O historii ewakuacji polskiego złota we wrześniu 1939 roku napisano wiele. Zdecydowanie rzadziej mówi się o historii złotych rezerw za czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. A te stopniały względem przedwojennych poziomów i to mocno. Przez lata 1 złoty miał odpowiadać 0,222 g czystego złota, ale z tą fikcją skończono dopiero w 1982 r.


W styczniu 1945 roku powołano Narodowy Bank Polski. NBP rozwijał swoją działalność w kraju, tymczasem w Londynie nadal działała centrala Banku Polskiego SA (oficjalnym właścicielem polskiego złota). Formalnie nie został on zlikwidowany, nowa władza przekazała NBP jedynie jego uprawnienia emisyjne. Istnienie dwóch banków stało się kwestią politycznie kontrowersyjną. Konieczne było rozwiązanie tego problemu po tym, jak państwa zachodnie w końcu czerwca i na początku lipca 1945 r. cofnęły uznanie dla rządu w Londynie i nawiązały stosunki z Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej.
W efekcie uznano prawa TRJN do przejęcia wszelkich zobowiązań i wierzytelności państwa polskiego oraz nabycie praw majątkowych do jego własności poza granicami kraju. Ze złotem Banku Polskiego sprawa była jednak bardziej skomplikowana - było ono wówczas rozlokowane w bankach emisyjnych Francji, Kanady, USA, Wielkiej Brytanii i w Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei, zaś część złota pozostawała w kasach Banku Polskiego w Londynie.
Jak odzyskać "zachodnie" złoto?
Sprawa losów złota Banku Polskiego stała się ważną częścią rozmów polsko-brytyjskich w sprawie spłat polskich zobowiązań. Londyn, mimo formalnego sojuszu, wystawił Polsce rachunek za pomoc udzieloną w trakcie wojny. Dług rządu polskiego w Londynie wobec Skarbu Brytyjskiego osiągnął kwotę 150 mln funtów szterlingów. W tamtym czasie była to suma bardzo wysoka, zważywszy że dom w Londynie kosztował wówczas około 1 tysiąca funtów.
W wyniku negocjacji prowadzonych m.in. przez Edwarda Drożniaka, pełniącego funkcję prezesa nowo powstałego Narodowego Banku Polskiego oraz Banku Polskiego SA, Brytyjczycy zgodzili się na umorzenie 75 mln funtów długu. Warunkiem odblokowania pozostałych rezerw złota i uznania finansowego była spłata części pozostałych należności.

Zrozumieć złoto – nowy cykl artykułów
Rozpoczynamy serię publikacji przybliżających rolę, historię oraz mechanizmy rządzące rynkiem tego wyjątkowego kruszcu. Przyjrzymy się złotu z wielu perspektyw, od decyzji inwestycyjnych, przez światowe zasoby, historię polskiego złota, po zakupy kruszcu przez banki centralne.
Ostatecznie uregulowała to umowa dwustronna podpisana w Londynie 24 czerwca 1946 r., dzięki której Bank Polski odzyskał pełne prawo dysponowania złotem. Warszawa przekazała jednak Brytyjczykom 3 mln funtów w złocie oraz 10 mln funtów w gotówce. Był to pierwszy znaczący ubytek w odzyskanym skarbie, dokonany już przez władze Polski Ludowej.
Podobne trudności z uzyskaniem prawa do dysponowania złotem napotkano w USA. Amerykanie wiązali je z odszkodowaniami z tytułu przejęcia przez państwo polskie przedsiębiorstw należących do obywateli i instytucji USA (ustawa nacjonalizacyjna ze stycznia 1946 r.) oraz przeprowadzeniem demokratycznych wyborów. Po ustaleniu kwot odszkodowań, w grudniu 1946 r. zwolnili aktywa Banku Polskiego. Zrobili to także Kanadyjczycy i Francuzi. Po tych wszystkich zabiegach złoto o wartości 70 mln USD znalazło się w dyspozycji Banku Polskiego. Zostało ono wykorzystane do różnych celów, m.in. na wpłatę udziału Polski w MFW (Polska była członkiem MFW i MBOiR do 1950 r., kiedy wystąpiła z obu organizacji. Została do nich ponownie przyjęta w 1986 r). W 1952 roku Bank Polski SA zlikwidowano.
