REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Policja: brak maseczki oznacza wysoki mandat

2020-10-07 14:39
publikacja
2020-10-07 14:39
Dodaj Bankier.pl w Google

Nie będzie taryfy ulgowej. Jeżeli osoba mimo poinformowania przez policjantów, że należy zakryć nos i usta, tego nie zrobi, musi się liczyć z mandatem do wysokości 500 zł albo skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu w przypadku odmowy przyjęcia mandatu. Możemy również o takich sytuacjach informować inspekcję sanitarną - poinformował w środę PAP rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka.

Policja: brak maseczki oznacza wysoki mandat
Policja: brak maseczki oznacza wysoki mandat
fot. Drazen Zigic / / Shutterstock

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Ministerstwie Zdrowia szef MZ Adam Niedzielski oraz komendant główny policji Jarosław Szymczyk zapowiedzieli, że przestrzeganie obostrzeń to nie tylko nasz obowiązek względem siebie, ale również nasza odpowiedzialność za inne osoby. Ogłosili tym samym "politykę zero tolerancji" dla nieprzestrzegania obostrzeń m.in. związanych z zakrywaniem nosa i ust.

W środę w rozmowie z PAP rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka tłumaczył, że to od indywidualnej oceny interweniującego policjanta będzie zależeć, czy dana osoba zostanie ukarana mandatem, pouczona, czy zostanie skierowany wniosek o ukaranie do sądu lub sporządzona informacja do Inspektora Sanitarnego. "To policjant i służby sanitarne podejmują indywidualnie decyzje, co do ewentualnych konsekwencji, ale w każdym przypadku należy spodziewać się zdecydowanej reakcji ze strony policjantów na każde naruszanie obowiązujących przepisów" - zaznaczył policjant.

"Jeżeli zauważymy, że ktoś nie zakrywa nosa i ust w wyznaczonych miejscach albo po godzinie 22 działają lokale czy dyskoteki, które nie powinny działać, to nie tylko policjanci i inspektorzy sanitarni powinni reagować, ale i każda osoba, której zależy, aby wyhamować transmisje wirusa powinna o tym informować, liczymy także na solidarność obywateli. My na takie zgłoszenia będziemy reagować na bieżąco" - podkreślił inspektor.

W ocenie rzecznika KGP, kampania informująca o obostrzeniach w tym zakrywaniu ust i nosa jest "ogromna". "Nie wyobrażamy sobie sytuacji, żeby po tylu doniesieniach medialnych i konferencjach Ministerstwa Zdrowia ktoś tłumaczył, że tych przepisów nie zna i nie wie np., że trzeba zasłaniać usta i nos czy, że nie można organizować dyskotek" - tłumaczył dodając, że dla policji będzie to sytuacja niewytłumaczalna. "Dlatego, jeżeli będziemy mieli do czynienia z osobami, które notorycznie naruszają te przepisy, to będziemy wówczas w przypadku odmowy przyjęcia mandatu kierowali wnioski o ukaranie do sądu oraz informowali o takim zachowaniu powiatowego inspektora sanitarnego" - powiedział.

Wakacje na giełdzie

Wytłumaczył także, że to policjant, który będzie przeprowadzał interwencję, podejmuje indywidualnie decyzję, co do ewentualnych konsekwencji prawnych. "On zna najlepiej sytuację i wie, czy dana osoba na przykład na chwilę nie miała założonej maseczki, czy szybko się zreflektowała, na wezwanie policjanta zachowała zgodnie z prawem i nałożyła maseczkę, zakrywając nos i usta. Wtedy najczęściej wystarczy pouczenie jako wytknięcie niewłaściwego zachowania" - wyjawił.

"Natomiast jeżeli ma do czynienia z osobą, która jest agresywna i ignoruje przepisy, mówiąc np.: +że i tak nie założy maseczki+., czy będzie organizowała imprezy taneczne itp. W takich przypadkach policjanci będą wdrażać dozwolone prawem surowe konsekwencje" - poinformował zaznaczając przy tym, że zgodnie z kodeksem wykroczeń funkcjonariusz może nałożyć na taką osobę mandat w wysokości do 500 złotych.

Wskazał, że w ciągu ostatniej doby policjanci podjęli około 3 tysięcy interwencji związanych z samym nieprzestrzeganiem obowiązku zakrywania nosa i ust. "Wystawionych zostało około 200 mandatów, czyli o 100 procent więcej niż podczas ubiegłej doby oraz skierowano ponad 30 wniosków o ukaranie do sądu. W ok. 2,6 tys. przypadkach interwencje zakończyły się pouczeniem, a wiec wyraźnie widać, że w pierwszej kolejności wytykamy niewłaściwe zachowanie" - wyliczył.

