REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

RAPORTRosja przekonuje o modernizacji armii. Jednak przemysł zbrojeniowy przeżywa regres

2025-08-27 10:04
publikacja
2025-08-27 10:04
Dodaj Bankier.pl w Google

Rosja nie modernizuje przemysłu zbrojeniowego i sięga po przestarzałe technologie i import – wynika z raportu Chatham House. Aleksander Olech, redaktor naczelny Defence24 powiedział PAP, że mimo braków Kreml utrzymuje zdolność do wojny oraz działań hybrydowych przeciw państwom NATO.

Rosja przekonuje o modernizacji armii. Jednak przemysł zbrojeniowy przeżywa regres
Rosja przekonuje o modernizacji armii. Jednak przemysł zbrojeniowy przeżywa regres
fot. Bai Xueqi / / Xinhua News Agency / Forum

Jak wynika z analizy brytyjskiego think tanku Chatham House, Rosja próbuje modernizować swój przemysł zbrojeniowy, jednak nie jest w stanie produkować nowoczesnych systemów uzbrojenia. W praktyce korzysta z przestarzałych rozwiązań z czasów sowieckich oraz z komponentów importowanych z Chin, Iranu i Korei Północnej lub pozyskiwanych za pośrednictwem państw trzecich.

Rosja stara się przekonać świat, że jej kompleks militarno-przemysłowy ulega modernizacji, podczas gdy w rzeczywistości przeżywa regres – wynika z raportu. Dzieje się tak mimo rekordowych wydatków na obronność, które w tym roku mają osiągnąć aż 6 proc. PKB. Według raportu, głównymi przyczynami tego stanu rzeczy są zachodnie sankcje, korupcja, słabo funkcjonujący system kontroli jakości, przestarzała infrastruktura, brak koordynacji między poszczególnymi sektorami przemysłu, ograniczony postęp technologiczny oraz niedobory siły roboczej. Dodatkowo eksperci z Chatham Hous twierdzą, że w nadchodzących latach produkcja zwolni.

Jak zwrócił uwagę w rozmowie z PAP dr Aleksander Olech, wykładowca Baltic Defence College i redaktor naczelny Defence24, nawet tak ogromny wysiłek – sięgający 6 proc. PKB – Kreml jest w stanie utrzymać w średniej perspektywie. Wciąż jednak wymaga to od społeczeństwa dalszego zaciskania pasa i ograniczania konsumpcji. Mimo to rosyjski system polityczny jest odporny na presję społeczną i potrafi funkcjonować w warunkach kryzysu. Jak wskazał ekspert, dzięki współpracy z państwami Azji Centralnej, Kaukazu oraz niektórymi partnerami z Afryki, Rosja skutecznie omija sankcje i zabezpiecza dostęp do części technologii oraz towarów strategicznych.

– Kreml wciąż utrzymuje zdolność finansowania wojny, co pokazuje, że „jazda na oparach” jest złudzeniem. Rosja ma mechanizmy pozwalające podtrzymywać to tempo, choć długofalowo cena będzie bardzo wysoka – podkreślił Aleksander Olech. Pomimo kryzysu w rosyjskim przemyśle wojskowym, Rosja prowadzi nie tylko pełnoskalową wojnę na Ukrainie, lecz także działania hybrydowe wymierzone w inne państwa.

Zdaniem Olecha, to właśnie te operacje stanowią obecnie największe zagrożenie dla Polski i całego regionu. – Mówimy o działaniach poniżej progu wojny: sabotażach na infrastrukturze krytycznej, atakach terrorystycznych, użyciu dronów, operacjach grup dywersyjnych, cyberatakach czy prowokacjach politycznych związanych z rzekomymi represjami wobec mniejszości rosyjskich – wymienił ekspert. Dodał, że takie scenariusze nie wymagają pełnoskalowej inwazji, a jednocześnie paraliżują instytucje państwa, destabilizują społeczeństwo i dezorientują sojuszników.

Wakacje na giełdzie

NATO wciąż bez mechanizmu szybkiej odpowiedzi na działania hybrydowe

Jak podkreślił rozmówca PAP, fundamentalny problem polega na tym, że Zachód – w tym NATO – nie wypracował mechanizmu szybkiej i jednoznacznej odpowiedzi na działania hybrydowe. – Pojawia się pytanie: kto w Polsce lub w NATO podejmie decyzję o reakcji? Jak szybko i w jakiej formie? Czy będzie można sięgnąć po wsparcie sojusznicze, skoro formalnie „wojny” nie będzie? Czy uda się przypisać sprawstwo Rosji i uruchomić mechanizmy obronne, np. artykuł 5 Traktatu? – wyliczył Olech. Zaznaczył, że właśnie w tej sferze Zachód ma największą lukę, bo nie potrafi odpowiedzieć ani sprawnie, ani jednoznacznie. – A to dokładnie ta przestrzeń, w której Moskwa będzie działać, bo działania hybrydowe są tańsze, skuteczniejsze i trudniejsze do odparcia niż klasyczne operacje wojskowe – przestrzegł.

