Blisko dwie trzecie (64 proc.) Niemców jest zaniepokojonych wynikiem wyborów do parlamentu Saksonii-Anhalt, w których zwyciężyła skrajnie prawicowa AfD, a prawie co czwarty (24 proc.) jest zadowolony - wynika z opublikowanego we wtorek sondażu infratest dimap dla nadawcy ARD.


Co drugi Niemiec (51 proc.) jest zdania, że pozostałe partie powinny w przyszłości silniej włączać AfD we współpracę polityczną. W praktyce oznaczałoby to koniec tzw. zapory ogniowej, czyli izolacji tego ugrupowania przez partie głównego nurtu (chadecką CDU, socjaldemokratyczną SPD i Zielonych).
Z kolei 45 proc. ankietowanych uważa, że AfD, podobnie jak do tej pory, nie powinna być silniej włączana do współpracy przez inne partie.
W badaniu trzy czwarte Niemców (76 proc.) oceniło, że rząd federalny zasłużył sobie na nauczkę, którą był wynik wyborów w Saksonii-Anhalt. Odmiennego zdania jest 18 proc. badanych.
Według sondażu prawie dziewięciu na dziesięciu Niemców (88 proc.) jest obecnie mało zadowolonych z pracy obecnej koalicji rządowej lub w ogóle z niej niezadowolonych. Tylko 10 proc. ankietowanych wyraziło zadowolenie.

W odniesieniu do zapowiadanych przez kanclerza Freidricha Merza głębokich reform 14 proc. badanych wierzy, że szef niemieckiego rządu dobrze przeprowadzi Niemcy przez stojące przed nimi zadania. 82 proc. nie ma do niego takiego zaufania.
Sondaż infratest dimap przeprowadzono 7 września online i telefonicznie na grupie liczącej 1051 osób. Margines błędu wynosi od dwóch do trzech proc.
W niedzielę AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalcie, uzyskując 43,8 proc. głosów. Skrajnie prawicowe, antyestablishmentowe ugrupowanie nie zdobyło samodzielnej większości, ale będzie dążyło do utworzenia rządu, próbując przeciągnąć na swoją stronę pojedynczych deputowanych innych partii. Jeśli to się powiedzie, AfD po raz pierwszy w swojej historii stworzy rząd na szczeblu kraju związkowego.
Słaby wynik uzyskała CDU. Kanclerz Merz nazwał go największą porażką partii od dekad. Eksperci i komentatorzy zwracają uwagę, że o wyniku wyborów zadecydowały zarówno niezadowolenie wyborców z polityki rządu RFN, jak też katastrofalne notowania kanclerza.
Z Monachium Iwona Weidmann (PAP)
ipa/ rtt/
































































