Prywatne ubezpieczenia zdrowotne: Powszechne czy dla wybranych?

Przyszłość prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce nie jest przesądzona. Są bariery ich rozwoju - twierdzą realiści. Jedną z nich jest małe ryzyko finansowe w przypadku zachorowania, jakie ponosi przeciętny Polak. Optymiści twierdzą, że prywatne polisy zdrowotne za 10-15 lat będą powszechne wśród klasy średniej.

Debatę na temat „Czy prywatne ubezpieczenia zdrowotne mają szansę rozwinąć się w Polsce?” zorganizowała firma Media Trend - Centrum Multimedialne Foksal. Wzięli w niej udział przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia, organizacji i stowarzyszeń zdrowotnych, publicznych i prywatnych zakładów opieki zdrowotnej, ubezpieczycieli, firm medycznych.

Istotą prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego jest przeniesienie ryzyka związanego z leczeniem osoby ubezpieczonej na podmiot trzeci, czyli towarzystwo ubezpieczeniowe. We wszystkich krajach UE występują kombinacje publicznego i i prywatnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. W Polsce, jak na razie, trwa wyczekiwanie na przepisy prawne i ruchy konkurencji - podkreślał Jacek Fiedorowicz, senior manager KPMG s. z o.o.

Według niego w krajach, w których wprowadzono prywatne ubezpieczenia zdrowotne zwiększyła się dostępność świadczeń zdrowotnych oraz zdecydowanie wzrosła podaż usług medycznych. Na rozwój tych ubezpieczeń wpływa bez wątpienia zamożność społeczeństwa. - Prywatne ubezpieczenia zdrowotne są historyczną koniecznością. Na razie są one uśpione - akcentował J. Fiedorowicz.
W Polsce nie ma wystarczających środków na funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej. Musi ich być więcej. Naturalną drogą ich zwiększenia są prywatne ubezpieczenia. Powstaniem nowych ubezpieczeń jest zainteresowana przede wszystkim klasa średnia. To ona będzie za 10 lat powszechnie z nich korzystała - uważa natomiast mecenas Stefan Cieśla, współautor projektu ustawy o finansowaniu świadczeń medycznych, czyli tzw. ustawy prof. Zbigniewa Religi.

Prywatne ubezpieczenia mają sens głównie z punktu widzenia obywateli. Niewielu Polaków będzie stać na pokrycie kosztów leczenia ciężkiej choroby. Przeniesienie ryzyka choroby na towarzystwo ubezpieczeniowe będzie koniecznością. Na razie w kraju dostępne są ubezpieczenia abonamentowe. Prawdziwe prywatne ubezpieczenia zdrowotne wymusi rozwój gospodarki, uważa mec. Stefan Cieśla.

W Polsce mamy już ok. 100 tys. osób ubezpieczonych prywatnie, jest też ok. 0,5 mln ubezpieczeń abonamentowych. Większość istniejących ubezpieczeń nie gwarantuje leczenia szpitalnego. Jesteśmy więc na początku drogi. Wszystko zależy od rozwiązań systemowych. Niewątpliwą barierą jest istnienie jednego publicznego ubezpieczyciela i brak możliwości w aktualnym stanie prawnym zarządzania składką na ubezpieczenie zdrowotne. Rynek prywatnych usług medycznych będzie w przyszłości oparty na placówkach publicznej służby zdrowia - twierdzi z kolei Stanisław Borkowski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych PZU Życie.

Z kolei Robert Błaszczyk, dyrektor ds. sprzedaży Centrum Medycznego Damiana podkreśla, że prywatne doubezpieczenie potrzebne będzie zarówno po to, by korzystać z leczenia ambulatoryjnego, jak i szpitalnego. Już dziś działa w Polsce 60 prywatnych szpitali. Ponad 80% ich przychodów pochodzi od płatnika publicznego. Zagrożeniem jest to, że przyszły klient może nie kupić ubezpieczenia ze względu na jego cenę. Dlatego też nowy produkt ubezpieczenia zdrowotnego musi mieć rozsądną wartość. Niezwykle ważne jest też zaufanie do firm ubezpieczeniowych działających w tym segmencie rynku.

Nie zgadzam się z góry założona tezą, że rozwój prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych jest w Polsce nieunikniony. Nie jest też prawdą, że im bogatszy jest kraj, tym bardziej rozwinięty jest rynek zdrowotnych polis. Na świecie jest bardzo różnie - mówi Paweł Sztwiertnia, wiceminister zdrowia.

Polska nie należy do krajów o wysokiej kulturze ubezpieczeniowej. Jednak podstawową przeszkodą w dynamizowaniu się rynku prywatnych polis jest małe ryzyko finansowe w przypadku zachorowania w Polsce. Wiceminister polemizował też z tezą wyjściową, że prywatne ubezpieczenia odciążą publicznego płatnika. Wiele wątpliwości związanych jest też z zasadą solidaryzmu społecznego, która jest podstawą ubezpieczeń publicznych. - Ograniczenie jej funkcjonowania może prowadzić do anarchii w państwie - podkreśla wiceminister zdrowia. Według niego zarządzanie prywatnymi ubezpieczeniami kosztuje ok. 10% ( w Niemczech - 14%, USA - 11%. W NFZ wskaźnik ten wynosi tylko 1% .

Już dziś mogą z powodzeniem funkcjonować różne formy ubezpieczeń dodatkowych. Nie potrzebne są w tym zakresie zmiany stanu prawnego - zwraca uwagę Paweł Sztwiertnia.

Nie twórzmy mitów. Prywatne ubezpieczenia zdrowotne nie są metodą na zwiększenie możliwości finansowych sektora publicznego. Nie ma też zgody na odstąpienie od zasad solidaryzmu społecznego - twierdzi z kolei Jerzy Miller, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. Dodaje jednak: - NFZ nie traktuje prywatnych ubezpieczycieli jako konkurentów. Są oni elementem rynku, wspólnej troski o wspólnych pacjentów.

Na koniec dyskusji przedstawiciel PZU Życie zwracał uwagę na fakt, że w przypadku, gdy ubezpieczenia prywatne obejmą wystarczająco dużą grupę ubezpieczonych nastąpi efekt finansowania profilaktyki - To leży w interesie ubezpieczyciela, który będzie działał prozdrowotnie i w takie działania zainwestuje pieniądze - konkludował Stanisław Borkowski.- Czy jednak dojdzie do wprowadzenia koniecznych rozwiązań legislacyjnych umożliwiających powszechność prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych - pytał retorycznie dyskutant reprezentujący największego polskiego ubezpieczyciela.

Podczas debaty zajmowano się jeszcze granicami solidaryzmu społecznego, kolejkami regulującymi dostęp do świadczeń medycznych w kontekście prywatnych ubezpieczeń, konsekwencjami tzw. nadwykonania usług medycznych, szarą strefa funkcjonującą w polskiej służbie zdrowia.

Jerzy Kowalski
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj