- Sprzedaż detaliczna w grudniu 2009 r. wzrosła o 7,2 proc. w skali roku. Miesiąc ten okazał się lepszy od grudnia 2008 r., gdy sprzedaż wzrosła o 6,9 procent. Zestawienie tych dwóch danych wskazuje jednak, że w porównaniu do kryzysowej końcówki 2008 r. ostatnie święta upłynęły pod znakiem pewnych obaw i zacieśniania portfeli. O ile bowiem w grudniu 2008 r. większość przewidywań mówiła o bardzo ciężkich kolejnych dwunastu miesiącach, o tyle w 2009 r. wszystko było przedstawiane raczej w różowych barwach – można się było spodziewać większej różnicy rok do roku niż 0,3 pkt. procentowego– ocenia Paweł Satalecki, analityk firmy Finamo.
W tym roku, w grudniu sprzedaż napędzały produkty farmaceutyczne (wzrost o 15,7 proc. w skali roku) oraz odzież, której kupowaliśmy o prawie 17 proc. więcej niż rok temu. Zawiodła sprzedaż sprzętu RTV, mebli i AGD, która zmalała w porównaniu do grudnia 2008 r. o 6,8 procent. Tu wpływ ma na pewno dopiero co wychodzący ze spowolnienia rynek nieruchomości oraz pewne nasycenie wśród konsumentów produktami RTV.

- Kolejne styczniowe dane na temat sprzedaży detalicznej z pewnością będą słabsze, niż grudniowe. Styczeń bowiem, podobnie jak listopad, to miesiąc gdy Polacy odpoczywają od zakupowego szału. Po informacjach GUS widać, że Polacy nie mają zamiaru wyraźnie ograniczać konsumpcji, jednak rosnące bezrobocie będzie zmniejszać jej dynamikę wzrostu. Z drugiej strony pracodawcy raczej już nie myślą o zwolnieniach, bezrobocie będzie rosło głównie z powody napływającej nowej siły roboczej (np. absolwentów), której trudno będzie znaleźć pracę – prognozuje Paweł Satalecki z Finamo.




























































