Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) od 1 maja wycofują się z członkostwa w Organizacji Krajów Produkujących Ropę Naftową (OPEC) oraz z OPEC+, który zrzesza też kraje stowarzyszone z OPEC - poinformował we wtorek agencję Reutera minister do spraw energii ZEA, Suhail Mohamed al-Mazrouei.


„To decyzja polityczna, podjęta po dokładnej analizie obecnej i przyszłej polityki związanej z poziomem produkcji” – cytuje swego rozmówcę Reuters. Wcześniej Emiraty Arabskie, które są regionalnym centrum biznesowym, a zarazem należą do najważniejszych sojuszników USA, krytykowały inne kraje arabskie za bierność w obliczu ataków ze strony Iranu podczas trwającej od 28 lutego wojny Izraela i USA przeciwko Iranowi.
Al-Mazrouei podkreślił, że rząd ZEA nie konsultował tej decyzji z żadnym z regionalnych sojuszników. Komentatorzy zwracają w tym kontekście szczególną uwagę na Arabię Saudyjską. Według Reutersa wycofanie się Emiratów Arabskich „może wprowadzić chaos i osłabić OPEC”.
Agencja podkreśliła, że od blisko dwóch miesięcy państwa OPEC z regionu Zatoki Perskiej mają poważne trudności z eksportem ropy naftowej przez cieśninę Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportuje się ok. 20 proc. światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
W ocenie Reutersa wyjście ZEA z OPEC to „duże zwycięstwo prezydenta USA Donalda Trumpa”, który w przeszłości oskarżał organizację o „oszukiwanie reszty świata przez zawyżanie cen ropy”.

Rząd ZEA: Bierność krajów OPEC zaważyła na decyzji o opuszczeniu organizacji od 1 maja
Minister do spraw energii ZEA, Suhail Mohamed al-Mazrouei przyznał w rozmowie z Reutersem, że wycofanie się z OPEC+, to „decyzja polityczna, podjęta po dokładnej analizie obecnej i przyszłej polityki związanej z poziomem produkcji”.
Dodał, że władze w Abu Zabi nie konsultowały jej z żadnym z regionalnych członków stowarzyszenia. W tym kontekście agencja podkreśliła brak rozmów z Arabią Saudyjską, która uchodzi za nieformalnego lidera OPEC.
Reuters przypomniał natomiast, że wcześniej władze w Abu Zabi krytykowały inne kraje arabskie za bierność w obliczu ataków ze strony Iranu podczas trwającej od 28 lutego wojny Izraela i USA przeciwko temu państwu.
ZEA mówią „dość” limitom wydobycia. Decyzja, która ma obniżyć ceny ropy
Od 28 lutego, kiedy zaczął się konflikt, państwa OPEC+ dwukrotnie podjęły decyzję o zwiększeniu wydobycia; m.in., że od 1 maja wzrośnie ono o 206 tys. baryłek dziennie. Źródła OPEC+ przyznały zarazem, że jest to mniej niż 2 proc. dostaw, które uległy zakłóceniu z powodu zamknięcia cieśniny Ormuz.
W ocenach większości komentatorów decydujące znaczenie dla rezygnacji ZEA z dalszej obecności w OPEC+ miał zbyt niski limit wydobycia ropy naftowej. Pytani o to rozmówcy Reutersa podkreślili, że pozostając poza strukturami kartelu, władzom w Abu Zabi będzie łatwiej osiągnąć przyjęty na 2027 r. poziom produkcji w wysokości 5 mln baryłek dziennie. Przyznali zarazem, że realizacja tego celu wpłynie na obniżenie ceny surowca.
Michael Brown z australijskiej spółki Pepperstone, która zajmuje się pośrednictwem na rynkach akcji i innych klas aktywów, przyznał w rozmowie z Reutersem, że decyzja ZEA to „przełomowe wydarzenie dla globalnego rynku energii”, ale jak zastrzegł jej „krótkoterminowe skutki będą prawdopodobnie stosunkowo ograniczone”.
