REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polacy nie chcą bronić Polski? "Sondaże to nie wyrocznie"

2025-09-27 18:00
publikacja
2025-09-27 18:00

Według sondażu IBRiS niemal połowa Polaków nie zgłosiłaby się do obrony kraju w przypadku zagrożenia wojną. Dr Weronika Grzebalska z ISP PAN przekazała PAP, że tego typu sondaże nie powinny być traktowane jak wyrocznie. - Deklaracje w momencie pokoju a zachowanie w czasie kryzysu to dwie różne rzeczy - podkreśliła.

Polacy nie chcą bronić Polski? "Sondaże to nie wyrocznie"
Polacy nie chcą bronić Polski? "Sondaże to nie wyrocznie"
fot. HalynaRom / / Shutterstock

Niemal połowa badanych, bo 49,1 proc., odpowiedziała, że nie stawiłaby się do obrony kraju, według poniedziałkowego sondażu IBRiS dla Radia Zet. 17,9 proc. z nich wybrało odpowiedź „zdecydowanie nie”, a pozostałe 31,2 proc. „raczej nie”. Przeciwnego zdania jest 44,8 proc. ankietowanych, którzy zadeklarowali swój udział w obronie kraju w razie sytuacji zagrożenia, z czego 20,7 proc. z nich odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 24,1 proc. „raczej tak”.

Dr Weronika Grzebalska, socjolożka z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, wyjaśniła w rozmowie z PAP, że sondaże dotyczące gotowości do obrony kraju pokazują bardzo różne wyniki w zależności od szeregu czynników metodologicznych i żaden pojedynczy wynik nie powinien być traktowany jak wyrocznia.

Patrząc na wiele różnych sondaży, widać trend, że jeżeli pytanie jest zadane szeroko, np. o chęć włączenia się do obrony zgodnie z własnymi zdolnościami, umiejętnościami i możliwościami, to dużo, dużo więcej ludzi mówi tak. A jeżeli pytamy bardziej pod kątem dołączenia do oporu zbrojnego, to już mniej osób składa taką deklarację – opisała Grzebalska.

Jak przykład takich znaczących różnic socjolożka podała niedawne badanie GLOBSEC-u z początku 2025 roku, obejmujące region wyszehradzki, według którego 84 proc. Polaków jest gotowych bronić kraju. Z kolei według badań Gallupa z końca 2023 r., 45 proc. Polaków walczyłoby o swój kraj.

– Każda sondażownia robi własne badania gotowości obronnej, opierając się na różnych metodach doboru próby, co gorsza, zadając pytania o innym brzmieniu. I rozpoznawanie jakichkolwiek trendów w takiej sytuacji jest bardzo trudne. Dlatego takie szybkie badania sondażowe na zlecenie mediów moim zdaniem często skutkują raczej sianiem paniki moralnej niż dostarczaniem pogłębionej analizy sytuacji przydatnej wojsku czy ministerstwom. W zależności od tego, jak się zada pytanie, a nawet gdzie to pytanie jest umieszczone w kwestionariuszu, możemy dostać zupełnie inne wyniki – opisała.

Wakacje na giełdzie

Dodała, że z kolei badania CBOS pokazują, iż większość Polaków deklaruje gotowość zaangażowania obronnego niższego stopnia. Na pytanie, czy bylibyśmy gotowi bez bezpośredniego narażenia życia wspierać obronność w sposób cywilny, ponad 80 proc. Polaków odpowiada twierdząco. Natomiast na pytanie o wstąpienie do wojska i walkę zbrojną mniej osób składa takie deklaracje. Dlatego, według socjolożki, powinniśmy pytać nie tylko o opór militarny, ale o szersze zaangażowanie obronne, bo daje to lepsze rozeznanie sytuacji.

Grzebalska zwróciła także uwagę, że osoby czytające sondaże często zapominają, iż tego typu wyniki mówią nam o tym, co ludzie deklarują w danym momencie, a nie o tym, co faktycznie będą robić. Jako przykład socjolożka podaje Ukrainę, w której przed 2014 r. były bardzo niskie wskaźniki gotowości do obrony; jednak w sytuacji ataku poszły bardzo do góry. – Deklaracje w momencie pokoju a zachowanie w czasie kryzysu to dwie różne rzeczy – podkreśliła ekspertka.