Inspektor, zapytany przez PAP, czym się różni praca policjantów w strefach żółtych i czerwonych, odpowiedział, że "taktyka działania jest podobna". "Z tym, że w strefach jest oczywiście więcej pracy oraz podobnie jak to miało miejsce we wczesnych miesiącach pandemii m.in. jeździmy radiowozami i informujemy dodatkowo, że należy zakrywać nos i usta. Bardzo stawiamy na profilaktykę i działalność uświadamiającą" - przekazał.

Przypomniał przy tym, że w miejscach ogólnodostępnych należy zachować dystans, a w niektórych miejscach jak galerie handlowe, sklepy, kino, teatr jest obowiązek zakrywania ust i nos. "Mandatem może zostać ukarana również osoba, która ma na twarzy maseczkę jednak ma np. odkryty nos. Jednak w pierwszej kolejności policjanci pouczają, dopiero jak osoba się nie stosuje do polecań wtedy decydujemy się ukarać mandatem" - podkreślił.

Z kolei, na pytanie czy patrole policyjne będą pierwszego listopada na cmentarzach kontrolowały maseczki, zaznaczył, że już dzisiaj idąc na cmentarz obowiązuje nas dystans i obowiązek zakrywania nosa i ust. "Tego obowiązku zapewne nikt nie zniesie, tym bardziej, że się zbliża Święto Zmarłych i policjanci, którzy będą patrolowali tereny przyległe do cmentarzy lub cmentarze, również będą na to zwracać uwagę i zdecydowanie reagować" - powiedział. (PAP)

Autor: Bartłomiej Figaj

bf/ robs/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (40)

dodaj komentarz
ruhe
Rysiek58, kolejne bzdury, może najpierw dowiedz się jakie maseczki noszą lekarze na operacjach.
rysiek58
normalne, chirurgiczne a co myślałeś? hehe
ruhe odpowiada rysiek58
Tak, a jakie noszą ludzie na ulicy? Chirurgiczne? :))
samsza odpowiada rysiek58
Maseczki podczas operacji nie "chronią" (właściwie ograniczają a nie znoszą zakażenia) przed wirusami, a bakteriami (np koronawirus do 150 nm, a E. coli 2000 nm) i ranę oraz wnętrze, a nie nos. Poza tym w nauce nie można sobie od tak coś przyjąć przez analogię, trzeba udowodnić skuteczność dokładnie w warunkach w jakich Maseczki podczas operacji nie "chronią" (właściwie ograniczają a nie znoszą zakażenia) przed wirusami, a bakteriami (np koronawirus do 150 nm, a E. coli 2000 nm) i ranę oraz wnętrze, a nie nos. Poza tym w nauce nie można sobie od tak coś przyjąć przez analogię, trzeba udowodnić skuteczność dokładnie w warunkach w jakich jest to polecane. Przez te pół roku było wystarczająco czasu, pewnie wyniki nie pasują, bo o żadnych takich badaniach nie słychać.
Poza tym sale operacyjne to najczystsze miejsca w Polsce, a wymuszane jest chodzenie w maskach tam skąd się pobiera na maskę kurz i bakcyle - o skutkach tego też cicho.
ruhe
Marszałek2020, a jaki wpływ ma noszenie maseczki na rozprzestrzenianie choroby? :) Prosiłem o argumenty merytoryczne a ty tylko powtarzasz jakieś mity.
samsza
Był komunikat że w 2/3 przypadków nie wiadomo skąd zakażenie, może z klamki drzwi wejściowych ? A tam gdzie wiadomo, to podobno wirusa do domu przynoszą dzieci (w sensie niepełnoletni, a nie syn 60-latek). Po takich wynikach obserwacji wpływ maseczek każdy może sobie ocenić.
marszalek2020 odpowiada samsza
A wierzysz w bociana? Bo jak dzieci przynoszą coś do domu, to raczej nie z kapusty :)
ruhe
Mam tylko jedno pytanie do tego pana policjanta i marszałka2020. Jakie są merytoryczne argumenty na noszenie maseczek - medyczne, prawne?
Jakie? Że jestem płaskoziemcem, skrajnym prawicowcem i zwolennikiem teorii spiskowych, i inaczej będę śpiewał jak mi babcia zemrze na koronawirusa?
Dziękuję, dobranoc.
kenn
Z tego co mi wiadomo, nie ma podstaw prawnych. Nie mamy też stanu wyjątkowego. Cała akcja jest w świetle prawa nielegalna.

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki