Dziś na GPW zadebiutował właściciel marki Provident, czyli brytyjski International Personal Finance plc. Spółka jest już notowana w Londynie i we Frankfurcie. Na warszawskim parkiecie pojawia się na zasadach dual listingu, bez przeprowadzenia IPO. Do obrotu zostało wprowadzonych ok. 249 mln akcji.
W pierwszej transakcji na GPW kurs Providenta wzrósł o 0,27%. Po półgodzinie handlu notowania rosły o 3,4% do 23,05 zł za akcję. Tuż po10.00 inwestorzy wywindowali brytyjskiego pożyczkodawcę do poziomu aż 26 zł za akcję, co oznacza wzrost o 16,6%. Obroty, ze względu na na razie niedużą płynność akcji w Warszawie, wynoszą tylko 33 tys. zł.
Kurs odniesienia spółki to 22,29 zł, czyli równowartość 4,56 GBP. Po takiej cenie zamknęły się wczoraj notowania firmy na brytyjskiej giełdzie. Provident radzi sobie bardzo dobrze nie tylko na rynku pożyczek finansowych. Równie imponująco wygląda kurs spółki, który w ciągu ostatniego roku wzrósł o 72%, a w ostatnim kwartale o 20%. Europejski kryzys bankowy nie tylko omija pożyczkową konkurencję banków, ale wręcz ją wzmacnia.
Polacy pożyczyli w Providencie 326 mln funtów, czyli o 2,5% więcej niż w 2011 r. Liczba klientów zwiększyła się z 791 tysięcy do 821 tysięcy. Firma działa w sześciu krajach: Polsce, Czechach, Rumunii, na Węgrzech i Słowacji oraz w Meksyku. Posiada tam 2,4 mln klientów, 28,5 tys. przedstawicieli oraz 6,33 tys. pracowników.
Nowa strategia Providenta w Polsce zakłada rozszerzenie oferty dla osób samozatrudnionych. Szukanie nowych segmentów wydaje się uzasadnione głównie z uwagi na konkurencję, która w ostatnich dwóch latach znacząco się zwiększyła. Międzynarodowe grupy pożyczkowe, które dynamicznie zdobywają rynek przez internet, i ogólnopolskie kampanie reklamowe oraz małe biura pożyczkowe, które koncentrują się na działalności lokalnej, mogą skutecznie odcisnąć się na wynikach brytyjskiego giganta w najbliższych latach.
J.R.






























































