Rozmawialiśmy z kilkudziesięcioma turystami, którzy w ciągu ostatnich tygodni wracali samolotami z różnych części świata. Większość jest zaskoczona, że nikt nie interesuje się tym, gdzie byli i czy mogli mieć kontakt z koronawirusem. To nieprawda, że nikt niczego nie sprawdza u turystów przylatujących do Polski. Ale faktem jest, że do tej pory sprawdzał zaskakująco rzadko i mocno niekonsekwentnie.
– Po kilku tygodniach rozprzestrzeniania się koronawirusa na całym świecie, od dzisiejszego popołudnia procedurą pomiaru temperatury i wypełniania kart lokalizacyjnych zostaną objęci wszyscy przylatujący (z zagranicy - red.) – zapowiedział w czwartek szef KPRM Michał Dworczyk. – Dodał, że na lotniska zostanie skierowane dodatkowe wsparcie wojska – podaje PAP. Pytanie, czy nie za późno.
Formularze w śmietnikach
„2 marca wracałam do Warszawy lotem bezpośrednim z Singapuru. Jeśli cię interesują procedury na naszym lotnisku… to nie było żadnych” – ucina temat zaraz na początku rozmowy Magda. Singapur – 5,6 mln mieszkańców, na ten moment blisko 180 potwierdzonych przypadków osób zakażonych koronawirusem.
„Na lotnisku we Frankfurcie czekaliśmy godzinę na kwestionariusze kontaktowe, których później nikt nawet nie odebrał” – opowiada J., który w ostatnich dniach lutego wrócił do Wrocławia z Kolumbii, z przesiadką w Niemczech. Niemcy – ponad 1,9 tys. przypadków zakażeń w ponad 80-milionowym kraju.
„W samolocie LOT-u dostałam formularze, których nikt (ani załoga, ani nikt z lotniska) nie zebrał. Dopytywałam, kto to będzie robił i powiedziano mi, że służby na lotnisku (London City), ale tam nie było do tego oddelegowanej żadnej osoby i pasażerowie wyrzucili formularze do śmietnika” – relacjonuje poniedziałkową podróż z Londynu do Warszawy O. Wielka Brytania – prawie 500 potwierdzonych przypadków i 66 mln mieszkańców.

Przeczytaj także
B. – lot z El-Prat do Krakowa. Ulotki informacyjne? Pomiar temperatury? Hiszpania to dziś ponad 2,2 tys. potwierdzonych zakażeń SARS-CoV-2 w 46-milionowym kraju. „Nic kompletnie”.
Pandemia koronawirusa, jak nazywa ją już Światowa Organizacja Zdrowia, chociaż nie ma długiej historii, zdążyła już namieszać w wielu branżach. Z nowym rodzajem ryzyka, a przez to i specyficznymi zaleceniami, za jej przyczyną zmierzyć się muszą m.in. podmioty obsługujące podróże lotnicze. Celem ograniczenia prawdopodobieństwa zawleczenia koronawirusa do Polski, Główny Inspektorat Sanitarny 1 marca br. wydał listę zasad postępowania w samolotach i na lotniskach. Na jakie zmiany powinni w związku z tym być przygotowani turyści, kilka dni temu szczegółowo opisywaliśmy w artykule „Nowe zalecenia dla podróżujących samolotami”.
Kto i co powinien sprawdzać w samolotach
Przypomnijmy najważniejsze zasady dotyczące podróży międzynarodowych, kończących się w polskich portach lotniczych. Zdaniem GIS, w momencie wydawania poradnika, pod największy parasol ochronny powinni trafić pasażerowie wracający do Polski lotami bezpośrednimi z Chin (ponad 80 tys. wykrytych zakażeń), Korei Południowej (7,75 tys.), Włoch (12,5 tys.) lub Iranu (9 tys.). Przewidziano, że każdy podróżujący z tych kraków otrzymuje ulotkę informacyjną o koronawirusie oraz wypełnia tzw. kartę lokalizacji pasażera, gdzie wskazuje m.in. numer zajmowanego miejsca w samolocie oraz podaje adres planowanego miejsca pobytu w Polsce. Wszyscy pasażerowie podlegają obowiązkowemu pomiarowi temperatury ciała. Stewardessy mają obowiązek wychwytywać przypadki osób z objawami typowymi dla COVID-19, a w razie potrzeby odseparować chorego od reszty pasażerów i postępować z osobą objawową zgodnie z zaleceniami Inspektoratu.