Zdaniem innego rozmówcy PAP, Mariusza Cielmy, eksperta ds. wojskowości i redaktora naczelnego miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”, pomimo niewydolności przemysłu zbrojeniowego opisanej w raporcie Chatham House, Rosja nie ograniczy się wyłącznie do działań hybrydowych.

– Operacja o ograniczonym zasięgu, przeprowadzona siłami o wyższym poziomie sprawności i gotowości, jest w zasięgu możliwości Federacji Rosyjskiej nawet na obecnym etapie – przekonywał Cielma. Przypomniał, że Rosja już wielokrotnie pokazała skuteczność w działaniach na mniejszą skalę. Przykładem mogą być operacje w Syrii czy krótka interwencja sił szybkiego reagowania w Kazachstanie, przeprowadzona na kilka tygodni przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie. - W Kazachstanie Rosja wykazała się bardzo dużą sprawnością w przerzucie kilku tysięcy spadochroniarzy i realizacji celów operacji. Kilka tygodni później staliśmy się świadkami blamażu rosyjskich sił zbrojnych na Ukrainie – przypomniał ekspert.

Jak wyjaśnił Cielma, Rosji nie chodzi o pokonanie NATO na polu bitwy. Przed 2022 r. rosyjskie siły zbrojne nie były do tego przygotowane, a obecnie sytuacja nie uległa poprawie. Chodzi raczej o próbę całkowitej destabilizacji wiarygodności Sojuszu poprzez przeprowadzenie operacji o ograniczonej skali w krajach nadbałtyckich. Jego zdaniem, jeżeli ekipa władzy na Kremlu zdecyduje się na taki „crash test”, to zrobi to niezwłocznie po zakończeniu operacji w Ukrainie. Wynika to z faktu, że – jak przypomniał – Moskwa utrzymuje armię przede wszystkim składającą się z żołnierzy kontraktowych, którym trzeba płacić nawet 3-5 mln rubli, a nie da się jej utrzymywać przez kolejne lata, bo to i obciążenie finansowe, i wyrywanie ludzi z gospodarki. - Więc jeśli Moskwa ma się na to zdecydować, to musi to zrobić, dopóki ludzie ci mają świeże doświadczenie bojowe i są zgrani – wyjaśnił Cielma, dodając, że gospodarka też nie może funkcjonować w nieskończoność w trybie takim, jak obecnie, w którym zakłady pracują na dwie 12-godzinne zmiany.

Zachód ma sporo możliwości by rosyjski przemysł wojskowy nie złapał tchu

W ocenie Aleksandra Olecha Zachód ma sporo możliwości, żeby zadbać o to, by rosyjski przemysł wojskowy „nie złapał tchu”. Wszystkie jednak wymagają determinacji i konsekwencji.

- Po pierwsze – wspieranie Ukrainy. I to nie tylko w obronie, ale w zdolności do rażenia celów wojskowych na terytorium Rosji. To osłabia morale i ogranicza potencjał Kremla. Po drugie – sankcje muszą być rozszerzane nie tylko na samą Rosję, ale również na państwa i podmioty, które pośredniczą w omijaniu ograniczeń. Bez tego każde embargo traci skuteczność – zastrzegł Olech.

Trzecim wskazanym przez niego działaniem jest zwiększanie zdolności militarnych. Jednak, jak podkreślił ekspert, nie wystarczy wysiłek jednego państwa. Musi to robić cała Europa, inaczej Rosja będzie widziała przestrzeń do dalszych działań. - Trzeba też mieć świadomość, że obywatele w krajach demokratycznych – w przeciwieństwie do autorytarnej Rosji – nie chcą nieustannie wydawać ogromnych pieniędzy na zbrojenia. Dlatego ten wysiłek musi być wspólny i rozłożony na wszystkie państwa Zachodu, by rozłożyć koszty i wzmocnić wiarygodność odstraszania – zastrzegł rozmówca PAP.

Czwartym wymienionym przez niego czynnikiem jest ofensywa informacyjna, czyli pokazywanie i demaskowanie rosyjskich operacji. - Transparentność, budowanie świadomości społecznej i narracyjnej odporności to klucz, bo w wojnie hybrydowej informacja jest bronią równie ważną jak czołgi czy rakiety – zaznaczył Aleksander Olech. (PAP)

gru/ bst/ mow/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
rofedox
W Rosji następuje prymitywizacja produkcji zbrojeniowej. Nie ma kim ani czym ani z czego produkować nowoczesnej broni.
platfusoptymista
Po co bankierku powtarzasz brytyjską ściemę?
dasbot
"Imperium kontratakuje". Proroczy film. "Emajsiks" poprzez swoje różne przybudówki (jak ta z przywoływanego raportu) i sieć cywilnych, mocno płatnych agentów, dwoi i się i troi, aby zagłuszyć rzeczywistość, która, na szczęście dla nas a ku ich nieszczęściu, nieodwracalnie zmienia układ sił na świecie. Nie wiem,"Imperium kontratakuje". Proroczy film. "Emajsiks" poprzez swoje różne przybudówki (jak ta z przywoływanego raportu) i sieć cywilnych, mocno płatnych agentów, dwoi i się i troi, aby zagłuszyć rzeczywistość, która, na szczęście dla nas a ku ich nieszczęściu, nieodwracalnie zmienia układ sił na świecie. Nie wiem, czym się kierują, bo ich nie znam. Mogę tylko przypuszczać, że panuje tam przygnębienie, niemoc i zazdrość, że dawna imperialna siła i znaczenie odchodzą do lamusa z prędkością światła. Ci ludzie są głusi na prawdę i racjonalne argumenty. Dlatego lepiej nie wchodzić z nimi w polemikę, czy okładać się pięściami, bo ktoś postronny może nie poznać kto jest kim. Czekam zatem na eksperta i artykuł, który rzetelnie przedstawi, dlaczego jest tak źle, skoro miało być tak dobrze, czyli dlaczego jesteśmy militarnymi i gospodarczymi chihuahua przy Rosji, która jest lata świetle przed nami w zakresie technologii wojskowej, szczególnie w broni długodystansowej. Albo dlaczego Putin ma 80% poparcie społeczne, Mondi 72%, a Trump czy Tusk odpowiednio 45% i 38%. O 17% Macrona nie zapominając. I mam nadzieję, że wszyscy "eksperci" odszczekają kiedyś głupoty i propagandę, którą karmili opinię publiczną. Choć raczej jest to nadzieja płonna, bo kilka lat od oficjalnego końca tzw. p(l)andemii i codziennych dawkach "nauki" przez dających głos i twarz w eterze, wszyscy mają się znakomicie. Zeszmacili się za pieniądze, ale to po nich spływa. Niektórzy nawet dostali awans na ważne urzędy publiczne, jak pewien aktywny p(l)andemicznie doktorek vel specjalista od maseczek, który nas sanitarnie broni przed zarazami wszelakimi. Idę się wyrzygać ...............Clown world.
to_i_owo
"Wciąż jednak wymaga to od społeczeństwa dalszego zaciskania pasa i ograniczania konsumpcji."

Przecież w Rosji nie ma zaciskania pasa, wręcz odwrotnie
rofedox
Kto ci takich głupot naopowiadał.
samsza
Według raportu Prokuratury Generalnej Ukrainy, w ciągu siedmiu miesięcy 2025 roku zanotowano ponad 100 tysięcy przypadków bezprawnego porzucenia armii ukraińskiej. Z kolei jeśli chodzi o dezercję, to od momentu rozpoczęcia inwazji w lutym 2022 roku zanotowano ponad 50 tys. takich przypadków.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2025-
Według raportu Prokuratury Generalnej Ukrainy, w ciągu siedmiu miesięcy 2025 roku zanotowano ponad 100 tysięcy przypadków bezprawnego porzucenia armii ukraińskiej. Z kolei jeśli chodzi o dezercję, to od momentu rozpoczęcia inwazji w lutym 2022 roku zanotowano ponad 50 tys. takich przypadków.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2025-08-26/coraz-wiecej-dezercji-w-ukrainskiej-armii-znaczy-wzrost-wzgledem-poprzednich-lat/
samsza
jak przeciwnik zwiewa z frontu to nie muszą się przesadnie wysilać... z tą modernizacją i nowoczesnością
dasbot odpowiada samsza
100 "baksów" od każdego "zbusowanego" rekruta. Haracze od właścicieli firm, aby nie zgarniać na front ich pracowników i mienia. No i oczywiście łapówki za każdy wywieziony "kawałek mięsa" poza granice UA. Od 5 tysięcy "baksów" w górę. Ale są sposoby. Można kupić sobie inwalidztwo. Stawka rośnie 100 "baksów" od każdego "zbusowanego" rekruta. Haracze od właścicieli firm, aby nie zgarniać na front ich pracowników i mienia. No i oczywiście łapówki za każdy wywieziony "kawałek mięsa" poza granice UA. Od 5 tysięcy "baksów" w górę. Ale są sposoby. Można kupić sobie inwalidztwo. Stawka rośnie - to już 20-25 tysięcy "baksów". Jak to się wszystko zbierze "do kupy" to kolesie z TCC mogą przytulać 1-2 miliardy "baksów" rocznie. Co się dziwić, że geszeft ma trwać w myśl hasła "do ostatniego rezuna"! A my, nasza "łunia" (coraz mniej europejska, a bardziej ukraińska), jankesi, "emajsiks" i inni wspieramy ten proceder w imię odwiecznej, propagandowej walki ze złem, Orkami, hordami, hołotami - nazwijcie jak chcecie. Zwariował świat, który mnie wychował................Clown world.

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki