
Źródło: bankier.pl
Kraków, Katowice i Gdańsk ramię w ramię
Spodziewany w skali całego roku wynik 23,6 mln pasażerów cieszy, chociaż na tle innych państw może wywoływać konsternację. Sam jeden nowojorski port JFK w tamtym roku przyjął prawie 48 mln pasażerów, londyński Heathrow Airport - niemal 70 mln, a rekordzistę, Hartsfield–Jackson International Airport w Atlancie, odwiedziło 92,36 mln pasażerów, czyli prawie 4 razy więcej niż wszystkie polskie lotniska razem wzięte.
Najlepszy u nas, Port Lotniczy im. F. Chopina w Warszawie, obsłużył w tamtym roku 9,3 mln pasażerów, znacznie wyprzedzając pod tym względem swoich konkurentów: Kraków - Balice (2,9 mln pasażerów), Katowice – Pyrzowice (2,5 mln), Gdańsk – Rębiechowo (2,4 mln) czy Wrocław – Strachowice (1,6 mln).
Liczba pasażerów obsłużonych w ruchu regularnym i czarterowym w polskich portach lotniczych w 2011 roku
Źródło: na podstawie danych Urzędu Lotnictwa CywilnegoCo trzeci turysta uczestniczący w ubiegłym roku w ruchu regularnym podróżował LOT-em i Eurolot-em (ponad 30-proc. udział i 5,6 mln obsłużonych podróżnych), popularni byli też tani przewoźnicy Wizz Air (22,13%) i Ryanair (20,84%). Sklasyfikowane na kolejnych pozycjach Lufthansa, EasyJet, Norwegian Air Shuttle czy Air France obsługiwały w ubiegłym roku turystów już znacznie rzadziej.
Kondycję portów lotniczych mierzy się nie tylko liczbą obsługiwanych przez nich pasażerów, ale i liczbą wykonanych operacji lotniczych. Pierwsza piątka krajowych lotnisk z poprzedniego zestawienia również pod tym względem trzyma się mocno, jedynie Katowice ustępują miejsca Gdańskowi.
1 kwietnia – dzień, w którym pękło niebo
Okoliczności pozwalają sądzić, że tak jedne, jak i drugie statystyki będą się w kolejnych latach poprawiać. Za chwilę wpłyną na to mistrzostwa w piłce nożnej, na które porty lotnicze w miastach-gospodarzach od dawna ostrzą sobie zęby. Każde z tych lotnisk podjęło się modernizacji i rozbudowy, by w nowym anturażu zrobić dobre wrażenie na sportowych, szczególnie zagranicznych turystach. Ale dla utrzymania dobrych wyników magia latania musi wybiec daleko poza trwające niespełna miesiąc Euro 2012. Temu w największej mierze przysłużą się manewry przewoźników, którzy od kilku miesięcy coraz agresywniej walczą o klientów.
Spory w tym udział ma OLT Express, który wcale nie w ramach żartu, 1 kwietnia uruchomił loty na trasach krajowych w cenie poniżej psychologicznej bariery 100 zł. W swoim rozkładzie lotów OLT ma dziś 37 portów, z czego 10 – krajowych (oprócz Zielonej Góry). W odpowiedzi na tak zdecydowaną ofensywę odpowiedział m.in. najswobodniej czujący się pod polskim niebem LOT, proponując promocyjną cenę 79 zł na loty w wybranych terminach.

Nie bez znaczenia dla przyszłej skali zjawiska będzie uruchomienie latem tego roku lotniska w Modlinie. Położony nieopodal Warszawy port ma być przyczółkiem dla tanich linii lotniczych, dotąd nieobecnych na Okęciu lub kursujących tam w wąskim zakresie. Przeprowadzkę do Modlina zapowiedział już Wizz Air, ku uciesze Mazowszan pojawi się tam również Ryanair.
Nie samymi Wyspami ruch lotniczy stoi
Jak informuje ULC, Polacy w ubiegłym roku, w ramach lotów regularnych, najchętniej podróżowali do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Irlandii i Francji. Bez wątpienia będzie to dla przewoźników kluczowa wskazówka do układania tabeli lotów na najbliższy czas. Ale obok nurtu popularnego, wyruszający z Polski turyści coraz częściej mają do dyspozycji połączenia z mniej oczywistymi lokalizacjami - przykładem słowacki Poprad, Zadar w Chorwacji (Eurolot) czy stolica Islandii (WOW Air).
Nie znaczy to wcale, że każdy kierunek spotka się z podobnym uznaniem. W miesiąc po debiucie OLT przyznał się do błędnych założeń i naniósł zmiany w grafiku lotów. Odwołał połączenie z Wrocławia do Poznania (dość gęsta siatka bezpośrednich połączeń kolejowych, czas podróży w mniej niż 3h) i Krakowa (bezpośrednie połączenie autostradowe), na które zbyt często brakowało chętnych.
Zakładając dalszy niezaburzony rozwój ruchu lotniczego, liczba pasażerów odwiedzających rocznie polskie porty lotnicze podwoi się w ciągu kilkunastu lat (prognozy ULC na 2025 rok: 48,7 mln pax). Kolejnych pięć lat ma przynieść następne 10 milionów turystów. Optymistyczne założenia są wypadkową m.in. dobrych danych z ostatnich lat, a wśród nich liczby rejsów wewnętrznych, która r/r wzrosła o 20%. Argument oszczędności czasu i kapitału jest więc realną przeciwwagą dla strachu przed lataniem i często stawianego przewoźnikom zarzutu opóźniania i odwoływania lotów.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl


























































