Za szybko, ryzykownie, nie dbając o bezpieczeństwo innych i swoje - takie wnioski na temat użytkowników hulajnóg płyną z najnowszego raportu Instytutu Transportu Samochodowego. Wnioski są zaskakujące: jeżdżą oni gorzej niż rowerzyści i motocykliści.


Paryż właśnie zdecydował, że hulajnogi należy wziąć w żelazny uścisk. By wypożyczyć jednoślad, trzeba pokazać dowód, a wszystkie hulajnogi muszą mieć tablicę rejestracyjną, by w razie wypadku, łatwo zidentyfikować sprawcę. To jednak nie wszystko. Już w kwietniu przeprowadzone zostanie referendum, czy w ogóle nie wyrugować ich z paryskich ulic.
Tymczasem na polskich ulicach i chodnikach nadal trwa "wolna amerykanka", co doskonale pokazał raport przedstawiony przez Instytut Transportu Samochodowego, opracowany na podstawie danych z trzech województw: mazowieckiego (miasta: Warszawa, Radom, Płock), śląskiego (miasta: Katowice, Tychy i Częstochowa) i wielkopolskiego (miasta: Poznań, Konin i Kalisz). Dane zbierano zarówno ze ścieżek rowerowych, jak i chodników.
Trzy śmiertelne wypadki hulajnóg
Wnioski jeżą włosy na głowie: ponad połowa kierujących e-hulajnogami przekraczała dopuszczalną prędkość, nie stosowała odblasków ani kasków. Nic dziwnego więc, że w 2022 roku z samych statystyk Komendy Głównej Policji wynika, że użytkownicy tych jednośladów doprowadzili do 272 wypadków drogowych, w których zginęły trzy osoby, a 278 zostało rannych. Nałożono na nich ponad 3,3 tys. mandatów karnych i ponad 2,4 tys. pouczeń. Wobec 635 kierujących prowadzone były dalsze czynności. Te liczby nie obejmują przecież wszystkich niebezpiecznych sytuacji, których zapobiegł tylko refleks pieszego czy kierowcy.
- Stwierdzono, że prawie 55 proc. uczestników ruchu poruszających się hulajnogami elektrycznymi lub urządzeniami transportu osobistego (UTO) przekroczyło dopuszczalną prędkość, czyli jechało powyżej 20 km/h - poinformował dyrektor ITS prof. Marcin Ślęzak. Dla porównania wśród rowerzystów prędkość 20 km/h przekroczyło 33 proc. użytkowników.

Z badania wynika także, że kierujący e-hulajnogami poruszają się z wyższą prędkością średnią (20,6 km/h) niż rowerzyści (18,6 km/h). Co więcej, rzadziej utrzymują bezpieczną odległość (1,6 proc. w stosunku 4,3 proc. dla rowerzystów).
Hulaj dusza, kasku nie ma
Szef ITS zwrócił uwagę, że tylko 6 proc. spośród użytkowników hulajnóg elektrycznych stosuje kaski. Dodał, że są to w zdecydowanej większości osoby, które używają własnych, a nie pożyczonych hulajnóg.
Za to coraz więcej rowerzystów chroni swoją głowę. Jeszcze w 2015 roku w kasku jeździło jedynie 14 proc. z nich, jednak w roku 2022 było to już 25 proc. Nadal jednak kasku używa jedynie co czwarty rowerzysta w mieście.
Jeżdżący hulajnogami nie przejmują się także odblaskami. Używa ich tylko 5 proc. użytkowników e-hulajnóg, 14 proc. rowerzystów i 19 proc. użytkowników urządzeń transportu osobistego, np. deskorolek, rolek i segwayów.
Co z motocyklami?
Eksperci na podstawie zebranych danych ustalili, że przekraczanie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym dotyczyło blisko 59 proc. wszystkich motocyklistów. Dopuszczalną prędkość przekroczyło też prawie 45 proc. motocyklistów zbadanych poza obszarem zabudowanym.
Z kolei ponad połowa zarejestrowanych motorowerzystów poruszała się z prędkością przekraczającą limit wynoszący 45 km/h, co zdaniem autorów raportu może wskazywać na duży udział motorowerów z usuniętym ogranicznikiem prędkości. Badanie pokazało, że zarówno motocykliści, jak i motorowerzyści w blisko 100 proc. stosują kaski, a ponad połowa z kierujących tymi pojazadami i ich pasażerów stosuje odzież ochronną.
Pasy nadal parzą. Najbardziej pasażerów
Anna Zielińska z Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS przekazała, że w badaniu stwierdzono wzrost udziału osób używających pasów bezpieczeństwa w samochodach, zaś najbardziej dotyczył on osób podróżujących z tyłu. Z przekazanych przez nią danych wynika, że pasy zapina 96 proc. kierowców samochodów osobowych oraz ponad 96 proc. pasażerów przewożonych z przodu pojazdu.
Gorzej jest w przypadku pasażerów przewożonych z tyłu (90,3 proc.), choć i tak w porównaniu z rokiem 2015 zaobserwowano wzrost o ponad 14 proc. O wiele mniej osób zapina pasy bezpieczeństwa w samochodach ciężarowych i dostawczych. W ciężarówkach stosuje je 82,1 proc. kierujących i 64,2 proc. pasażerów; w autach dostawczych kierujący zapinający pasy stanowią 89,9 proc., a pasażerowie przewożeni z przodu - 82,4 proc.
Istotnym i aktualnym problemem jest mniejszy udział osób stosujących pasy bezpieczeństwa w samochodach ciężarowych i wyjątkowo niski wśród kierujących autobusami (41 proc.), jak również blisko dwukrotnie większy udział procentowy kierowców samochodów dostawczych i ciężarowych używających niezgodnie z przepisami telefonów komórkowych.
Najczęściej telefony komórkowe używają kierujący samochodami dostawczymi (7,5 proc.) i ciężarowymi (5,7 proc.), najrzadziej rowerzyści (1,3 proc.). W przypadku samochodów osobowych jest to 3 proc. kierujących. Tak duży udział w tej grupie kierowców zawodowych jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ jakakolwiek nieuwaga kierujących tak dużymi pojazdami stanowi wyjątkowo duże zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu.
aw/pap


























