Socjolożka dodała również, że jedną ze zmiennych silnie wpływających na postawy obronne jest płeć – i to jest stała obserwacja z różnych badań sondażowych. Według poniedziałkowego sondażu co trzecia Polka (33 proc.) uważa, że zgłosiłaby się do obrony kraju, a 55 proc. – że nie. W przypadku mężczyzn 54 proc. z nich jest gotowych walczyć za Polskę, a 44 proc. zapowiada, że nie stawiłoby się do obrony.

– W mojej ocenie te wyniki pokazują nam, że sytuacja kobiet w polskiej polityce obronnej jest dość ambiwalentna, niejasna. Poza wyjątkami pewnych zawodów kobiety nie przechodzą kwalifikacji wojskowej, gdy kończą 18 lat. Cały przekaz dotyczący obowiązku obrony kraju jest bardzo męsko-centryczny, premier zapowiadał ostatnio szkolenia, zwracając się do „zdrowych mężczyzn”, a nawet niedawno wydany poradnik bezpieczeństwa mówi do nas w rodzaju męskim. A z drugiej strony mamy art. 85 Konstytucji RP, który mówi o tym, że podstawowym obowiązkiem wszystkich obywateli i obywatelek jest obrona ojczyzny – opisała Grzebalska.

Dodała jednak, że nie jest oczywiście tak, że odsetek kobiet w wojsku nie rośnie, czy że kobiety nie podlegają obowiązkowi obrony kraju – podlegają mu wszystkie kobiety, które złożyły przysięgę, są w rezerwie czy w jakiejkolwiek formacji wojskowej, podlegać mogą mu kobiety z zawodami użytecznymi dla wojska, jak lekarki, tłumaczki, psycholożki. Ale, jak podkreśliła socjolożka, dla całej reszty cywilek ich sytuacja i obowiązki są niejasne, bo państwo nie komunikuje kobietom, jak konkretnie widzi ich rolę.

– Kobiety nie wiedzą, czego się od nich oczekuje. Do tego generalnie rzadziej interesują się tematami wojskowymi, militarnymi i bezpieczeństwa. Rzadziej subskrybują takie kanały, słuchają podcastów, szukają poradników itd. Jeśli chcemy dotrzeć do kobiet, to musimy skierować do nich komunikację. W krajach nordyckich więcej kobiet deklaruje gotowość do obrony kraju, bo tam ta komunikacja, że kraj ma doktrynę obrony totalnej i każdy jest jej częścią, jest dobrze rozwiązana – wyjaśniła.

Socjolożka odniosła się także do wspomnianej w poniedziałkowym sondażu gotowości do obrony kraju w odniesieniu do poglądów politycznych. Według badania IBRiS w sytuacji zagrożenia wojną do obrony Polski stawiłoby się 56 proc. zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, przy 43 proc. odpowiedzi przeciwnych. Jednocześnie 49 proc. sympatyków KO zapowiada, że stawiłoby się do walki, a 45 proc. – że nie. Do obrony kraju zgłosiłoby się 44 proc. sympatyków Konfederacji, a 56 proc. nie. W przypadku zwolenników Nowej Lewicy 51 proc. z nich zapowiada, że nie stawiłoby się do obrony kraju, a 36 proc. deklaruje chęć podjęcia walki w sytuacji zagrożenia.

– Choć mamy od kilkunastu lat w Polsce tendencję do tego, że to raczej wyborcy prawicy i centroprawicy są bardziej proobronni, to jest to bardzo zmienny trend. Pamiętajmy, że np. przed I wojną światową to lewicowa Polska Partia Socjalistyczna była bardziej proobronna i gotowa walczyć niż prawicowa Endecja, która nie chciała walki zbrojnej. Nawet na początku transformacji ustrojowej SLD było uważane za partię reprezentującą interesy służb mundurowych, a w sondażach wyborcy lewicy byli bardziej proobronni. Nie wpadałabym więc w taki determinizm, że tylko wyborcy jednych partii będą nas bronić, a innych nie. To jest zbyt zmienne i zależne od kontekstu – wyjaśniła.

