REKLAMA

Przedsiębiorcy wysłali list do premiera. Oczekują wsparcia

2020-11-02 16:44
publikacja
2020-11-02 16:44
Dodaj Bankier.pl w Google

Chcemy pomóc uratować miliony miejsc pracy; mamy propozycje i liczymy na rozmowy - oświadczyli w poniedziałek przedstawiciele branż fitness, gastronomicznej, hotelarskiej i eventowej. Pismo w tej sprawie skierowali m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jarosława Gowina.

Przedsiębiorcy wysłali list do premiera. Oczekują wsparcia
Przedsiębiorcy wysłali list do premiera. Oczekują wsparcia
fot. fizkes / / Shutterstock

"Jako cztery branże postanowiliśmy pomóc rządowi, uważamy, że jako biznes powinniśmy ramię w ramię pracować z administracją publiczną" - mówił Bartosz Bieszyński z Rady Przemysłu Spotkań i Wydarzeń podczas konferencji prasowej w Sejmie o propozycjach skierowanych w poniedziałek do przedstawicieli rządu, Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) oraz rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

W konferencji uczestniczyli także prezes Polskiej Federacji Fitness Tomasz Napiórkowski, przewodniczący Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej Rafał Krzycki oraz Marcin Mączyński z Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

Bieszyński poinformował, że organizacje zrzeszające te branże przygotowały postulaty oparte na czterech filarach i są one skierowane do najważniejszych teraz dla nich instytucji.

Pierwsza grupa propozycji dotyczy PFR i - jak mówił Bieszyński - jest związana z branżami szczególnie poszkodowanymi, które w rzeczywistości już nie funkcjonują i są zamknięte. Takie przedsiębiorstwa powinny - zdaniem wnioskujących - "otrzymać abolicję całkowitą, jeżeli chodzi o spłatę subwencji otrzymanej z PFR-u". "Ponadto oczekujemy od PFR kolejnej transzy pomocy właśnie do tego typu branż" - dodał.

Wakacje na giełdzie

"Po drugie chcieliśmy otrzymać rekompensaty. To nie jest nasza wina, nieudolność, czy niekompetencja, że nasze restauracje, hotele, salony fitness, kongresy, są zamknięte" - zaznaczył Bieszyński.

Według niego, niektórych firmy straciły już 95 proc. przychodów w porównaniu do ubiegłego roku.

Kolejne postulaty dotyczą dalszego dofinansowania kosztów pracy. "Nie potrzebujemy postojowego, zwolnienia z ZUS za jeden miesiąc. Bardzo prosimy panie premierze, żeby nas takimi propozycjami w ogóle nie raczyć, bo to w ogóle nie odpowiada wyzwaniom. Potrzebujemy zwolnienie z ZUS-u, postojowego, dopłaty do wynagrodzeń, co najmniej do marca 2021 roku" - apelował Bieszyński.

W czwartej grupie postulatów przedsiębiorcy zwrócili uwagę na "ogromne obciążenie kosztami kredytowymi i leasingowymi" i zaproponowali wstrzymanie ich spłaty na pół roku.

"Prosimy rząd, żeby powołać zespół roboczy, a jesteśmy gotowi do pracy od rana do nocy, który będzie pracować z czterema branżami. Ale nie chcemy spotykać się tylko z panem (wice)premierem Gowinem, ale również przedstawicielem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, również z przedstawicielem Ministerstwa Finansów i również z przedstawicielem PFR, bo wiemy, że wśród tych czterech instytucji zapadają kluczowe decyzje w gospodarce dla państwa" - podkreślił Bieszyński.

Zwrócił też uwagę na "odsyłanie" przedsiębiorców w minionych miesiącach od jednej instytucji do drugiej.

