Różnica jest istotna, gdyż za ujawnienie informacji objętych tą klauzulą tajemnicy państwowej grozi kara do ośmiu lat więzienia, a nie trzech jak w przypadku tajemnicy służbowej. W dodatku prokuratorzy będą mogli zaangażować do pomocy służby specjalne, a także zastosować na przykład podsłuchy.
Sprawa związana jest z wystąpieniem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego na niejawnym posiedzeniu Sejmu. W założeniu raport Ćwiąkalskiego miał wyjaśnić, czy za rządów Prawa i Sprawiedliwości służby specjalne stosowały nielegalne podsłuchy. Stenogram z posiedzenia został przekazany dziennikarzom, a jego zapis opublikowała "Rzeczpospolita". Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdza, czy źródłem przecieku nie był któryś z posłów.
Śledczy uznali początkowo, że ze względu na rangę przekazanych przez Ćwiąkalskiego informacji poszukiwana osoba dopuściła się ujawnienia tajemnicy służbowej. Po interwencji z góry zmienili jednak zdanie. Więcej w "Newsweeku".
"Newsweek"/IAR/kl/dyd
Źródło:IAR



























































