Chcemy pracować, nie protestować - przekonywali przedstawiciele branży turystycznej z Warmii i Mazur podczas pikiety KPRM. Protest wsparli posłowie Konfederacji Krzysztof Bosak, Artur Dziambor i Janusz Korwin-Mikke, którzy domagali się zniesienia obostrzeń.


W poniedziałek przedstawiciele branży turystycznej z Warmii i Mazur zorganizowali protest przed siedzibą kancelarii premiera pod hasłem "Chcemy pracować, nie protestować". Prezentowali też banery z takimi napisami jak "Zamknięte Mary - szczyt covidowej bzdury", "Zapomnieliście zamknąć lasy", "Flauta na jeziorach nigdy nie była tak zabójcza" czy "Pogrzeb turystyki".
Trwa protest hotelarzy z województwa warmińsko-mazurskiego. Hotelarze zbierają podpisy pod petycją do premiera Mateusza...
Opublikowany przez Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego - IGHP Poniedziałek, 1 marca 2021
Właściciel hotelu koło Giżycka Krzysztof Przyłucki przekonywał, że to "absurd, kiedy region o najmniejszej gęstości zaludnienia w Polsce, z najczystszym powietrzem, jest w całości zamykany". Jak zapewniał, w hotelach dezynfekują wszystko co dwie godziny, stosują ozonatory, zamgławiacze, maseczki. "Wszystkie hotele w Polsce tak funkcjonują, nie ma w nich żadnych zakażeń, jest to naprawdę bezpieczne miejsce, a teraz z dnia na dzień zostały zamknięte" - powiedział.
Według Przyłuckiego obostrzenia epidemiczne można by wprowadzać "na poziomie powiatów i poszczególnych miast - tam, gdzie to jest potrzebne". "Cała Warmia i Mazury nie jest zagrożona w takim stopniu, żeby zamykać hotele" - ocenił.
Aleksandra Nowak (zapewne dyrektor ds. operacyjnych i marketingu w tym samym hotelu) zapewniała, że przedsiębiorcy protestują "ponad podziałami politycznymi", gdyż chcą pracować i dawać pracę, a nie bankrutować.
"Jesteśmy beneficjentami tarczy (finansowej), natomiast to wsparcie w tym momencie nie wystarczy. Dlatego, że jesteśmy otwarci cały rok, mamy 30 pracowników, których cały czas utrzymujemy, a w sezonie to jest dwa razy więcej osób. A teraz nawet nie wiemy, jak do tego sezonu się przygotowywać, czy zaczynać rekrutację, czy nie. Bo okazuje się, że z dnia na dzień zamykają nam hotel, który miał być otwarty" - powiedziała Nowak.
Dodała, że "przez ostatni rok doszliśmy chyba do perfekcji przystosowaniu się do wszelkich obostrzeń". "Przy połowie obłożenia w hotelu możemy przyjąć maksymalnie 40 osób, a to jest tyle, ile obecnie w reżimie sanitarnym jeździ w każdym autobusie w Warszawie w systemie rotacyjnym, gdzie zmieniają się co 5 minut osoby w tych autobusach. A u nas pokoje zajmują urodziny z dziećmi, które przyjeżdżają do nas na parę dni" - podkreśliła.
"Nie chcemy być dryfującym wyspą, nie chcemy być osamotnieni, prosimy po prostu o pomoc, to jest wołanie o pomoc " - dodała Nowak. Według danych z bazy SUDOP spółka, do której należy hotel, dostała w ciągu ostatnich 12 miesięcy ponad 1,5 mln zł brutto pomocy.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele rządu poinformowali, że obecne restrykcje zostały utrzymane do 14 marca w całym kraju, oprócz Warmii i Mazur, gdzie zasady bezpieczeństwa zaostrzono ze względu na "szczególnie trudną sytuację epidemiczną". Liczba zakażeń w regionie gwałtownie rośnie. Obecnie zostały tam zamknięte hotele (za wyjątkiem hoteli robotniczych), galerie handlowe (z wyjątkiem m.in. sklepów spożywczych, aptek i drogerii), kina, teatry, muzea, galerie sztuki, baseny i korty tenisowe, a klasy I-III szkoły podstawowej powróciły do nauki zdalnej.
pap/mr/bpl
































