Grzebalska zwróciła także uwagę na potrzebę zmian kulturowych. 1 stycznia 2010 r. weszła w życie decyzja o zawieszeniu poboru w Polsce i, jak podkreśliła socjolożka, nowe pokolenia wyrosły w kraju, w którym mówiło się o tym, że armia musi być zawodowa, a obywatele nie mają obowiązków obronnych, tylko płacenie podatków. W opinii ekspertki trzeba zacząć konsekwentnie budować powszechną kulturę obronną, czyli przekonanie w społeczeństwie, że model obrony opiera się nie tylko na wojsku, ale też na cywilnym zaangażowaniu całego państwa i całego społeczeństwa.

– W tej chwili wiele osób może myśleć, że ankieterzy w sondażach, pytając ich o gotowość do obrony kraju, pytają o to, czy zgłoszą się do organizacji wojskowej czy paramilitarnej jutro. W kontekście zawieszenia poboru i braku powszechnych szkoleń nic dziwnego, że wiele osób nie odpowiada na to pytanie twierdząco – oceniła. – Według mnie, gdybyśmy w komunikacji z obywatelami mówili o obronie totalnej, obronie powszechnej, czyli nie tylko wojsko, ale też cywile i instytucje cywilne są częścią obrony i mają swoje zadania, to ludzie mieliby poczucie, że np. idąc do pracy w istotnej strategicznie branży, zapisując się na szkolenie, edukując się, myśląc o bezpieczeństwie swojego domu, też się przysłużą obronności. A w tej chwili tak nie czują i dlatego mogą z automatu odpowiadać „nie” na pytania w różnych sondażach.

Grzebalska zaznaczyła również, że za to jedną z naszych silnych stron jest stabilne i w miarę wysokie zaufanie do wojska, ponieważ konflikt toczy się na różnych frontach, także informacyjnym czy psychologiczno-kognitywnym. Oznacza to, że w sytuacji kryzysowej jest duże prawdopodobieństwo, że obywatele będą sprawdzać wojskowe komunikaty i opierać na nich swoje działania.

W ocenie socjolożki nieco gorzej prezentuje się kwestia zaufania, m.in. do polityków czy mediów.

– Państwo powinno skupić się na pogłębieniu odporności społecznej, zbudowaniu mocnych fundamentów zaufania obywateli, poczucia, że państwo wiele nam daje: jakościową edukację, dobrą opiekę zdrowotną, że nie zostawia nas samych – opisała Grzebalska.

Jak dodała ekspertka, problem z poczuciem rozczarowania państwem widać szczególnie wśród młodych ludzi. Według socjolożki z różnych badań, np. Fundacji Batorego, wyłania się obraz pokolenia, które wierzy, że jeśli może na kogoś liczyć, to raczej na siebie i najbliższą rodzinę, a nie na państwo.

– U nas od razu się skacze do deklaracji przelewania krwi za kraj, a powinniśmy zacząć od zrozumienia, jak budować odporność społeczną i powszechną kulturę obronną. Co sprawia, że ludzie mają poczucie, że ich państwo jest warte zaufania i wyrzeczeń? Czy młodzi ludzie uważają, że mogą na państwie polegać? Czego im brakuje? Może nie czują, że mają jakikolwiek wpływ na sferę polityki obronnej i bezpieczeństwa? Że tylko się ich ciągle szturcha i chce coraz większego zaangażowania? – wymieniła.

Socjolożka podkreśliła, że jeśli chcemy badań z prawdziwego zdarzenia, na podstawie których można obserwować trendy na przestrzeni czasu, powinniśmy dorobić się „powtarzalnego, państwowego, przemyślanego metodologicznie sondażu”. – Tak robią kraje takie jak Finlandia czy Estonia, które mają specjalne komórki – albo zespół parlamentarny, albo departament – gdzie badania postaw względem obrony i odporności są robione według tej samej metodologii, na tym samym kwestionariuszu przez lata – opisała.

Jak dodała, w polskim MON mógłby powstać specjalny departament, który zajmowałby się gotowością do obrony i społeczną odpornością. Inną alternatywą może być Sejmowa Komisja Bezpieczeństwa Narodowego, która mogłaby we współpracy z socjologami sprawować nad takimi badaniami pieczę, co roku je zamawiać i dyskutować rekomendacje.

