Zgodnie z oczekiwaniami kraje zrzeszone w OPEC podniosą limity produkcyjne ropy naftowej po raz pierwszy od 2008 roku. W ten sposób chcą zniwelować spadek podaży związany z kryzysem politycznym w Libii. Ponadto jest to odpowiedź na prognozy dotyczące wzrostu zapotrzebowania na ropę naftową, jakie przewidują amerykańskie banki inwestycyjne.
Tymczasem kondycja światowej gospodarki wygląda coraz słabiej. Spowolnienie dotyka najważniejsze gospodarki na czele ze Stanami Zjednoczonymi oraz Chinami. Tymczasem coraz większe wątpliwości budzi niemiecka gospodarka. Chociaż wtorkowe dane o zamówieniach w przemyśle zaskoczyły pozytywnie, to dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej okazały się zawodem. Wartość produkcji spadła w kwietniu o 0,6 proc. wobec poprzedniego miesiąca.
Negatywny wpływ na notowania surowców ma wczorajsze wystąpienie Bena Bernanke. Szef Rezerwy Federalnej nie zasygnalizował możliwości trzeciej rundy ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej. Ponadto wyraził gotowość do odpowiedzi na wzrost cen, jeśli inflacja nie okaże się jedynie przejściowa. Wystąpienie Bernanke wzmocniło dolara, co ma negatywny wpływ na notowania ropy naftowej.
Ropa marki Crude na amerykańskiej giełdzie New York Mercantile Exchange taniała o 1,5 proc. do 98,20 dolara. Surowiec marki Brent tracił na wartości ponad 0,6 proc. do 116,25 dolara na londyńskiej ICE Futures Europe.
P.L.



























































