– Debiut na giełdzie daje nam większe możliwości rozwoju – przekonuje Andrzej Tabaczyński, właściciel i prezes zmierzającego na GPW Arlenu. Firma jest największym w Polsce i jednym z większych w Europie producentem specjalistycznej odzieży ochronnej m.in. dla wojska i służb.


– Wejście na giełdę pozwoli nam rozwijać firmę. W związku z obowiązkami raportowania giełdowego staniemy się jeszcze bardziej transparentni – przekonywał Andrzej Tabaczyński na spotkaniu z dziennikarzami w należących do Arlenu zakładach Optex w Opocznie.
– Część akcji (niespełna 5% - red.) należy do grona 50 pracowników, którzy są kluczowi dla sukcesu firmy. Chcę, żeby pracownicy też poczuli finansową satysfakcję z tego, że przyczyniali się przez wiele lat do rozwoju firmy – dodał Tabaczyński, tłumacząc motywy wejścia na GPW.
750 tys. sztuk odzieży rocznie
Grupa Arlen ogłosiła plan wejścia na parkiet w zeszłym tygodniu. Główny akcjonariusz, czyli A.T. Fundacja Rodzinna, kontrolowana przez Tabaczyńskiego, zamierza sprzedać do 35% akcji spółki. Około 10-20% ze sprzedawanych akcji ma zostać zaoferowanych inwestorom indywidualnym. W ramach oferty Arlen nie będzie emitował nowych walorów.
Grupa Arlen posiada nieco ponad 85% udziałów wspomnianego Opteksu. Opoczyńskie zakłady są kluczowe w grupie, ponieważ to tu produkuje się specjalistyczne tkaniny – składające się z kilku warstw, paroprzepuszczalne, wodoodporne. Z nich następnie w szwalniach w Dzierżoniowie, Tarnowie i Żyrardowie powstaje specjalistyczna odzież – m.in. kurtki, spodnie czy peleryny. Oferowana jest w przetargach dla wojska i innych służb mundurowych w Polsce i za granicą. Grupa produkuje około 3 mln metrów bieżących laminowanych tkanin i około 750 tys. sztuk odzieży rocznie.
Potentat w dostawach dla wojska i służb mundurowych
– Jesteśmy unikatową grupą w skali europejskiej. Nasza produkcja zaczyna się od przędzy, przez produkcję tkanin, drukowanie kamuflażu, laminowanie – tym wszystkim zajmuje się Optex – a kończy na szyciu gotowych wyrobów w zakładach Grupy Arlen. Jesteśmy zintegrowani pionowo, czym się wyróżniamy wśród europejskiej konkurencji – tłumaczy Tabaczyński.

– W 2024 r. nasze skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły ponad 100 mln euro. To stawia nas w czołówce w branży w Europie – podkreśla prezes. Ogłaszając plany wejścia na giełdę, Arlen podał, że jego celem jest osiągnięcie pozycji lidera wśród producentów specjalistycznej odzieży ochronnej w Europie. Podano wówczas, że Grupa Arlen miała w ub.r. 461,4 mln zł przychodów, o 26% więcej niż rok wcześniej, i wygenerowała 83,9 mln zł EBITDA i 60,5 mln zysku netto.
W Polsce grupa już jest potentatem – kontroluje gros dostaw specjalistycznej odzieży ochronnej dla wojska i służb. – Na krajowy rynek patrzę z optymizmem. Polska armia to obecnie ponad 200 tys. żołnierzy, są też Wojska Obrony Terytorialnej. Wojskowa odzież się zużywa, trzeba ją wymieniać – mówi Tabaczyński.
Kolejne kraje na celowniku Arlenu
Grupa zaczęła się też rozpychać za granicą. – Dostarczyliśmy odzież trzem podmiotom mundurowym na Litwie, sprzedajemy produkty do Niemiec, do Szwajcarii. Ponownie wygraliśmy przetarg dla policji w Norwegii – wymienia Tabaczyński.
Wśród głównych kierunków rozwoju jest m.in. właśnie wzrost sprzedaży zagranicznej. – Podjęliśmy decyzję, że chcemy się rozwijać geograficznie. W polu naszego zainteresowania są Niemcy, gdzie szykuje się m.in. wzrost wydatków Bundeswehry. Mamy stałego przedstawiciela w Madrycie, gdzie spotykamy się z policją, armią, służbami. Ostatnio brałem udział w spotkaniach w Holandii – dodaje Tabaczyński.
Liczy on na wzrost wydatków na obronność w całej Europie. – Skończył się parasol ochronny Ameryki, ale w Europie jest wystarczający potencjał ludzki i gospodarczy, żeby stworzyć skuteczną armię. Głęboko wierzę, że jest to rynek perspektywiczny, a rosnąca skala zamówień tylko to potwierdza – podkreśla Tabaczyński.
Rozwój firmy obejmuje też opracowywanie nowych produktów. Tu najważniejszą rolę pełni specjalistyczne laboratorium i dział badań i rozwoju w Opteksie.
Prezes Opteksu Leszek Łubkowski zaznacza, że spółka średniorocznie wykorzystuje obecnie moce produkcyjne w około 75%. – Mamy rezerwy na wypadek dalszego zwiększenia skali zamówień – dodaje.
Grupa może urosnąć również za sprawą potencjalnych akwizycji. Prezes Tabaczyński mówi o kilku podmiotach będących w obrębie zainteresowania, ale nie podaje nazw. Jednym z nich jest producent obuwia. Grupa już wygrała jeden przetarg dla wojsk specjalnych na dostawę kilku tysięcy par obuwia, które ze względu na brak własnej linii produkcyjnej dostarczyła dzięki współpracy z innym podmiotem.
Czy Arlen będzie wypłacał dywidendę?
Grupa Arlen ma historię dywidendową. – Wypłacaliśmy dywidendę, jestem oczywiście ich beneficjentem, choć osobiście dywidend nie potrzebuję – mówi Tabaczyński. W lutym spółka przyjęła politykę dywidendową, która zacznie obowiązywać przy podziale zysku za 2025 r. Zakłada ona coroczne rekomendowanie przez zarząd do wypłaty akcjonariuszom kwoty odpowiadającej od 30% do 50% skonsolidowanego rocznego zysku netto grupy, jednakże nie wyższej niż 75% jednostkowego rocznego zysku netto spółki.
Tabaczyński stworzył Arlen 30 lat temu, a 20 lat temu przejął Optex. Z wykształcenia jest lekarzem chirurgiem, przez wiele lat pracował za granicą, a do Polski powrócił w latach 90. Pierwsze doświadczenia w branży tekstylnej zdobył w Wielkiej Brytanii, rozwijając firmę krawiecką w Manchesterze, w której zatrudniał 70 osób. Dzisiaj w Grupie Arlen zatrudnia ponad 700 pracowników. Jak powiedział dziennikarzom, zainwestował do tej pory w rozwój grupy kilkadziesiąt milionów złotych.






















