– W tak ważnej kwestii jak postawy obronne musimy mieć stałe, sprawdzone, powtarzalne źródło informacji, które jest w gestii państwa. A nie opierać się na różnych sondażach pytających o odmienne rzeczy i zamawianych przez media, które potrzebują klikalnych nagłówków – podkreśliła Grzebalska.

Agata Gutowska (PAP)

agg/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (19)

dodaj komentarz
intisol
Jeśli ktoś faktycznie czuje się Polakiem, to będzie bronił swojego kraju, bo poprzez to broni i swojego domu, swojej rodziny, swojej miejscowości. A jeśli czuje się bardziej Niemcem, Rosjaninem czy inną narodowością, to nie będzie tego robił, bo nie ma w tym interesu. Proste.
carlito1
Polska jako kraj marionetkowy, domek z kartonu z pseudo polskojęzycznymi politykami którzy od 3 lat wojny nie zrobili kompletnie nic żeby na ewentualny konflikt nas przygotować.. Kraj który dzielnie i mocno walczy z własnymi obywatelami podatkami, opłatami, karami, nieudolnością, słabosćia wobec silnych i brutlany wobec słabych, Polska jako kraj marionetkowy, domek z kartonu z pseudo polskojęzycznymi politykami którzy od 3 lat wojny nie zrobili kompletnie nic żeby na ewentualny konflikt nas przygotować.. Kraj który dzielnie i mocno walczy z własnymi obywatelami podatkami, opłatami, karami, nieudolnością, słabosćia wobec silnych i brutlany wobec słabych, zajmujący się plastikowmi butelkami, religią w szkołach, LGBT itp. i zamist stawiać fabryki amunicji, PAcynki polityczne na sznurkach, karierowicze po znajomościach w SSP. rozdawanie pienięzy publicznych