1 złoty = 0,222 g czystego złota
W okresie PRL złoto przestało pełnić funkcję realnego gwaranta waluty, stając się jedynie instrumentem do finansowania deficytów handlowych i zakupów interwencyjnych. Choć oficjalnie propaganda głosiła stabilność złotego opartego na parytecie kruszcowym, rzeczywistość ekonomiczna była zgoła odmienna.
W październiku 1950 roku rząd przeprowadził reformę walutową. Wartość 1 złotego miała odtąd odpowiadać 0,222 g czystego złota. Był to jednak parytet fikcyjny, nie istniała bowiem możliwość nabycia kruszcu za złote. Z kolei dolar równał się od tej pory 4 zł, ale był to kurs teoretyczny. Wraz z reformą wprowadzono nowe prawo dewizowe, które zakazywało osobom prywatnym posiadania dewiz i złota oraz handlu tym kruszcem. Wprowadzono drakońskie kary - za samo posiadanie złota można było dostać 15 lat więzienia, a za handel groziła nawet kara śmierci. Obywatelom umożliwiono odsprzedanie walut i złota po śmiesznie niskich cenach.
Sytuacja nieco zmieniła się po 1956 r., kiedy prawo dewizowe zostało zliberalizowane. Od tego momentu można było posiadać waluty obce, natomiast handel nimi był zakazany (istniał czarny rynek walutowy)
Dla obywateli Polski Ludowej złoto oraz dewizy i waluty zagraniczne, zwłaszcza dolary, były sposobem na stworzenie własnych rezerw, odpornych na decyzje władzy. Według szacunków milicji od końca wojny do początku lat 70. przemycono do Polski 40 ton złota – to połowa tego, ile przed wojną wynosiły oficjalne rezerwy Banku Polskiego SA.
Rezerwy złota posypały się po 1970
Duże zmiany nastąpiły w latach 70. XX wieku. Ekipa Edwarda Gierka, dążąc do gwałtownej modernizacji przemysłu i podniesienia stopy życiowej, zaciągnęła ogromne pożyczki w twardych walutach. Gdy w połowie dekady zaczęły pojawiać się trudności ze spłatą zadłużenia, a gospodarka światowa odczuła skutki I kryzysu naftowego, złoto stało się najprostszym sposobem na łatanie dziur budżetowych.
W 1970 roku państwowy Rezerwowy Fundusz Walutowy (RFW) posiadał 45,4 tony złota o wartości ówczesnych 51,1 mln USD. Oznaczałoby to, że do 1970 r. sprzedano około 22 ton złota z rezerw NBP. Dane roczne o zasobach złota z okresu PRL nie są dostępne, pojawiają się jedynie wybiórcze wyliczenia.
Do końca dekady zasoby te zostały drastycznie uszczuplone. Sprzedaż złota w tym okresie była motywowana koniecznością obsługi długów oraz finansowania importu towarów konsumpcyjnych, co miało uspokoić nastroje społeczne po wydarzeniach 1970 i 1976 roku.
Istotnym czynnikiem była również międzynarodowa demonetyzacja złota w 1976 roku (konferencja MFW w Kingston na Jamajce). Formalnie odrzucono reguły systemu z Bretton Woods poprzez odpowiednie poprawki w Statucie MFW. I choć Polska wówczas członkiem MFW nie była, to decyzje, które zapadły na tej konferencji dały rządom takim jak PRL ideologiczne przyzwolenie na traktowanie kruszcu jako zwykłego towaru eksportowego.
W latach 1970-1989 utracono kolejne około 30 ton złota. Sprzedaż po 1970 r. można przypisać efektowi międzynarodowych pożyczek, które Polska zaciągnęła w pierwszej połowie lat 70-tych XX w., próbując zrestrukturyzować i ulepszyć swój przemysł. Jednak niepowodzenie (częściowo przypisywane błędom w planowaniu strategicznym, a częściowo zmianie warunków makroekonomicznych) wpłynęło na zdolność Warszawy do spłaty zadłużenia. Wraz z dalszym pogarszaniem się sytuacji wewnętrznej, masowymi strajkami, a następnie wprowadzeniem stanu wojennego, mocno zadłużony kraj ostatecznie nie był w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań finansowych i ogłosił techniczną niewypłacalność w 1981 roku.
