

Prokurator w Marsylii powiedział w czwartek, że wydaje się, iż drugi pilot, który był sam w kokpicie, rozmyślnie rozbił we wtorek samolot niemieckich linii Germanwings we francuskich Alpach. Zginęło 150 osób - wszystkie znajdujące się na pokładzie.

Według prokuratora drugi pilot był przytomny do chwili uderzenia samolotu o ziemię. Sam rozpoczął manewr obniżania wysokości.
Prokuratura francuska, prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy samolotu linii Germanwings, zidentyfikowała drugiego pilota, który miał świadomie doprowadzić do rozbicia maszyny, jako obywatela Niemiec Andreasa Lubitza - poinformowano w czwartek. Nie znajdował się on na liście poszukiwanych terrorystów - dodał prokuratur w Marsylii Brice Robin.
#Germanwings co-pilot, Andreas Lubitz, has photos on deleted Facebook profile @LeSommierRgis http://t.co/WUAoxvWoGr … pic.twitter.com/t64c52lQSK
— David Clinch (@DavidClinchNews) marzec 26, 2015
Kapitan opuścił kokpit
"Przez pierwsze dwadzieścia minut nie dzieje się nic nadzwyczajnego" - wyjaśnia Brice Robin. Prokurator dodaje, że trwa zwykła rozmowa pilotów. Następnie rozpoczyna się przygotowanie procedury podchodzenia do lądowania. Kapitan prosi o przejęcie steru przez drugiego pilota. Słyszymy dźwięk, jakby zamykały się drzwi. "Wydaje się, że kapitan opuścił kokpit, aby udać się do toalety" - opowiada prokurator.
Brice Robin dodał, że słychać było następnie uruchomienie przycisku powodującego obniżanie się pułapu lotu. Następnie - głos kapitana, który chce wejść do kabiny. Nadal nie ma odzewu.
"Zdaniem ekspertów, oddech zarejestrowany w kabinie pilotów należał do zdrowej osoby, a nie kogoś z zawałem serca" - podkreślił prokurator. Na nagraniu następnie słychać pracownika wieży kontroli lotów, próbującego skontaktować się z pilotem. Ten jednak nadal milczy. Pracownik wieży zwrócił się ponoć z prośbą do innych samolotów o nawiązanie kontaktu z Airbusem. Ze strony maszyny nie było jednak żadnej odpowiedzi.
W końcu włączył się alarm sygnalizujący zbliżanie się do ziemi. Słychać próbę wyważenia drzwi do kabiny pilotów. Prokurator Brice Robin dodał, że tuż przed rozbiciem samolotu słychać było dźwiek. Na razie nie zrozumiano jednak jego znaczenia. Nie było też żadnego sygnału S.O.S.
"To oczywiste, że drugi pilot wykorzystał nieobecność kapitana. Czy mógł wiedzieć, że wyjdzie on (z kokpitu)? Za wcześnie jeszcze, żeby to stwierdzić" - powiedział Brice.
Pilot nie był na liście terrorystów
Z nagrania zarejestrowanego przez czarną skrzynkę Airbusa A320 wynika, że pasażerowie dopiero w ostatniej chwili zorientowali się, że dojdzie do katastrofy, bo ich krzyki rozległy się tuż przed rozbiciem się maszyny.
"Ich śmierć była natychmiastowa" - powiedział prokurator Robin. Zaakcentował, że nie znaleziono podstaw, by katastrofę uznać za akt terroryzmu i odmówił odpowiedzi na pytanie o wyznanie drugiego pilota. "Nie sądzę, byśmy powinni się tym zajmować" - powiedział.
Drugiego pilota zidentyfikowano jako 28-letniego obywatela Niemiec Andreasa Lubitza. Prokurator Robin uznał za stosowne podkreślić, że nie znajdował się on na liście poszukiwanych terrorystów. Pracę w Germanwings rozpoczął we wrześniu 2013 roku. Miał wylatane 630 godzin. Associated Press pisze, powołując się na znajomych Lubitza w niemieckim mieście Montbaur, że nie wykazywał on żadnych oznak depresji, gdy spotkał się z nimi jesienią zeszłego roku przy okazji odnawiania licencji pilota szybowcowego.
Licencję tę Lubitz uzyskał jako nastolatek. Później przeszedł kurs pilotażu samolotów pasażerskich w liniach Lufthansa i zaczął pracować jako drugi pilot w Germanwings.
Rodziny ofiar poinformowano o ustaleniach śledztwa na krótko przed podaniem ich do publicznej wiadomości.
Airbus A320 rozbił się we wtorek we francuskich Alpach, lecąc z Barcelony do Duesseldorfu. W katastrofie zginęło 72 Niemców, 50 Hiszpanów, a także obywatele USA, Maroka, W. Brytanii, Argentyny, Australii, Belgii, Kolumbii, Danii, Izraela, Japonii, Meksyku, Iranu i Holandii.
PAP/IAR





























































