We wtorek na rynku walutowym euro i frank szwajcarski wyceniane były w zestawieniu z polskim złotym poniżej poziomów, które o dłuższego czasu były nie do pokonania. Ich przełamanie, może oznaczać, dalszą aprecjację złotego, zwłaszcza przy utrzymującym się apetycie na ryzyko na światowych rynkach.


Polska waluta to obecnie lider w grupie walut państw naszego regionu z największą aprecjacją do euro wynoszącą od początku roku już ponad 2 proc. W tym czasie czeska korona wyceniana jest bez większej zmiany, a węgierski forint stracił nieco ponad 0,5 proc. We wtorek rano siła złotego zaprowadziła kurs EUR/PLN poniżej poziomu 4,25 zł, czyli poniżej tegorocznego dna z pierwszej dekady kwietnia.
Trudno się dziwić skoro wkoło banki centralne zapowiadają cięcia stóp, a w Polsce prezes NBP nie widzi takiej możliwości aż do końca roku. We wtorek prawdopodobne jest cięcie stóp na Węgrzech, w maju na czwartym posiedzeniu z rzędu zrobili to czescy bankierzy.
O godzinie 7,34 kurs EUR/PLN wynosił 4,2485 zł, ale w poniedziałek przed północą wyznaczył nowe wieloletnie dno na poziomie 4,2439 zł i był najniżej od covidowego dołka z lutego 2020 r.
"Umacniający się złoty to wciąż silny magnes dla zagranicznych inwestorów ceniących sobie rynek nad Wisłą. Cross EURPLN naruszył wczoraj 4.25zł. Euro tak nisko notowane było ostatni raz w lutym 2020 r. Był to okres, w którym bessa na rynku walutowym dopiero się rozkręcała. Obecnie trwa hossa dla polskiej waluty a na horyzoncie widać poziomy niewidziane od 2018 r. czy nawet 2015 r." - napisali w porannym komentarzu analitycy BM mBanku.

Kurs EUR/USD od czwartku po deprecjacji dolara wywołanej odczytem inflacji w USA porusza się w wąskim przedziale 1,085 – 10,875 i we wtorek rano wynosił 1,0857. Przy dość stabilnym eurodolarze, kurs USD/PLN wynosił 3,9135 zł, czyli podobnie jak w poniedziałek rano.
„Dolar pozostawał względnie stabilny wobec euro, a rentowności obligacji amerykańskich nieznacznie wzrosły, wspierane relatywnie jastrzębimi głosami z Fed. W Polsce złoty wciąż się umacniał” – napisali w porannym komentarzu analitycy z PKO.
Philip Jefferson z Fedu wyraził w poniedziałek ostrożny optymizm co do możliwości kontynuowania walki z inflacją bez osłabienia gospodarki, podkreślając odporność rynku pracy jako kluczowy czynnik.
„Ostatnie spadki wskaźników inflacji to dobra wiadomość, ale jest zbyt wcześnie aby uznać to za potwierdzenie iż trwale zmierza ona do celu. Przyznał jednocześnie, że dobry odczyt inflacji w kwietniu poprawia nastroje” – relacjonował słowa wiceszefa Fedu Reuters.
Dalej nisko był kurs franka szwajcarskiego, który o ile jeszcze w poniedziałek rano odbił się od poziomu 4,30 zł, to po południu znalazł się na chwilę poniżej, a przed północą zszedł nawet do 4,2894 zł, i był najniżej od 17 lutego 2022 r., a więc na kilka dni przed rosyjską inwazją na Ukraianę. We wtorek przed godziną 8.00 frank był wyceniany na 4,2995 zł.
Kurs GBP/PLN konsolidował się wokół poziomu 4,97 zł i o godz. 7.32 wyniósł dokładnie 4,9698 zł, prawie tyle samo co dzień wcześniej o tej porze.
MKu



























































