Raport o Turcji. Następny kryzys w sektorze bankowym gorszy?

Zdaniem ekonomistów Capital Economics następny kryzys w tureckim systemie bankowym może być cięższy niż ten z 2018 roku, który doprowadził do zamieszania na rynkach finansowych. Skala nierównowagi w bilansach banków jest większa niż przed rokiem, a bank centralny ma obecnie ograniczoną zdolność do zapewnienia płynności systemowi, gdyby doszło do odpływu depozytów walutowych.

(fot. Umit Bektas / FORUM)

Zeszłoroczny kryzys walutowy tureckie banki przeszły bez poważnych poważnych problemów, których wielu się obawiało – napisał 14 czerwca starszy ekonomista rynków wschodzących Capital Economics Jason Tuvey. O napięciach w tureckim systemie bankowym ostrzegało także Capital Economics. Z przeprowadzonej analizy wynika, że czynniki ryzyka nie wygasły, a nawet wydają się istotniejsze niż w 2018 roku.

Pierwszym z nich jest skala boomu kredytowego z poprzedniej dekady.

„Wskaźnik kredytów w sektorze prywatnym w odniesieniu do PKB wzrósł o ok. 45 pp. w latach 2004-2016 – był to wzrost ustępujący jedynie chińskiemu w tym czasie. Historia pokazuje, że ekspansja kredytowa na taką skalę wydaje się dobrym indykatorem przyszłych problemów finansowych” – ocenia Jason Tuvey.

Po drugie, boom kredytowy był przeważnie finansowany zadłużeniem u inwestorów zagranicznych.

„(…) (zagraniczne – przyp. PAP Biznes) pożyczki hurtowe sfinansowały ok. 30 proc. nowych kredytów od 2010 roku. Efektem tego był silny wzrost krótkoterminowego zadłużenia zagranicznego” – pisze analityk Capital Economics.

Krótkoterminowe zadłużenie zagraniczne wzrosło z niespełna 30 mld USD (ok. 4 proc. PKB) w 2010 roku do ok. 90 mld USD (ok. 12 proc. PKB) w 2019 roku. W ciągu najbliższych 12 miesięcy banki będą musiały spłacić ok. 44 mld USD zadłużenia zagranicznego (nie wliczając zadłużenia z tytułu depozytów), przy czym szczyt spłat przypadnie na okres od listopada 2019 do połowy 2020 roku.

Wreszcie, spora część zadłużenia banków tureckich była denominowana w walutach zagranicznych.

„Około 40 proc. zaciągniętego zadłużenia było w walutach obcych, co odpowiadało 25 proc. PKB” – napisał Tuvey.

Czynnikiem ograniczającym ryzyko wystąpienia kryzysu w systemie bankowym są regulacje prawne, uodporniające banki przed wpływem słabej liry na ich bilanse.

Od 2009 roku tureckie banki mają zakaz udzielania gospodarstwom domowym kredytów walutowych. W przypadku sektora przedsiębiorstw zakaz nie jest bezwzględny, ale obwarowany pewnymi zastrzeżeniami – kredytobiorca musi udowodnić m.in., że otrzymuje płatności w walutach obcych, co poprzez naturalny hedging osłabia jego ekspozycję na ryzyko kursowe.

„Poza tym, banki były zupełnie dobrze zabezpieczone przed ryzykiem kursowym. Dane z nadzoru bankowego (BRSA) pokazują, że mimo przewagi zobowiązań walutowych w bilansach nad aktywami walutowymi, to niedobór był pokrywany w dużej mierze za pomocą pozabilansowych instrumentów zabezpieczających (głównie swapów walutowych)” – wyjaśnił analityk Capital Economics.

Podczas kryzysu 2018 roku banki zostały wystawione na poważne zaostrzenie warunków finansowania zewnętrznego, ponieważ wzrosły rentowności obligacji denominowanych w walutach obcych. Dla dolarowego długu bankowego rentowności zwyżkowały z ok. 8 proc. w czerwcu do 2018 do ok. 16 proc. dwa miesiące później.

Zdaniem Capital Economics „jeśli koszty pożyczek wzrosłyby znowu istotnie (…), to powstałoby poważne ryzyko, że banki mogłyby mieć problemy z obsługą zadłużenia”.

Banki zareagowały na sytuację wzrostu kosztów pożyczek w drugiej połowie 2018 roku, zmniejszając wskaźnik rolowania długu (różnica pomiędzy nowymi pożyczkami a spłatą „starego” zadłużenia). Żeby to przeprowadzić sięgnęły po aktywa walutowe zgromadzone w banku centralnym.

