Szef resortu zdrowia ma szerokie uprawnienia – to on kształtuje politykę lekową oraz wydaje przepisy dotyczące zakresu świadczeń medycznych udzielanych w ramach NFZ. Sprawuje także funkcję kontrolną nad NFZ.
Zobacz też: Szef NFZ czeka na decyzję premiera
Z kolei prezes NFZ jest ciałem wykonawczym. Na stanowisko powoływany jest przez premiera. Zarządza on środkami zgromadzonymi w funduszu oraz zawiera umowy ze świadczeniobiorcami. Poza kontraktowanie umów, prezes NFZ sporządza także krajowy plan zabezpieczenia świadczeń zdrowotnych oraz plan finansowy, który zatwierdza Rada NFZ.
Ubezpieczenia uzupełniające
Decentralizacja NFZ polegać ma na stworzeniu pozorów konkurencji na rynku ubezpieczeń zdrowotnych. Uzupełnienie prawa ubezpieczeniowego o elementy dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych to jedna z propozycji. Pomysł ten jest postrzegany jako ciekawy, ale ogólnie rzecz biorąc, „diabeł tkwi w szczegółach”. Nie wiadomo, kto miałby sprawować nadzór nad dodatkowymi ubezpieczeniami i jakie usługi by uzupełniały. Największe problemy dotyczą kwestii przerzucania kosztów finansowania leczenia na płatnika publicznego, co mogłoby doprowadzić do kuriozalnej sytuacji, że pacjent skorzystał z usługi dodatkowego ubezpieczenia, ale w efekcie wyleczono go za publiczne pieniądze.
Do tego dochodzą uzasadnione obawy części pacjentów, że jeśli będą posiadać tylko normalne ubezpieczenie publiczne, to szpital nie zapewni im takiej samej usługi jak temu bogatszemu pacjentowi z ubezpieczeniem uzupełniającym. Niemniej ideą tych ubezpieczeń jest właśnie zróżnicowanie poziomu usług. Sprawa jest problematyczna – nie da się uniknąć wydłużenia kolejek, a to z pewnością za kilka lat wymusi na ustawodawcy całkowitą prywatyzację opieki zdrowotnej. Tego najbardziej boją się pacjenci mylnie przekonani o tym, że obecnie nie płacą za publiczne usługi medyczne.
Cel: osłabić NFZ
Kolejną kwestią jest osłabienie Narodowego Funduszu Zdrowia jako głównego monopolisty. Jest to instytucja, która przez ostatnie lata dorobiła się niechlubnego miana „państwa w państwie”. NFZ narzucał lekarzom i szpitalom niekorzystne dla nich umowy. Jednak to nie jest jeszcze najbardziej bulwersujące. Media coraz częściej donosiły o tym, że Fundusz odmawiał finansowania leczenia pacjentów np. przy użyciu drogich zachodnich specyfików, co właściwie oznaczało dla nich śmierć.
Minister Zdrowia zapowiedział, że chce, by płacono za efekt leczenia, a nie za fakt, że leczono. Takie podejście też może prowadzić do patologii. Fundusz był skuteczny finansowo, ale nie „leczył”, nie był blisko pacjenta - niestety jest to odwieczny konflikt, a wszystkie możliwe rozwiązania zawsze będzie cechować tymczasowość. Problem polega na tym, że nikt nie bierze za to odpowiedzialności.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Zaliczki oddelegowane do pracy za granicę
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Sukces cudzoziemców na polskim rynku pracy
» Zaliczki oddelegowane do pracy za granicę
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Sukces cudzoziemców na polskim rynku pracy




























































