Ropa naftowa drożeje o ponad 3% po tym, jak przedstawiciele Rosji i Arabii Saudyjskiej zgodnie opowiedzieli się za utrzymaniem obniżonych limitów produkcyjnych przez kolejne 9 miesięcy.


O 15:04 baryłka ropy Brent kosztowała 52,46 USD i była o 3,15% droższa niż przed weekendem. Za amerykański surowiec typu Crude płacono 49,51 USD, a więc o 3,4% więcej niż na zamknięciu piątkowych notowań.
To czwarta z rzędu sesja wzrostu cen ropy naftowej po tym, jak na początku maja notowania „czarnego złota” osiągnęły półroczne minimum poniżej 47 USD( Brent) za baryłkę.
Katalizatorem poniedziałkowego wzrostu cen była wspólna deklaracja największych eksporterów surowca. Saudyjski minister Khalid al-Falih oraz jego rosyjski odpowiednik Alexander Novak opowiedzieli się za utrzymaniem obecnych limitów wydobycia do końca marca 2018 roku. Rosja i Arabia Saudyjska produkują łącznie ok. 20 mln baryłek dziennie, co stanowi niemal jedną piątą światowego wydobycia.
Zawiązane w listopadzie 2016 roku porozumienie dotyczące obniżenia limitów wydobycia ropy o prawie 1,8 mln baryłek dziennie (zarówno w ramach OPEC jak i w kilku krajach spoza kartelu) obowiązuje do końca czerwca. Pod wpływem jego wprowadzenia ceny ropy Brent wzrosły do ponad 56 USD na początku roku.

Od roku ceny ropy Brent oscylują w przedziale 40-57 USD za baryłkę i póki co nic nie zapowiada wyłamania z tej konsolidacji. Ograniczeniu wydobycia w OPEC i Rosji towarzyszy bowiem wzrost dostaw ropy z amerykańskich łupków – przez ostatni rok zwiększyło się o ponad 10%, do ponad 9,3 mln baryłek dziennie.
KK






























