Większość z tych aktywów była zdeponowana w banku centralnym w ramach tzw. Mechanizmu Opcji Rezerwowej – były to rezerwy na zobowiązania denominowane w lirach.

Według obliczeń Capital Economics operacja doprowadziła do zmniejszenia rezerw z przeszło 60 mld USD do mniej niż 30 mld USD pomiędzy lipcem a październikiem 2018 roku.

„Banki mogłyby polegać na dalszym transferowaniu aktywów z banku centralnego, żeby zapewnić spłatę zadłużenia, lecz aktywa w ramach Mechanizmu Opcji Rezerwowej (…), są niższe niż wartość krótkoterminowego zadłużenia zagranicznego.” – wskazał ekonomista Capital Economics.

„Oczywiście, banki mają do dyspozycji inne zagraniczne aktywa walutowe – łączne aktywa walutowe wynoszą ok. 345 mld USD, lecz większość z nich składa się z relatywnie niepłynnych pożyczek denominowanych w walutach obcych” – podkreślił Tuvey.

Pogarszająca się koniunktura w gospodarce doprowadziła do wzrostu kredytów zagrożonych (NPL). Według danych BRSA ogólny wskaźnik NPL zwiększył się z 3,0 proc. na początku 2018 roku do 4,3 proc. w maju – dla kredytów w walucie lokalnej NPL wzrósł odpowiednio z 4,5 proc. do 6,8 proc. Po raz ostatni taki poziom NPL turecki sektor bankowy zanotował w 2011 roku.

Wzrost NPL pogarsza wyniki finansowe banków, ale nie rodzi potrzeby ich dokapitalizowania, gdyż „poziom NPL musiałby wzrosnąć do 15 proc., według naszych szacunków, żeby wskaźnik kapitałowy Tier 1 (obecnie wynosi 13,2 proc.), spadł poniżej wymaganych 6 proc. (…) „ – napisał Jason Tuvey.

Czynnikiem, obniżającym wyniki finansowe jest również praktyka zwana +evergreening+, która polega na tym, że bank roluje kredyt pożyczkobiorcy, żeby nie odpisywać go w poczet NPL, ale przy niższym oprocentowaniu niż uprzednio, kiedy umowa pierwotna była podpisywana.

W porównaniu jednak z kryzysem walutowym z 2018 roku na sile przybrała dolaryzacja depozytów. W latach 2015-2017 udział depozytów walutowych w depozytach ogółem oscylował wokół ok. 35-45 proc. Od połowy 2018 roku ich udział zwiększył się do ok. 55 proc.

Zdaniem Capital Economics może to być „rezultatem spadającego zaufania do liry, jako nośnika wartości”.

„Największym zagrożeniem (…) byłby szok ekonomiczny, który wywołałby wycofywanie depozytów walutowych” – napisał Jason Tuvey.

„Zdolność banku centralnego do zapewnienia płynności (systemowi bankowemu w razie odpływów depozytów – PAP) jest ograniczona poprzez niskie pokrycie rezerwami walutowymi. (…) Suma deficytu na rachunku bieżącym i zapadającego zadłużenia zewnętrznego jest wyższa niż półtorakrotność rezerw walutowych. Spośród EM jedynie Argentyna jest bardziej wrażliwa pod tym względem” – dodał.

Ostatnim czynnikiem ryzyka jest, w opinii Capital Economics, upolitycznienie procesu udzielania kredytów.

„Niemal przed każdymi wyborami (prezydenckimi, parlamentarnymi czy samorządowymi) rząd wywierał na banki z udziałem skarbu państwa nacisk, żeby zwiększały poziom kredytowania. (…) Efektem tego jest wzrost udziału banków państwowych w akcji kredytowej z ok. 30 proc. do ok. 45 proc. w ciągu ostatnich 5 lat” – zaznaczył analityk.

„Rosnący udział kredytowania przez banki państwowe rodzi szereg problemów. Jednym z nich jest to, że rośnie rola udzielania kredytów na bazie przesłanek politycznych niż ekonomicznych” – dodał Tuvey.

Z danych EBOiR wynika, że „w okresach przedwyborczych dochodziło do przesunięcia przez banki państwowe strumienia kredytów z regionów państwa, kontrolowanych przez opozycję, na rzecz regionów, kontrolowanych przez partię rządzącą”.

„To owocowało nieefektywną alokacją zasobów kapitału. (…) Przykładem jest sektor rolniczy, gdzie 90 proc. wszystkich kredytów udzieliły banki państwowe, a jest to jeden z najmniej produktywnych sektorów gospodarki” – podsumował ekonomista Capital Economics. 

maq/ tj/

Źródło: PAP Biznes
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.