"Jako przedsiębiorcy generujący prawie 50 proc. polskiego Produktu Krajowego Brutto, czujemy, że coś tutaj nie działa do końca. Chcemy, żeby zadziałało, jesteśmy otwarci, mamy konkretne propozycje, które dzisiaj złożyliśmy i liczymy na bardzo szybkie spotkanie, rozpoczęcie prac roboczych" - oświadczył w imieniu branż fitness, gastronomicznej, hotelarskiej i eventowej.

Bieszyński zaznaczył, że branże te już nie mają czasu na zwlekanie, gdyż "kiedy my tutaj rozmawiamy, kolejne firmy upadają, kolejni pracownicy są zwalniani". "My naprawdę nie mamy perspektyw i trzy miliony miejsc pracy jest absolutnie na ten moment zagrożonych" - powiedział Bartosz Bieszyński.

Do pesymistycznych prognoz przy braku szybkiego i skutecznego wsparcia ze strony państwa nawiązał prezes Napiórkowski. Według niego, nawet jeśli krzywa zachorowań się wypłaszczy np. na początku przyszłego roku, to firmy "nie będą w stanie się podnieść".

"Apelujemy, żeby nie ignorować naszego apelu i jak najszybciej przystąpić z nami do rozmów, wypracować wspólny program wsparcia, który pozwoli nam przejść przez ten kryzys, zachować miejsca pracy, zachować nasze przedsiębiorstwa i zminimalizować ryzyko strat " - zaapelował Napiórkowski. (PAP)

Autor: Mieczysław Rudy

rud/ par/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
bt5
Był taki minister za czasów terapi szokowej który mówił że nie ma rozdawnictwa na nierentowne fabryki i pegeery. Wtedy poleciało na bruk 4 mln osób i naprawdę nikt się tym nie przejał. Alwewtedy Polsce zredukowano długi o 1/2 i naprawdę te pieniadze na podtrzymywanie miejsc pracy można było wyczarować z powietrza. A dziś Polska jest Był taki minister za czasów terapi szokowej który mówił że nie ma rozdawnictwa na nierentowne fabryki i pegeery. Wtedy poleciało na bruk 4 mln osób i naprawdę nikt się tym nie przejał. Alwewtedy Polsce zredukowano długi o 1/2 i naprawdę te pieniadze na podtrzymywanie miejsc pracy można było wyczarować z powietrza. A dziś Polska jest zadłużona na ponad 1 bilon złotych 5 bilionów długu ukrytego , i jak by powiedział pan minister finansów z rzdu PO " pieniendzy nie ma i nie bendzie". Obiektywnie rzecz biorac biedny budżet kraju będacego kolonia bogatszych krajów nie wyczaruje forsy na podtrzymywanie 3 milionów nierentownych miejsc pracy nawet przez tylko pół roku. Czas myśleć o przekwalifikowaniu, co w Polsce jest owszem mega trudne bo na byle produkcje wymagane minimum roczne doświadczenie i znajomość programowania jakichś falowników. no ale zawsze można skuć kostkę wokół domu i przekopać / zaorać ( ciagniki sa do kupienia już 5000 pln), nasiona s tanie jak barszcz. Na wiosnę mozna ruszyć z robota a nie liczyć na cud który nie nastapi.
artureg
Jedyne rozwiązanie to natychmiastowe odmrożenie wszystkich branż. Tego chcą prawdziwy przesiębiorcy, którzy chcą pracować a nie wyzyskiwać budżet.
antybolszewik
Tak się kończy polityka "dobrego wujka". W końcu zaczyna brakować pieniędzy a długi zaczynają podwajać się w ciągu roku. Zdjąć obostrzenia z przedsiębiorców i pogonić ich do roboty bo im łatwiej wypełniać wnioski do PFR niż główkować
niedorzeczny
Czy ci "przedsiębiorcy" są przy zdrowych zmysłach? Powinni żądać zaprzestania szkodliwej działalności przez "premiera", a nie jeszcze go zachęcać.
specjalnie_zarejestrowany2
Będzie jak w maju, gazem po oczach i pałowanie.
karbinadel
Będzie inaczej: najpierw pałowanie, potem gaz :)

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki