Widzimy, że w ten sposób przez 20-25 lat (im dłużej tym lepiej) będzie się uzyskiwać znacznie niższy koszt kredytu. W ciągu 25 lat można w ten sposób odliczyć od podatku nawet ponad połowę wartości zakupionej nieruchomości. Według starej ulgi odliczamy 19% poniesionych wydatków i odliczamy tę kwotę od podatku. Ma to też swoje plusy. Co prawda w ten sposób kwota odliczenia jest mniejsza niż przy nowych proponowanych zasadach, ale z drugiej strony otrzymujemy gotówkę od razu do ręki i możemy ją jakoś zainwestować. Każdy wybierze to, co dla niego najlepsze.

    Teraz słów kilka na temat ogłoszonej informacji ze strony Banku Zachodniego WBK na temat nowego depozytu bankowego tego banku. Depozyty takie byłyby zawierane po 12 listopada na okres 10 lat, przy czym odsetki wypłacane by były co 3 lub 6 miesięcy. To oczywiście konkurencja dla lansowanych przeze mnie obligacji dziesięcioletnich (DZ). Szkoda, ze BZ WBK nie zaproponował depozytów z miesięczną wypłatą odsetek. Byłbym pierwszym w kolejce po taki produkt. Zobaczymy kto da więcej. Banki chyba zaczną się teraz przelicytowywać.

    Na rynku walutowym bez zmian. Złotówka nadal silna i inwestorzy zdają się ignorować odgłosy dochodzące z Argentyny. Co ciekawe za każdym razem sytuacja się powtarza. Tuż przed ogłoszeniem niewypłacalności przez Rosję wielu inwestorów kupowało rosyjskie papiery wartościowe chcąc skorzystać z wysokich odsetek. Rozsądny kapitał w tym nie uczestniczył. Papiery te kupował spekulacyjny kapitał, który przywykł do uprawiania hazardu moralnego (hazard moralny występuje wtedy, gdy inwestor gra wysokimi stawkami o wielką wygraną mając pewność, że w razie klęski znajdzie się ktoś, kto go wyratuje z opresji - tym kimś zawsze jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy; tak było między innymi w przypadku klęski funduszu hedge LTCM). Tak dzieje się teraz w Argentynie - ostrożnie inwestujący już dawno się wycofali i grają tam tylko hazardziści moralni. Tak zapewne będzie i u nas. Rozsądny kapitał już od dawna u nas nie kupuje papierów wartościowych. Jedynie ryzykanci uczestniczą w tej grze. Tak więc możemy się spodziewać dalszego umacniania złotego i nagłych fal paniki. W początkowych stadiach takiej paniki warto dołączyć się do uciekających od złotego i zamknąć pozycję, gdy rynek zacznie się uspokajać. Naprawdę nie trzeba grać non-stop na rynku, by osiągać duże zyski. Lepiej jest zaczaić się raz na kilka miesięcy, ale za to wycisnąć z takiej transakcji wszystko co się da i znowu odskoczyć na bok. To dużo mniej stresujące.

    To tyle. Jutro zapewne FED obniży stopy o 25 a może nawet o 50 punktów bazowych. Gdyby tak się stało, to stawki indeksu LIBOR dolarowego na rynku międzybankowym spadłyby poniżej 2%, czyli do poziomu nie notowanego od 40 lat. Dla osób polujących na kredyt w walucie obcej pod koniec roku mogą zawiać korzystne wiatry. Wzięcie kredytu przy wysokim kursie dolara oraz bardzo niskim oprocentowaniu (na dodatek w 40% sfinansowanym przez fiskusa) może być okazją życia. Warto z niej wtedy skorzystać.

    Zobaczymy jak potoczy się środowy mega przetarg na obligacje SP. Słaby popyt może być tą iskrą, na którą czekam.

    Jacek Maliszewski

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki