REKLAMA

Rektor Politechniki Warszawskiej wzywa KSP do wyjaśnień: w sobotę policja wtargnęła na teren uczelni

2020-11-30 18:41, akt.2020-11-30 19:18
publikacja
2020-11-30 18:41
aktualizacja
2020-11-30 19:18
fot. Stepniak / Shutterstock

Rektor Politechniki Warszawskiej wezwał Komendanta Stołecznego Policji do wyjaśnień w związku z wkroczeniem funkcjonariuszy na teren uczelni podczas sobotniego protestu. To nieuprawnione wtargnięcie; takich aktów naruszenia autonomii nie notowaliśmy od wielu dekad - oświadczyła PW.

Stanowisko Politechniki Warszawskiej w związku z działaniami policji opublikowano w poniedziałek. Władze uczelni podkreśliły w nim, że w sobotę - gdy odbywał się protest "Strajku Kobiet" - doszło do wkroczenia grupy policjantów na teren Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej PW.

W stanowisku zaznaczono, że Konstytucja gwarantuje uczelniom wyższym autonomię na zasadach określonych w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. "Zapisy tej ustawy mówią, że służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni wyłącznie w dwóch przypadkach: na wezwanie rektora lub w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia ludzkiego lub klęski żywiołowej" - przypomniano.

"Według naszej wiedzy nie zachodziła żadna z tych okoliczności, czyli incydent miał charakter nieuprawnionego wtargnięcia" - oświadczono w stanowisku PW. "Wydarzenie przyjęliśmy z wielkim niepokojem, bowiem takich aktów naruszenia autonomii uczelni nie notowaliśmy od wielu dekad" - podkreślono.

Jak poinformowano, rektor uczelni prof. Krzysztof Zaremba skierował do Komendanta Stołecznego Policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja pismo "wzywające do przedstawienia okoliczności podjęcia przez służby akcji na terenie uczelni, wyjaśnienia przyczyn incydentu i do zapewnienia, że w przyszłości nie dojdzie do podobnych zdarzeń".

Sprawę skomentował rzecznik KSP. "Szanujemy autonomię każdej uczelni, w tym Politechniki Warszawskiej. Tym bardziej, że wśród naszych funkcjonariuszy również są jej absolwenci, wykonujący wzorowo swoje zadania" - podkreślił.

"W tym przypadku mamy do czynienia z działaniami dynamicznymi policjantów. Biegli oni za osobami, które wcześniej znieważyły policjantów. W momencie, gdy funkcjonariusze zostali poinformowani o tym, że jest to teren uczelni, opuścili jej plac" - wyjaśnił nadkom. Marczak.

Jak zaznaczył, informacja ta znalazła się także w meldunku sporządzonym po działaniach. "Funkcjonariusze ci nie pełnią na co dzień służby w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa 1. Oznacza to, że najzwyczajniej w świecie nie muszą oni znać topografii miasta" - zauważył rzecznik KSP.

Sobotni marsz w ramach protestu "Strajku Kobiet" ruszył z ronda Dmowskiego w kierunku placu Konstytucji, dalej placu Zbawiciela, placu Unii Lubelskiej i siedziby MSWiA. Na trasie, ustalanej spontanicznie, przejście blokowali policjanci, doprowadzając tym samym do rozproszenia się protestujących.

Część z nich znalazła się przy ul. Waryńskiego, w okolicy wydziału PW. Zgromadzonych tam manifestantów policja zamknęła w kordonie celem ich wylegitymowania. Części z protestujących udało się tego uniknąć po tym, jak przeskoczyli przez ogrodzenie. Działania podejmowane były też przy ul. Polnej, gdzie funkcjonariusze odcięli protestującym dojście na plac Unii Lubelskiej.

Informacja, że funkcjonariusze wkroczyli na teren PW, pojawiła się też w opublikowanej na portalu Wyborcza.pl relacji prawniczki, która uczestniczyła w proteście. "Widziałam niedużą grupę ludzi stojących przy stacji paliw na ul. Polnej, kordon policji blokował wyjście na plac Unii Lubelskiej. Nagle wbiegli policjanci w kaskach, z pałkami. Zgromadzeni zaczęli uciekać, niektórzy wbiegli np. na teren Politechniki Warszawskiej. Zgodnie z informacją od Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego za nimi wbiegli policjanci i natychmiast zaczęli ich gazować oraz pałować. Policja nie miała zgody rektora na wejście na teren uczelni, nie reagowała też na nawoływania straży uczelnianej o opuszczenie terenu politechniki" - powiedziała "Gazecie Wyborczej".

Autorka: Agnieszka Ziemska

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (3)

dodaj komentarz
jan-kowalski
Parafrazując tow. Wiesława:
Źle się stało, że uczestników nielegalnych demonstracji na terenie PW pałowała Policja, do takich celów powołana jest straż rektorska!

A poważnie - teren PW (każdej uczelni wyższej) to nadal teren RP, na którym obowiązuje polskie prawo. A rektor uczelni (tu: PW) obowiązany jest
Parafrazując tow. Wiesława:
Źle się stało, że uczestników nielegalnych demonstracji na terenie PW pałowała Policja, do takich celów powołana jest straż rektorska!

A poważnie - teren PW (każdej uczelni wyższej) to nadal teren RP, na którym obowiązuje polskie prawo. A rektor uczelni (tu: PW) obowiązany jest do zapewnienia jego przestrzegania na tym terenie. Dlatego należy oczekiwać/wymagać od J.M. Rektora PW podjęcia stosownych działań w stosunku do osób, które biorąc udział w nielegalnym zgromadzeniu oraz dopuszczając się także innych czynów niedozwolonych wtargnęły na teren PW.
Panie Rektorze, ruch po Pana stronie...
lelo1949
Pomogliby w szpitalach,zamiast rozrabiać
siema123
Nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. Jak zwykle zgrywanie głupa.

Powiązane: Strajk Kobiet

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki