Prezydent USA Donald Trump poinformował w środę, że odbył „świetną” pierwszą rozmowę z nową przywódczynią Wenezueli Delcy Rodriguez. Zapowiedział, że partnerstwo między USA i Wenezuelą będzie „spektakularne”.


Trump zrelacjonował rozmowę z Rodriguez we wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
Robimy ogromne postępy, pomagając Wenezueli w stabilizacji i odbudowie. Omówiliśmy wiele tematów, w tym ropę naftową, minerały, handel i oczywiście bezpieczeństwo narodowe. To partnerstwo między Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Wenezuelą będzie spektakularne DLA WSZYSTKICH - napisał prezydent USA.
„Wenezuela wkrótce znów będzie wielka i zamożna, być może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej!” - dodał.
Wcześniej podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym chwalił następczynię Nicolasa Maduro jako „niesamowitą osobę” i podkreślił, że ich rozmowa telefoniczna była długa i „świetna”. Nie zdradził jednak jej treści, wspominając jedynie o umowie w sprawie sprzedaży 50 mln baryłek wenezuelskiej ropy przez USA. Urzędnicy administracji Trumpa poinformowali w środę media, że w ramach umowy w środę sprzedano pierwszą transzę surowca za 500 mln dol.
Wenezuela potwierdza rozmowy z USA
O rozmowie z Trumpem poinformowała też sama Rodriguez we wpisie na portalu X. Napisała w nim, że rozmowa była długa i uprzejma i że odbyła się w „w atmosferze wzajemnego szacunku”.

„Omówiliśmy w niej plan współpracy dwustronnej mający na celu dobro naszych obywateli, a także nierozstrzygnięte kwestie między naszymi rządami” - napisała Rodriguez. Była to pierwsza rozmowa między nimi. Według Trumpa, dotychczas za kontakty z Rodriguez odpowiadał sekretarz stanu Marco Rubio.
Do rozmowy doszło w przeddzień spotkania Trumpa z przywódczynią wenezuelskiej opozycji Marią Coriną Machado w Białym Domu. Według Trumpa, Machado ma wręczyć mu własną Pokojową Nagrodę Nobla. Trump nie poparł objęcia władzy przez opozycję, lecz powiedział w ub. tygodniu, że Machado może mieć wpływ na „jakiś aspekt” rządów w Wenezueli.
Senat zablokował projekt rezolucji ograniczający działania zbrojne Trumpa wobec Wenezueli
Republikańska większość w Senacie USA zagłosowała w środę za zablokowaniem ostatecznego głosowania w sprawie uchwały zabraniającej prezydentowi Donaldowi Trumpowi podejmowania dalszych działań zbrojnych wobec Wenezueli. To wynik zmiany stanowiska dwóch polityków partii rządzącej.
Senat zagłosował stosunkiem 51-50 za uznaniem projektu uchwały za niekwalifikujący się do przyspieszonej ścieżki legislacyjnej. Rozstrzygający głos oddał wiceprezydent J.D. Vance. Zablokowanie rezolucji, za którą w pierwszym czytaniu głosowało pięcioro polityków Republikanów to efekt zmiany stanowiska dwóch z nich, Josha Hawleya i Todda Younga. Projekt zakładał uniemożliwienie dalszych działań zbrojnych Wenezueli bez wyraźnej zgody Kongresu.
Głosowanie jest prawnym wybiegiem w praktyce blokującym możliwość uchwalenia rezolucji. Uprzywilejowany status mają te uchwały o uprawnieniach wojennych prezydenta, które dotyczą trwających konfliktów. Republikanie formalnie uznali, że sytuacja w Wenezueli nie spełnia tej definicji, bo USA nie posiadają w tym kraju żadnych wojsk.
Początkowe głosowanie w tej sprawie i bunt pięciorga senatorów w ubiegłym tygodniu rozzłościło prezydenta Donalda Trumpa, który stwierdził, że politycy ci nigdy więcej nie powinni zostać wybrani na swój urząd. Miał również zadzwonić do senatorów i zrugać ich w wulgarny sposób.
Projekt uchwały nie jest jedyną próbą senatorów, by ograniczyć potencjalne użycie sił zbrojnych USA. W środę Lisa Murkowski z Partii Republikańskiej i Demokratka Jeanne Shaheen zgłosiły projekt zabraniający używania środków z budżetu w celu „blokady, okupacji, aneksji i innego objęcia kontroli” nad Grenlandią lub innym terytorium państw NATO. Ten projekt w chwili obecnej ma niewielkie szanse na przyjęcie, bo wymagałby zgody kierownictwa partii rządzącej w Senacie. Mimo to, lider Republikanów w Senacie, John Thune, sygnalizował sprzeciw wobec retoryki Trumpa na temat Grenlandii. Wbrew słowom prezydenta Thune powiedział w ubiegłym tygodniu, że nie uznaje działań zbrojnych wobec Grenlandii za realistyczną opcję i jego zdaniem „nie jest to coś, co ktokolwiek poważnie rozważa”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ san/






























