Nieco inne reguły obowiązywać miały na lotach pośrednich, gdy „na pokładzie mogą być osoby rozpoczynające swą podróż w Chinach, Korei Południowej, we Włoszech lub Iranie”. Załoga pokładowa powinna poinformować o konieczności zgłoszenia przez pasażerów pobytu w jednym z ww. krajów w ciągu ostatnich 14 dni. Jeśli w samolocie znajdzie się chociaż jedna taka osoba, powinna zostać odpytana o aktualny stan zdrowia, a wszyscy pozostali pasażerowie wyposażeni w ulotki informacyjne oraz poproszeni o wypełnienie kart lokalizacji pasażera. W przypadku lotów pośrednich konieczności pomiaru temperatury nie przewidziano.
Tym samym na cenzurowanym znaazły się cztery kraje. I loty, bezpośrednio do Polski oraz te z przesiadką, które się w nich zaczęły. Ani słowa o lotach z innych azjatyckich krajów, Francji, Hiszpanii czy Niemiec, gdzie koronawirus osiąga rekordowe wyniki na tle Starego Kontynentu. Mimo że również 1 marca w obwieszczeniu dla podróżujących GIS na liście krajów, do których wyjazdów nie rekomenduje, umieszczał jeszcze m.in. Hongkong, Japonię, Tajlandię, Wietnam, Tajwan i Singapur.
„Wolałabym być teraz w Singapurze”
Procedurom, a w niektórych przypadkach ich brakowi dziwią Polaków wracających do kraju. Dziwi się im m.in. podróżniczka Martyna Wojciechowska. „Zamykamy szkoły, sale treningowe, odwołujemy spotkania, także te małe, prywatne... Tymczasem wracam z krańca świata, a na lotnisku Okęcie nikt nie sprawdza podróżnych. Nikt.” – pisała w środę wieczorem w serwisie Facebook po powrocie z Afryki. „Przy wylocie na lotnisku w Akrze (ani jednego stwierdzonego przypadku COVID-19): mierzenie temperatury, obsługa w maskach, żele antybakteryjne za darmo do użytku dla każdego! W Warszawie kontroli brak” – podsumowuje Wojciechowska.
O ile zdziwienie przylatujących z Ghany mogłoby zostać uznane za przesadę, trudno dziwić się zaskoczeniom turystów powracającym z okolic ojczyzny nowego koronawirusa. Przemek, instruktor salsy, na Facebooku chwali się powrotem z miesięcznego pobytu w Azji. Narzeka: „Przyleciałem z Singapuru dziś rano. Wszystko, co było mówione o trosce i środkach bezpieczeństwa na lotnisku, okazało się totalną bzdurą. Wysiadłem z samolotu bez sprawdzenia temperatury, które nie byłoby konieczne, gdyby przy wejściu Schengen stała jedna kamera termowizyjna. W samolocie personel nie dawał żadnych kart z prośbą o wypełnienie, gdzie byliśmy w ostatnim czasie”. Zaprzecza jakoby mógł przegapić komunikaty nawołujące do powiadomienia o niedawnej obecności w którymś z niepożądanych krajów.
Czy Singapur jest na „czarnej liście” GIS-u i wymusza specjalny tryb postępowania z pasażerami? Nie. Czy Przemek leciał bezpośrednio lub pośrednio z Chin, Korei Południowej, Włoch lub Iranu? Nie. Czy kilka dni wcześniej prowadził zajęcia taneczne w Seulu? Tak.
