Rachmistrzowie Głównego Urzędu Statystycznego oszacowali liczbę ludności Polski na 38,5 mln. Tylu ludzi jest zameldowanych na pobyt stały bądź czasowy. Ale prawdziwe dane znajdziemy dopiero na stronie 16 niniejszego raportu. Zawarta jest tam informacja, że 1,94 miliona osób „będących stałymi mieszkańcami Polski” przebywa za granicą od przynajmniej trzech miesięcy. Z tego 2/3 mieszka poza krajem przynajmniej od roku. Oznacza to, że faktyczna liczba ludności Polski wynosi 37,2 mln i że w ciągu niespełna dekady z kraju wyjechało prawie 1,2 mln ludzi.
Trzeba więc będzie przeliczyć wszystkie statystyki, gdzie dane podawane są per capita. Od gęstości zaludnienia zaczynając na PKB na osobę kończąc. Ale nie na tym polega ukryte bogactwo Polski i jej mieszkańców.
Szesnaście milionów utrzymanków
Prawdziwą skalę bogactwa Polaków unaocznia dopiero rozdział V. (str. 19), opisujący „aktywność ekonomiczną ludności”. Żeby zostać uznanym za „pracującego”, należało przyznać się do jednej godziny pracy w ostatnim tygodniu marca 2011 r. Na 14,2 miliona „pracujących” przypadało 14,7 mln biernych zawodowo i 2,1 mln bezrobotnych. Oznacza to, że nieco ponad czternaście milionów ludzi zarabiało na utrzymanie 16,8 mln osób biernych zawodowo oraz na 7 mln dzieci (czyli osób do 15. roku życia).
Oczywiście do kategorii „biernych zawodowo” zaliczają się bardzo różne grupy ludzi. Są tam zarówno uczniowie i studenci jak i emeryci czy renciści. Należą doń gospodynie domowe (które przecież ciężko pracują) jak i gangsterzy, prostytutki, handlarze narkotyków, więźniowie czy niepracujący niepełnosprawni. Nie wiadomo, ilu pracujących w szarej strefie się do tego nie przyznało i także zasiliło rzeszę „biernych”. Nie zmienia to jednak faktu, że przeszło połowa Polaków nie bierze udziału w wytwarzaniu bogactwa narodowego.
Gdyby nam się tylko chciało...
Wynika z tego, że Polska jest bardzo bogatym krajem z fantastycznie wydajną gospodarką, skoro stać nas na takie ekstrawagancje jak utrzymywanie 6,3 miliona biernych zawodowo ludzi w wieku 25-64 lat. Fenomen niskiego wskaźnika zatrudnienia (oficjalnie 45,7%) oznacza, że bardzo wielu Polaków jest zadowolonych z tego, co ma i że po prostu nie chce im się pracować. Aż strach pomyśleć, jaką stalibyśmy potęgą gospodarczą, gdyby jednak zaczęło się nam chcieć. W kraju drzemie ogromny potencjał: ponad sześć milionów zdolnych do pracy ludzi wybiera „bierność zawodową”. Skoro ok. 14 mln pracujących wytwarza 1,5 biliona złotych PKB, to 20 milionów mogłoby generować niemal 2,15 biliona. Przy bieżącym kursie dolara byłoby to 680 mld USD, co stawiałoby Polskę na 17. miejscu na świecie. Przed Szwajcarią czy Belgią i tuż za Holandią i Australią.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































