
Źródło: Thinkstock
Obecnie przestępstwem jest kradzież przedmiotów, których wartość przekracza 250 zł. I nawet to nie odstrasza drobnych złodziejaszków. Z powodu ich działalności handlarze tracą ok. 1 mld zł rocznie. W 2012 roku policja odnotowała ponad 300 tys. takich wykroczeń. Kradną zarówno klienci, jak i pracownicy. Mamy do czynienia z pewnego rodzaju plagą. Od dawna wiadomo, że państwo nie lubi konkurencji, dlatego trudno było zrozumieć jego pobłażliwość w stosunku do drobnych złodziei.
Pierwsze doniesienia o zmianach kwalifikacji drobnej kradzieży jako przestępstwa dotyczyły podniesienia kwoty granicznej do 1 tys. zł. Oznaczało to, że drobny złodziej mógłby wynieść ze sklepu całkiem dobrej klasy sprzęt elektroniczny i w razie wpadki jego czyn zostałby zakwalifikowany jako wykroczenie. To w pewnym sensie zachęta do kradzieży. Projektodawcy twierdzili, że dzięki temu będzie można łatwiej i szybciej ukarać sprawcę, np. wysoką grzywną do 5 tys. zł.
Ukradnij pół pensji - zapłacisz tylko grzywnę
Uzasadnienie projektu było takie, że kwalifikacja czynu jako przestępstwo wydłuża procedury w nieskończoność, przez co podatnicy tracą czas i pieniądze. Niemniej w zawód złodzieja wkalkulowane jest pewne ryzyko. Zagrożenie utraty wolności jest lepszym straszakiem niż nawet wysoka grzywna, którą zawsze można odrobić.
Obecny projekt zakłada, że wykroczeniem będzie kradzież, która przekroczy 800 zł. Kwota graniczna zostanie podniesiona do 50% płacy minimalnej brutto. Zdaniem handlowców to wciąż zbyt dużo. Czyżby można było ukraść komuś przedmioty o wartości połowy pensji, jaką otrzymuje prawie milion Polaków? Dzięki takiej zmianie poprawią się wyłącznie statystki przestępstw, ale liczba kradzieży nie spadnie. Zdaniem Polski Izby Handlu skutek może być odwrotny i straty właścicieli sklepów mogą wzrosnąć nawet do 5-8 mld zł rocznie. Ponadto PIH uważa, że ta zmiana jest niezgodna z konstytucją, bo Rzeczpospolita ma obowiązek chronić własność obywateli, a zmiana kwalifikacji drobnej kradzieży tę ochronę zmniejsza.
Policja nie składa broni
Naturalnie ustawodawca chce poprawić statystyki. Jednak broni nie składa policja, która zgadza się na podwyższenie kwoty granicznej, ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze, należy wprowadzić rejestr wykroczeń oraz podwyższyć kwoty grzywien. Nowy rejestr zawierałby dane każdego „drobnego złodziejaszka”, co utrudniłoby mu np. uzyskanie zaświadczenia o niekaralności, a co za tym idzie – podjęcie pracy w niektórych zawodach. Ponadto osoba, która trafiłaby do takiego rejestru, mogłaby się obawiać nieprzyjemności w pracy, co odstraszałoby niektórych sporadycznych złodziei. Wyższe kwoty grzywien to wręcz konieczność. Kara musi być na tyle dotkliwa, by sprawca długo pamiętał, czym grozi nieprzestrzeganie siódmego przykazania.
Niemniej nie będzie łatwo spełnić postulaty policji. Przede wszystkim dlatego, że nowy rejestr byłby kolejną bazą danych, a to nie przysparza popularności. Miejmy jednak nadzieję, że statystyki nie będą ważniejsze niż własność przedsiębiorców.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl































