Razem z 200 innymi pasażerami na pokładzie z Singapuru do Warszawy wracała na początku marca Magda. „W Singapurze podejście do tematu jest tak profesjonalne, że czapki z głów”, opowiada, mówiąc o poczuciu spokoju i zaufania do systemu publicznego. „Na lotnisku, ale też w restauracjach automatyczne mierzenie temperatury w wielu punktach, na każdym kroku – także w mieście - stacje do odkażania rąk. Przez tydzień mieszkańcy borykali się z brakiem płynu do dezynfekcji w sklepach, ale już o to zadbano i kupisz je wszędzie, podobnie jak maseczki ochronne. Rząd udostępnia aplikację gdzie codziennie jest aktualizacja na temat liczby nowych zachorowań, ze szczegółową informacją, czy pacjent był ze znanego clustera, czy w kwarantannie, czy może jest to coś nowego”. Miasto lwa wie, co robi. I ludzie, i rząd są odpowiedzialni – kwituje. I dodaje: „Aktualnie wolałabym być tam, a nie w Warszawie”.
Nie ma pytań
Jeśli nie turysta z niedawną przeszłością w Korei, nie ten wracający z Singapuru czy Niemiec powinien wzmagać czujność służb w Polsce, to kto? Biorąc pod uwagę trasy, na których brak było do dziś jakichkolwiek dodatkowych procedur, rekomendowana lista kierunków powinna być długa.
A. w piątek wróciła z Filipin. „Zero dodatkowych środków bezpieczeństwa na lotnisku w Krakowie, bo pewnie o to pytasz” – uprzedza dalszy przebieg rozmowy. „Na lotnisku w Warszawie żadnego dozownika z płynem do dezynfekcji. Na Filipinach są wszędzie... i wszędzie mierzą temperaturę (lotniska, porty, atrakcje turystyczne). W Polsce nic.”
Julia w ostatnim tygodniu wróciła do Warszawy z urlopu na Sri Lance. „W trakcie lotu i po wylądowaniu żadnych ankiet, żadnego mierzenia temperatury. Żadnego pytania, jak się czujemy. Odebraliśmy bagaż i cześć”, opowiada. Kiedy tydzień wcześniej opuszczali Lotnisko Chopina, padło tylko jedno pytanie: czy byli ostatnio w Chinach. Nie w Korei, Włoszech, Francji czy Niemczech.
Ewa mieszka teraz w Londynie. „Leciałam niedawno Ryanairem ze Stansted do Modlina i z powrotem, tą samą trasą. W żadną stronę jakichkolwiek środków zapobiegawczych. Nikt nie mierzył temperatury, nie było żadnych ankiet ani pytań, dokąd podróżowałam w ostatnim czasie lub o stan zdrowia”, mówi. Dlaczego takich pytań nie było i czy czasami bywają – pytamy w biurze prasowym irlandzkiego przewoźnika.
– Ryanair ściśle współpracuje z odpowiednimi organami i postępuje zgodnie ze wszystkimi wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotów (EASA), aby zapewnić zdrowie i dobre samopoczucie naszego personelu i naszych klientów – czytamy w lakonicznym komentarzu przesłanym do redakcji Bankier.pl.
Szymon, lot z Kijowa do Wrocławia Wizz Airem. Temperaturę, owszem, mierzono - ale na wcześniejszym odcinku – z Warszawy do stolicy Ukrainy. Dlaczego nie w odwrotną stronę? Do momentu publikacji nie udało nam się uzyskać stanowiska węgierskiej linii ws. procedur stosowanych na okoliczność pandemii koronawirusa.
Skąd nadleci SARS-CoV-2
Jak zgłaszają podróżni, zainteresowanie odpowiednich służb zdarza się. Siostra B. leciała ostatnio KLM-em z Barcelony, przez Amsterdam, do stolicy Małopolski. „Po wylądowaniu w Krakowie rozdano im karteczki do uzupełnienia o informację, skąd lecą. Nie wiedzieli potem, komu na lotnisku mają to oddać, nie było nikogo, kto by te papierki zbierał. Okazało się, że trzeba je wrzucać do jakiegoś pudła.”
Kinga. Amsterdam-Gdańsk, tydzień temu, ponownie KLM. Także tym razem ankiety i także tym razem bez mierzenia temperatury. Holandia. Na dziś 503 przypadki zakażeń, 5 zgonów.
„W nawiązaniu do wiadomości pojawiających się w przestrzeni publicznej, informujemy, że wszyscy pasażerowie rejsu, który w sobotę przyleciał z Seulu do Warszawy, na Lotnisku Chopina zostali objęci procedurą kontroli temperatury” – broniło się w niedawno opublikowanym stanowisku Lotnisko Chopina. „Podróżni otrzymali do wypełnienia Karty Lokalizacji Pasażera (…) żaden z pasażerów nie zgłaszał (…) jakichkolwiek objawów chorobowych”. Odparcie ataku było proste – przypadek dotyczył lotu z Korei Południowej. „Pomiar temperatury prowadzony jest przez stosowne służby, w tym służby medyczne Lotniska Chopina i są nim objęci pasażerowie przylatujący z takich kierunków, jak Włochy, Chiny, Korea Południowa oraz Iran, co jest zgodne z zaleceniami GIS” – wyjaśniają przedstawiciele stołecznego portu lotniczego. Cztery kraje, ni mniej, ni więcej.
Główny Inspektorat Sanitarny do dzisiaj nie wydał zaktualizowanej wersji zaleceń dot. samolotów i lotnisk. Rzecznik prasowy instytucji, przekonuje jednak, że wykaz krajów z 1 marca już dawno stracił znaczenie. – Każda osoba, która w okresie 14 dni przed wystąpieniem objawów przebywała lub powróciła z obszaru, w którym występuje lokalna lub o małym stopniu rozpowszechnienia transmisja COVID-19 (w Europie to już 30 krajów) i ma jakiekolwiek objawy spełnia kryteria przypadku podejrzanego. Linie lotnicze powinny rozdawać karty lokalizacji pasażera – komentuje Jan Bondar z GIS-u.
Czy zainteresowane podmioty wiedzą, że zgodnie z zaleceniem Inspektoratu, specjalną troską wypada obejmować pasażerów wracających nie z kilku, a kilkudziesięciu krajów? FAQ na stronie lotniska w Krakowie. "Podczas lotu wręczono do wypełnienia Kartę Lokalizacyjną Pasażera, ale po wypełnieniu nikt jej nie zebrał. Dlaczego? Co dalej? - Dzieje się tak w przypadku, gdy Karty Lokalizacyjne Pasażera zostały rozdane na pokładzie samolotu, który nie został objęty takimi działaniami zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego. Właśnie do takich przypadków na lotnisku zostały ustawione specjalne skrzynki na Karty Lokalizacyjne Pasażerów, które nie zostały zebrane na pokładzie samolotów. Skrzynki znajdują się przy obu wyjściach z hali odbioru bagażu (przy punkcie kontroli celnej). Wszystkie Karty Lokalizacyjne Pasażera są odbierane ze skrzynek przez służby sanitarne". Wiadomo, trzeba to wiedzieć.
Port lotniczy we Wrocławiu: "Pasażerowie przylatujący do Wrocławia z hubów przesiadkowych oraz Włoch mogą być proszeni przez personel pokładowy o wypełnienie Karty Lokalizacyjnej Pasażera". Mogą, nie muszą.
Ryanair do 8 kwietnia zawiesza wszystkie loty do Włoch z powodu kwarantanny w terenie całego kraju. Wizz Air nie będzie tam latał co namniej do 3 kwietnia, od 12 marca rezygnuje też z podróży do Tel Awiwu oraz Ejlatu w związku z 14-dniową kwarantanną nakładaną na przylatujących do tego kraju. Do 3 kwietnia do Włoch nie będzie latała linia Air France. Do 3 kwietnia br. zawieszenie połączeń z Warszawy do Mediolanu i Wenecji przedłuża polski LOT. Do 25 kwietnia br. zawiesza rejsy z Warszawy do Pekinu, do 8 kwietnia z Budapesztu do Seulu, ogranicza też loty do Tel Awiwu. Większość zmian w grafikach dopiero od marca. O koronawirusie mówimy trzeci miesiąc.































































