Odpalenie ładunku wybuchowego mogło być przyczyną pożaru hali przy ul. Marywilskiej w Warszawie. Na miejscu odnaleziono fragmenty urządzeń zapalających, co wskazuje na celową ingerencję - wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”.


W Centrum Handlowym Marywilska 44 mieściło się blisko 1,5 tys. sklepów i punktów usługowych. Zostały one zniszczone podczas wielkiego pożaru, który wybuchł nad ranem 12 maja 2024 r. Właściciel obiektu i najemcy stoisk ponieśli wielomilionowe szkody. Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi Mazowiecki Wydział do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Jak podała „Rzeczpospolita”, od czasu pożaru 55 prokuratorów oraz 100 stołecznych policjantów przy wsparciu ekspertów od pożarnictwa przeczesywało zgliszcza. Poza sejfami, bankomatami i kasetkami z pieniędzmi, w których znajdowało się łącznie około 2 mln zł, znaleziono też kluczowe w sprawie ślady i materialne dowody celowej ingerencji sprawcy lub sprawców.
Przyczyną pożaru był wybuch?
Choć biegli nie chcą ujawniać, czy ślady i rzeczy zabezpieczone podczas oględzin miejsca pożaru stanowią elementy urządzeń zapalających i wybuchowych, to według ustaleń „Rzeczpospolitej” prokuratura powołała biegłych z kilku ośrodków i różnych specjalności, m.in. biegłych z Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby odpowiedzieli, czy ślady i rzeczy zabezpieczone podczas oględzin stanowią elementy urządzeń zapalających i wybuchowych. Mają oni też stwierdzić, czy miały one kontakt z substancjami i materiałami palnymi, zapalającymi, mieszaninami takich substancji.
Na razie pozostaje tajemnicą, co dokładnie znaleziono. Jednak według źródeł „Rzeczpospolitej” udało się zabezpieczyć „konkretne rzeczy w konkretnym miejscu, które służyły do konkretnego celu”, a także odciski palców i ślady biologiczne, które mogą pozwolić na wyodrębnienie DNA. Prokuratura wystąpiła już o opinię biegłych z zakresu daktyloskopii oraz genetyki z dwóch niezależnych od siebie ośrodków – z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie i do laboratorium Komendy Stołecznej Policji.

Badany jest także monitoring. Z kolei eksperci z Akademii Pożarniczej mają wyjaśniać przyczyny pożaru, źródło powstania ognia i m.in. prawidłowość działania zabezpieczeń.
Za podpaleniem stoją Rosjanie?
Jeżeli okaże się, że znalezione w zgliszczach hali rzeczy to elementy urządzenia zapalającego, to w zestawieniu z ustaleniami z zakresu genetyki i daktyloskopii pozwolą ustalić sprawców.
Tymczasem w ostatnim czasie to właśnie za pomocą urządzeń zapalających najemnicy werbowani przez rosyjskie służby dokonywali lub próbowali dokonać podpaleń różnych obiektów w Polsce. Według „Rzeczpospolitej” jest prawdopodobne, że za wywołaniem pożaru hali przy Marywilskiej 44 w Warszawie również stoją Rosjanie.



























































