REKLAMA

Podejrzanej o zabójstwo Kim Dzong Nama zapłacono 90 USD

2017-02-25 13:24
publikacja
2017-02-25 13:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Indonezyjka podejrzewana o zabójstwo Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una, dostała równowartość 90 USD za, jak jej powiedziano, wzięcie udziału w programie typu "ukryta kamera". W sobotę rozmawiali z nią indonezyjscy dyplomaci.

fot. Athit Perawongmetha / / FORUM

Przedstawiciele indonezyjskiej ambasady w Kuala Lumpur przez 30 minut rozmawiali na komisariacie policji z 25-letnią Siti Aisjah.

Podejrzana twierdzi, że 30-letni mężczyzna z Korei Północnej zapłacił jej 400 ringgitów (90 dolarów) za wtarcie w twarz Kim Dzong Nama substancji, która miała być olejkiem dla dzieci. Ten "żart" miał zostać nagrany przez kamery.

Tymczasem badania wykazały, że w wyniku ataku z 13 lutego, do którego doszło na lotnisku w Kuala Lumpur, Kim Dzong Nam został zabity gazem bojowym VX, bardziej trującej wersji paralityczno-drgawkowego sarinu. Atak został nagrany na kamerach monitoringu.

Wakacje na giełdzie

Indonezyjski dyplomata powiedział, że Siti czuje się dobrze, chociaż policja wcześniej informowała, że po zatrzymaniu wymiotowała. Powodem miał być kontakt z substancją, którą wtarła w twarz Kim Dzong Nama.

Przedstawiciel wietnamskiej ambasady odwiedził drugą kobietę zatrzymaną w związku z zabójstwem, Doan Thi Huong, która jest Wietnamką. Nie udzielił jednak komentarzy dziennikarzom.

Malezyjska policja podała, że kobiety zostały przeszkolone, aby od razu po ataku udać się do toalety i umyć ręce.

Oprócz tych dwóch podejrzanych, jako osoby mogące mieć związek z zabójstwem policjanci zidentyfikowali także ośmiu obywateli Korei Północnej, w tym attache północnokoreańskiej ambasady w Kuala Lumpur oraz pracownika północnokoreańskich linii Air Koryo. Jeden z mężczyzn już jest w areszcie, a co najmniej czterech uciekło z Malezji i najpewniej znajduje się w Korei Północnej.

W związku z zabójstwem doszło do napięć na linii Pjongjang-Kuala Lumpur.

Południowokoreańskie i amerykańskie władze są przekonane, że zabójstwa dokonały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Wywiad Korei Południowej poinformował deputowanych południowokoreańskich, że rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un i że taką próbę podjęto już w 2012 roku.

Do zabójstwa Kim Dzong Nama doszło w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami - nuklearnym i rakietowym.

Kim Dzong Nam, najstarszy syn poprzedniego przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Ila, był niegdyś postrzegany jako jego następca. Wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi i dynastycznej kontroli odizolowanego państwa przez swoją rodzinę. Od wielu lat mieszkał za granicą, krążąc między Makau, Pekinem i Hongkongiem. (PAP)

jhp/ pb/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~prawda
jezeli USA cos twierdza tzn ze na pewno tak nie bylo
a jezeli zabieraja głos to prawie na pewno CIA
potrzeba jakiejs nowej wojny
~sti
Prawdopodobne jest to co napisali pod koniec że zrobiły to agentki wywiadu.
http://allegro.pl/show_item.php?item=6722382644
~ala
No podejrzewam, że skuteczność jest porównywalna do ceny.
~erererer
korea próbuje dorównać klasą putinowi

zabójca brata dyktatora wynajęty za 90 dolarów, brzmi epicko
~kkk
Raczej ty wierząc w historyjkę, a kobiety są historycznie doskonałymi manipulatorkami. Sprzątnęły Kim Dzong Una, a potem ogłupiły policję i ciebie.
~endi odpowiada ~kkk
Un żyje i ma się świetnie , siedzi pewnie sobie teraz i się śmieje , bo sąd skarze na wieloletnie więzienie być może niewinne kobiety ...

Powiązane: Korea Północna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki