W piątek gracze z nowojorskiego Comeksu przestraszyli się, że tropikalny sztorm Alex przeistoczy się w pierwszy w tym sezonie huragan mogący zaszkodzić amerykańskim instalacjom naftowym. W efekcie notowania ropy podskoczyły do poziomu 78$ za baryłkę.
Ale już w poniedziałek do głosu doszli sprzedający. Do godziny 14:45 kurs ropy Brent obniżył się o 1,1%, do poziomu 77,52$ za baryłkę. Teksańskim surowcem gatunku Light Crude handlowano po cenie 78,29$, czyli o 1% niższej niż przed weekendem.
„To realizacja zysków po osiągnięciu dwumiesięcznego szczytu i nieudanym ataku na poziom 80$. Rynek jest przesycony ropą. Przy obecnym poziomie zapasów jakakolwiek przerwa w dostawach wywołana huraganem zostanie bez problemów zrekompensowana” – powiedział Reutersowi Carsten Fritsch, analityk Commerzbanku.
Niemniej jednak meteorolodzy prognozują, że tegoroczne lato może obfitować w huragany na środkowym Atlantyku. Groźba wstrzymania wydobycia w Zatoce Meksykańskiej to obecnie chyba jedyny racjonalny czynnik pchający w górę notowania ropy. Z drugiej strony mamy niemal rekordowe zapasy surowca w Stanach Zjednoczonych, sięgające 365 mln baryłek. Zdaniem OPEC kolejne 244 miliony baryłek przetrzymywane jest w tankowcach.
K.K.































