W 1982 r. uchylono obowiązującą od 1950 r. zasadę parytetu złotego w złocie, zlikwidowano kursy podstawowe, złotego dewizowego oraz przeliczniki w stosunku do kursu podstawowego. Określenie podstawowy kurs złotego oznaczało odtąd relację złotego do dolara lub rubla transferowego, ustalaną na bieżąco w zależności od kursów walut wchodzących do koszyka. Ustanowiono dwie relacje: rubla transferowego na poziomie 68 zł dla tzw. pierwszego obszaru płatniczego i jednolity kurs dolara na poziomie 80 zł dla tzw. drugiego obszaru płatniczego. Stosowano je wobec płatności handlowych. Wraz ze wzrostem poziomu cen krajowych dokonywano dewaluacji złotego.
Po przełomie z 1989 roku Polska wchodziła w system rynkowy z dramatycznie małymi rezerwami złota i nikłymi rezerwami walut, za to z ogromnym zadłużeniem, grożącym bankructwem państwa. Ryzyko to zażegnano, podpisując w 1994 roku porozumienia z głównymi wierzycielami. Do Polski zaczął napływać kapitał zagraniczny i rosła wartość walut zgromadzonych w NBP, jednak w rezerwach banku do połowy lat 90. znajdowało się zaledwie około 15 ton złota. W kolejnych latach nastąpiło mozolne odbudowywanie rezerw, ale to już temat na osobny artykuł.
Ile Polska straciła na wyprzedaży złota w okresie PRL?
Pytanie o to, ile Polska straciła długoterminowo na wyprzedaży złota w okresie PRL, wymaga uwzględnienia nie tylko bezpośredniej wartości kruszcu, ale także dynamiki cen rynkowych oraz kosztów alternatywnych. Największym błędem strategicznym było upłynnianie rezerw w momentach najniższej siły nabywczej złotego i przed największymi hossami na rynku kruszców.
W 1976 roku, kiedy Polska intensyfikowała sprzedaż, cena złota spadła przejściowo poniżej 105 USD za uncję. Zaledwie cztery lata później, w styczniu 1980 roku, w wyniku paniki wywołanej rewolucją w Iranie i drugim kryzysem naftowym, cena kruszcu wystrzeliła do poziomu 850 USD za uncję. Polska, wyprzedawszy znaczną część rezerw wcześniej, nie mogła skorzystać z tego rekordowego wzrostu. Gdyby 30 ton złota utraconych po 1970 roku zostało zachowanych do 1980 roku, ich wartość wzrosłaby ponad ośmiokrotnie.
Przyjmując masę 30 ton i różnicę w cenie rzędu 700 USD na uncji (między 1976 a 1980 r.), strata wyniosła w przybliżeniu 675 mln USD. W warunkach lat 80. była to kwota, która mogłaby znacząco złagodzić skutki załamania gospodarczego. Dziś wartość wyprzedanego wówczas złota można by szacować na ok. 16,5 mld zł.
Jak wyprzedaż polskiego złota wygląda na tle innych krajów bloku wschodniego? Przykładowo, rezerwy Węgier pod koniec lat 80. oscylowały wokół 40–50 ton, choć i tam doszło do ich drastycznego ograniczenia do 3,1 tony w okresie transformacji politycznej (1989–1992). Z kolei ZSRR, będący potężnym producentem złota, utrzymywał rezerwy na poziomie kilkuset ton, mimo okresowych wyprzedaży na zakup zboża. Polska u progu 1989 roku z rezerwami rzędu 15 ton była jednym z najbardziej "wykrwawionych" z kruszcu państw regionu.






























































