Działania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego prowadzą do stworzenia Polski dwóch narodów, a historia pokazała, że dzielenie ludzi na lepszych i gorszych bardzo źle się kończy - mówili w poniedziałek lider Nowoczesnej Ryszard Petru oraz kandydat na szefa PO Tomasz Siemoniak.


Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Petru stwierdził, że Jarosław Kaczyński nie przyjmuje do wiadomości, że sobotnia "pokojowa demonstracja, podczas której uczestnicy bronili podstawowych praw", była większa niż ta zorganizowana przez PiS następnego dnia.
"Chciałbym apelować do prezesa Kaczyńskiego, aby nie dzielił Polaków na lepszych i gorszych. Apeluję dlatego, że historia Europy pokazała, że dzielenie ludzi na sorty bardzo źle się kończy. Uważam też za obraźliwe stwierdzanie, że w demonstracji (sobotniej, organizowanej przez KOD - PAP) brali udział sami komuniści i złodzieje" - mówił Petru.
W ostatni weekend w Warszawie odbyły się dwie demonstracje. Sobotnia, która była wynikiem zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego została zorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji pod hasłem: "Obywatele dla demokracji". Wzięli w niej m.in. liderzy opozycji. Z kolei dzień później odbył się Marsz Wolności i Solidarności, zorganizowany przez PiS, który miał być m.in. wyrazem poparcia dla rządu i prezydenta Andrzeja Dudy.
Tuż przed weekendem Kaczyński w piątkowy wieczór w wywiadzie dla TV Republika pytany o metody walki z PiS, mówił: "W Polsce jest taka fatalna tradycja zdrady narodowej. I to jest właśnie nawiązywanie do tego. To jest jakby w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu Polaków. I ten najgorszy sort właśnie w tej chwili jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony. (...) Wojna, komunizm, później transformacja przeprowadzona tak jak ją przeprowadzono, właśnie ten typ ludzi promowała, dawała mu wielkie szanse; dziś on boi się, że te czasy się zmienią".

Petru mówił, że w sobotę na ulice wyszły "osoby, które w sposób pokojowy chciały pokazać swoje niezadowolenie, że w nocy przyjmuje się ustawy, które łamią konstytucję; przeciwko temu, że prezydent zgodnie z konstytucją powinien przyjąć ślubowanie sędziów Trybunału, a tego nie robi". "Apeluję i proszę nie tylko pana prezesa Kaczyńskiego, ale i innych członków PiS, by nie obrażali ludzi, którzy w dobrej wierze chcieli zademonstrować" - podkreślił.
W podobnym tonie w poniedziałek wypowiadał się poseł PO i kandydat na szefa tej partii Tomasz Siemoniak. "Jarosław Kaczyński występując w niedzielę na swoim marszu obraził tych, którzy przyszli w sobotę protestować, nazywając ich ludźmi niepełnosprawnymi umysłowo. To jest absolutnie niedopuszczalne" - powiedział Siemoniak na konferencji prasowej.
"Jeżeli ktokolwiek sugeruje, że ci, którzy protestują przeciwko władzy są niesprawni umysłowo, to przypomina to Związek Radziecki (...). Uważam, że Jarosław Kaczyński powinien za te słowa przeprosić. (...) nie wolno obrażać ludzi" - dodał.
W ocenie Siemoniaka działania prezesa PiS prowadzą do stworzenia Polski dwóch narodów, co jest "fatalne". "Wbrew zapowiedziom budowania wspólnoty następują dalsze podziały, rosną emocje wśród ludzi" - mówił.
Siemoniak stwierdził ponadto, że sobotnia manifestacja KOD "pokazała siłę obywateli, że jeśli wszyscy się zjednoczymy potrafimy pokazać, że są wartości, na których nam zależy". "Pokazała też, że cała opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna może się zjednoczyć i działać razem" - mówił.
Dodał, że w najbliższym czasie "najważniejszą rzeczą jest współpraca, zgoda i pominięcie podziałów, które są w opozycji". "Apeluję do liderów opozycji o dalszą ciągłą współpracę, o niepodkreślanie różnic, bo skupiamy się wokół spraw najważniejszych. (...) Nie ma dzisiaj nic ważniejszego, niż taka współpraca, jaką pokazaliśmy w sobotniej manifestacji" - podkreślił Siemoniak.
Z kolei lider Nowoczesnej apelował do Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków PiS, "by nie obrażali ludzi, którzy w dobrej wierze chcieli zademonstrować". Petru mówił też, że ma nadzieję, iż "ci, którzy łamią konstytucję" się zatrzymają. "Jeśli nie zatrzyma się prezes Kaczyński - bo on chyba nie lubi się zatrzymywać (...) - ale są inni posłowie PiS, do których apeluję, aby zanim podejmą decyzję o głosowaniu, przeprowadzili debatę w Sejmie" - dodał.
Petru apelował też do szefowej rządu Beaty Szydło, by nim podejmie jakiekolwiek działania, dwa razy się zastanowiła. Zwrócił się też do prezydenta Andrzeja Dudy: "to wszystko idzie już za daleko" - mówił.
Lider Nowoczesnej poinformował, że we wtorek o godz. 12 ma spotkać się w Pałacu Prezydenckim z przedstawicielami prezydenta Dudy. "Zaproszenie wysłała do mnie pani minister Sadurska w formie listownej, papierowej. Nie wiem, czy ktoś inny dostał takie zaproszenie i w jakie sprawie jest to spotkanie. Być może jest to spotkanie techniczne" - stwierdził.
Szef biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski potwierdził na Twitterze, że Petru ma się spotkać z szefową Kancelarii Prezydenta. Tydzień temu Petru zwrócił się do prezydenta z prośbą o spotkanie dotyczące - jak mówił - rozwiązania kryzysu dotyczącego TK. (PAP)
rbk/ mok/ je/



























































