Kilkuletni SUV za mniej niż 3000 zł? Na tak abstrakcyjne oferty można trafić na jednym z internetowych serwisów ogłoszeniowych. Ile w nich prawdy? Niestety niewiele – doczytując ogłoszenie do końca, cena okazuje się zgoła inna – już bardziej realna.
Uwielbiamy szukać samochodów na serwisach aukcyjnych. Potwierdzają to badania Europejskiego Centrum Konsumenckiego, z których wynika, że to właśnie Polacy najczęściej korzystają z tej formy przeglądu rynku wtórnego. Popularność takich serwisów odbija się jednak użytkownikom czkawką, bo coraz częściej wprowadzają one opłaty za wystawienie ogłoszenia.
Nikt nie lubi podwyżek
W ciągu ostatniego roku dwa serwisy ogłoszeń należące do Grupy Allegro podniosły stawki za publikację ofert dotyczących sprzedaży samochodów osobowych. Na otoMoto.pl spadła wtedy lawina komentarzy niezadowolonych klientów. Serwis tłumaczył się potrzebą uporządkowania ofert i ukrócenia praktyk polegających na dublowaniu ogłoszeń przez sprzedawców.
Najbardziej zdegustowani postanowili przenieść swoje ogłoszenia gdzie indziej. W końcu tego typu serwisów w Polsce jest więcej. Okazują się one szczególnie atrakcyjne, gdy cenowo wypadają lepiej, a zasięg nie jest wiele mniejszy.
Kiedy 2900 zł to tak naprawdę 29000 zł
Za czasów istnienia portalu Tablica.pl, wszystkie ogłoszenia były darmowe. Potem portal został przekształcony w OLX.pl i w listopadzie ubiegłego roku zmienił cenniki w dwóch kategoriach: nieruchomości i motoryzacja. W tej ostatniej cena wystawienia jednego ogłoszenia wzrosła z 0 zł do... 24,99 zł brutto. Za taką kwotę można obecnie prezentować swój samochód przez 30 dni. Chyba że samochód, który akurat wystawiamy, kosztuje mniej niż 3000 zł. Wielu Polaków zauważyło tu okazję do oszczędności.
Każdy kto chce obecnie zmienić samochód i szuka go wśród ofert na OLX.pl, może natknąć się na samochody, które wyceniane są w parametrach oferty na mniej niż 3000 zł (choć parametry samochodu ewidentnie sugerują co innego). O faktycznej cenie pojazdu zainteresowany kupnem dowiaduje się albo z treści ogłoszenia, albo dopiero podczas rozmowy telefonicznej ze sprzedawcą. Cena okazuje się być np. o jedno zero większa.
Przecena bez konsekwencji?
Jak dowiedziałem się w OLX, dział moderatorów próbuje wyłapać takie ogłoszenia. Zgodnie z regulaminem usług serwisu, każde ogłoszenie wprowadzające innych użytkowników w błąd nie spełnia wymogów portalu. Kwalifikuje się wtedy do natychmiastowego usunięcia. Także ogłoszenia, w których nie ma jednoznacznie określonej rzeczywistej kwoty sprzedaży, są badane na podstawie średniej ceny dla danej kategorii i wieku pojazdu. – Ewidentnie zaniżona cena wprowadza naszych użytkowników w błąd i dlatego mamy podstawę regulaminową do usunięcia takiego ogłoszenia. Jeśli użytkownik notorycznie zamieszcza takie oferty – wtedy blokujemy jego konto – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Aleksandra Kubicka z serwisu OLX.pl.
Problemem wydaje się fakt, że jedyną konsekwencją jest usunięcie ogłoszenia. Część użytkowników może więc czuć się oszukana przy ostatecznym kontakcie ze sprzedawcą. Być może rozwiązania należy upatrywać nie w skutku, a w przyczynie takiego stanu rzeczy. 25 zł to dość duża kwota jak na jedno ogłoszenie. Pamiętać jednak należy, że płaci się za zasięg – im popularniejszy serwis, tym większych stawek zażyczy sobie od sprzedawcy. Zawsze można skorzystać z darmowych portali, ale wtedy prawdopodobieństwo dotarcia do potencjalnego kupca może być niższe.






























