Jeszcze jakieś pyatnia?
intisol
Tak, jednorożce też były w twojej bajce?
podatnik-
A czego niby mają bronić Polski niestety tej brak! Przypomnę gdzie rzecz się dzieje! ano w bajzlu jakim PRL bis jest w dniu 28 września 2025, zadłużony na ponad 7(siedem) bilionów(naszych bilionów) PLN czyli jest bankrutem? Jak wiemy stworzyły go elity(alias opozycja) ,które na solidaryzmie zwyczajnych ludzi (nie mylić z Solidarnością A czego niby mają bronić Polski niestety tej brak! Przypomnę gdzie rzecz się dzieje! ano w bajzlu jakim PRL bis jest w dniu 28 września 2025, zadłużony na ponad 7(siedem) bilionów(naszych bilionów) PLN czyli jest bankrutem? Jak wiemy stworzyły go elity(alias opozycja) ,które na solidaryzmie zwyczajnych ludzi (nie mylić z Solidarnością czyli nazwą Zw.Zaw.) '80 roku dostała się do żłoba. To za zgodą GW i jej środowiska trzech kapusi dostało koncesję na TV - nieuczciwi normalni tylko KAPUSIE! A teraz chcą żeby Naród zachowywał się jak obywatele Państwa Izrael ( w dużej części Polki/acy) czyli można było stworzyć demokratyczny Izrael a nie można było demokratycznej POLSKI?. Czegoż to Naród miałby bronić? Majątków różnej maści kombinatorów? I to najważniejsze Polski brak, jest PRL bis gdzie nie ma gospodarki jest kilka montowni, kilka zakładów rzemieślniczych i troszkę kopalin niestety niedochodowych! a wygląda to tak: ani to kraj ani to państwo ten PRL bis, który 28 września 2025 to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym i podczas pijackich libacji w Magdalence pod polityczną mafię, kolesiów, przekrętów, złodziejstwa i niespotykaną arogancję władzy! Bardziej miejsce dla kombinatorów, gdzie zwykły człowiek jest niczym, a przestępców się chroni. Zwykły człowiek nie odczuwa że to "jego kraj", gdzie miliony młodych, zdolnych, wykształconych, kreatywnych ludzi wyjechało za przysłowiowym chlebem? Gdzie przyzwoity człowiek nie ma szans na pracę, bo ją po znajomości dostają kolesie, gdzie na badania czy operację czeka się kilka lat. I na koniec gdzie już w 2009 r. człowiek Prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego Piotr Kownacki jako prezes PKN Orlen zarabiał dziennie 31.000,00 PLN słownie trzydzieści jeden tysięcy złotych a maksymalna emerytura powstańca, który walczył za Warszawę wraz z kombatanckimi dodatkami wynosi 1.500,00 PLN słownie jeden tysiąc pięćset złotych miesięcznie i to wszystko powstało pod czujnym okiem dwóch niezależnych telewizji założonych przez kapusi SB i gdzie podstawowym jest pytanie jak zdobył majątek? Czyli problem polega na tym czy ten Naród ma Ojczyznę? i do tego świętowanie 31 sierpnia jako święta obalenia komunizmu przez funkcjonariusza Tuska zakrawa na chichot historii patrząc na efekty, jakie to obalenie dało Narodowi? Wyborco pamiętaj ten bajzel stworzyli: Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, środowisko PSLu udające chłopów, komunista z dziada pradziada Włodzimierz Czarzasty oraz zagadka towarzyska Hołownia z komisarzem politycznym ! Przypominam to są ci sami ludzie co ten BAJZEL stworzyli! Tak więc jedyna metoda to zacząć od nowych fundamentów ale do tego potrzebny jest Maximilien Marie Isidore de Robespierre ze swoimi skutecznymi metodami ! a wybory 04.06.1989 były oszustwem? "Wybory czerwcowe miały kluczowe znaczenie dla upadku reżimu komunistycznego i narodzin III Rzeczypospolitej"a pisanie po 36 latach zakrawa na kretynizm? ani komunizm nie upadł - bo go po prostu nie było ani nie powstała III Rzeczpospolita - powstał bajzel a może bu...l o nazwie PRL bis! i gdzie żadne prawa cywilizowanego świata nie działają(wspomniane prawo Engla), wypadek lotniczy pod Smoleńskiem obalił krzywą Gaussa? jako ,że ofiarami byli sami geniusze! czego Geniusz GAUSS nie przewidział! A ja myślałem,że rzymsko - katolik może jednocześnie tylko w trzech osobach a tu gościu aż w czterech: posła, sekretarza stanu, członka KRS, członka Komisji Weryfikacyjnej a młodzież czeka na posady oj głupia ty ale zawsze można spytać jak do tego doszedł Robert Kropiwnicki tak więc niech towarzysz partyjny broni swoich 12 mieszkań?
jan888
Nie ma nic dziwnego, że Polacy nie chcą bronić kraju, którym od lat rządzi banda skorumpowanych komunistów okradających naród, aby napchać kieszenie sobie i swoim rodzinom. Zwykli Polacy doskonale widzą jak są okradani poprzez inflację, absurdalne podatki, biurokrację i upaństwawianie wszystkiego co się da, aby 4 miliony znajomych Nie ma nic dziwnego, że Polacy nie chcą bronić kraju, którym od lat rządzi banda skorumpowanych komunistów okradających naród, aby napchać kieszenie sobie i swoim rodzinom. Zwykli Polacy doskonale widzą jak są okradani poprzez inflację, absurdalne podatki, biurokrację i upaństwawianie wszystkiego co się da, aby 4 miliony znajomych królika pasło się na synekurach w największej budżetówce w Europie.
jan888
PS. W kraju, w którym funkcjonuje Ministerstwo ds. Równości, kobiety wciąż są wręcz chronione przed wcieleniem do wojska, o niesprawiedliwościach związanych z wiekiem emerytalnym nawet nie ma co mówić. Za takie państwo Polacy mieliby przelewać swoją krew?
nierzad
POPIS jednak zaniepokojony,ze na wojne pojda tylko oni
miketheripper
Bronić? Za pieniądze mogę dobić ten kraj. Ale za pieniądze mogę też tego nie robić.
itso_egg
niech amerykańce bronią jak się tak tu skutecznie zamontowali ze swoim lobby
klimaciarz
Pani Grzebalska powinna wygrzebać jakiś sondaż, w którym politycy odpowiadają na pytania czy będą bronić Polski?"

...wtedy by wiedziała, że przykład idzie z góry

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki