Bitcurex informuje, że obronną ręką wyszedł z kryzysu. W piątek polska giełda bitcoina padła ofiarą ataku hakerskiego.
Pod koniec ubiegłego tygodnia tematem numer jeden w świecie bitcoina był atak na giełdę Bitcurex. Polska platforma musiała zawiesić działanie, przez co na forach internetowych zaroiło się od komentarzy porównujących całą sytuację do głośnego bankructwa dolarowej giełdy Mt. Gox.
Komunikaty płynące z polskiej platformy są jednak skrajnie inne od tych pochodzących z niegdyś jednej z największych giełd na świecie.
- Z tym większą satysfakcją informujemy, że serwis ze wszystkimi jego funkcjonalnościami planujemy uruchomić najpóźniej w dniu 18 marca (wtorek). Przed wznowieniem działania przekażemy Państwu dokładną godzinę uruchomienia serwisu. Serwis zostanie przywrócony do stanu sprzed ataku przy wykorzystaniu kopii zapasowych – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na facebookowym profilu Bitcurex.

Jak zapewnia serwis, złodziejowi nie udało się przełamać zabezpieczeń chroniących dostępu do kont oraz uzyskać pełnego dostępu do operacyjnego Hot Wallet Bitcurex” (czyli konta samej giełdy), a „wewnętrzne procedury zapobiegły większym stratom, które ograniczono do poziomu kilkunastu procent zawartości operacyjnego Hot Wallet Bitcurex”.
Kluczowym podpunktem komunikatu jest informacja o pokryciu strat w całości ze środków zgromadzonych przez właściciela Bitcurex, spółkę Digital Future. Giełda zobowiązuje się do niepodnoszenia opłat transakcyjnych i stosowania innej restrykcji.
/mz



























