„Najważniejszym problemem dla rynku ropy naftowej nie jest produkcja, ale faktyczne dostarczanie produktu tam, gdzie jest potrzebny” - podkreślił Brown i dodał, że decyzja ZEA o wycofaniu się z OPEC+ „niczego nie zmienia w tej kwestii”.
Sprawa transportu przez Ormuz stała się w ostatnim czasie kluczowym elementem amerykańsko-irańskich negocjacji na temat zakończenia wojny. Wywołane nią zakłócenia w dostawach surowca oraz wzrost jego cen na świecie zepchnęły na dalszy plan kwestię irańskiego programu nuklearnego, który - według władz Izraela - był głównym powodem rozpoczęcia wojny.
Kto pociąga za sznurki na rynku ropy? Przewodnik po państwach OPEC i OPEC+
OPEC istnieje od 1960 r., a ZEA są członkiem organizacji od 1967 roku. Państwa OPEC koordynują swoją politykę wydobycia i sprzedaży ropy. Do organizazcji należą też: Algieria, Arabia Saudyjska, Gabon, Gwinea Równikowa, Irak, Iran, Kongo, Kuwejt, Libia, Nigeria i Wenezuela.
OPEC+ powstał w 2016 r., a kraje, które są stowarzyszone z OPEC to: Azerbejdżan, Bahrajn, Brazylia, Brunei, Kazachstan, Malezja, Meksyk, Oman, Rosja, Sudan i Sudan Południowy. W przeszłości członkami OPEC były też: Angola, Ekwador, Indonezja i Katar.
Analityk: Wyjście ZEA z OPEC w niewielkim stopniu wpłynie na rynek
Wyjście Zjednoczonych Emiratów Arabskich z OPEC i OPEC+ będzie miało ograniczony wpływ na rynek w krótkim terminie. W przyszłości może przyczynić się do wzrostu podaży ropy i spadku cen - ocenił we wtorek główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets Daniel Kostecki.
Minister do spraw energii ZEA, Suhail Mohamed al-Mazrouei, poinformował we wtorek, że ZEA od 1 maja wycofują się z członkostwa w Organizacji Krajów Produkujących Ropę Naftową (OPEC) oraz z OPEC+, który zrzesza też kraje stowarzyszone z OPEC.
Według eksperta CMC Markets decyzja ta wygląda przede wszystkim na próbę odzyskania swobody wydobycia po latach napięć wokół limitów produkcji. Kontrolowana przez rząd ZEA firma Abu Dhabi National Oil Company rozbudowuje moce wydobywcze i chce osiągnąć poziom 5 mln baryłek dziennie do 2027 r. Tymczasem porozumienie OPEC+ przez długi czas zmuszało kraj do utrzymywania wydobycia wyraźnie poniżej możliwości technicznych. ZEA od lat naciskały na wyższy limit wydobycia.
„W krótkim terminie wpływ na realną podaż może być ograniczony, bo wojna z Iranem i napięcia w Cieśninie Ormuz nadal utrudniają logistykę eksportu z regionu. ZEA same podkreślają, że ewentualne dodatkowe baryłki będą trafiały na rynek stopniowo i w sposób wyważony. To może oznaczać, że sam komunikat ma dziś większe znaczenie polityczne niż natychmiast podażowe” - napisał Kostecki w komentarzu.
Natomiast w średnim terminie konsekwencje mogą być już znacznie większe. Jeśli ZEA odzyskają pełną swobodę wydobycia, może dojść do wzrostu ilości surowca na rynku i w konsekwencji - spadku cen ropy. Będzie to tym bardziej możliwe, jeśli napięcia wojenne osłabną.
„Wyjście jednego z kluczowych producentów z Zatoki osłabia wiarygodność całego mechanizmu koordynacji podaży” - dodał Kostecki.
Analityk zwrócił też na kontekst regionalny i polityczny, w związku z tym, że decyzja zapadła bez konsultacji z Arabią Saudyjską. To sygnał, że ZEA chcą bardziej samodzielnie prowadzić politykę surowcową - ocenił. (PAP)
kawa/ drag/
kek/ asa/ piu/ adj/





























































