Obecnie obaj kandydaci nie cieszą się wysokim poparciem wyborców. W zależności od sondażu notowania obu panów oscylują na poziomie od 0 do 4 proc.
Także inni kandydaci, na łamach mediów, deklarują gotowość do debaty. Między innymi Waldemar Pawlak, a także Janusz Korwin-Mikke. Drugi z kandydatów zasugerował, że debaty mogłyby się odbywać nawet w gronie trzech dyskutantów, a nie dwóch, jak to miało miejsce do tej pory.
Politologowie, pytani o to, jak może przebiegać kampania wyborcza, sugerują, że może zabraknąć merytorycznej dyskusji na tematy gospodarcze. Tegoroczna kampania, spowodowana wydarzeniami pod Smoleńskiem, jest za krótka, aby wdawać się w skomplikowane polemiki. Dla kandydatów, którzy nie cieszą się tak dużym, sondażowym, poparciem jak Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński krótka kampania to bardzo zła wiadomość. Ich ekspozycja w mediach, a więc także możliwość zapoznania się wyborców z ich sylwetkami, była dużo mniejsza niż Marszałka Sejmu, potem sprawującego obowiązki prezydenckie, a także lidera opozycji Jarosława Kaczyńskiego.
Należy także pamiętać o specyfice wyborów prezydenckich. Są to wybory większościowe, czyli wybory, gdzie zwycięzca bierze wszystko. Kandydat reprezentujący dużą grupę społeczną - 15% poparcia - może nawet nie dostać się do drugiej tury wyborów. Podczas gdy takie poparcie zapewniłoby partii politycznej - w wyborach proporcjonalnych - wiele miejsc w sejmowych ławach. Wyborcy zatem, aby nie "zmarnować" głosu mogą wyrazić swoje poparcie dla kandydata, który nie odzwierciedla w całości ich poglądów, ale za to ma szanse na wygraną. Dlatego też kandydatom, którzy startują z marginalnym poparciem ciężko zwiększyć swój dorobek.
Spotkanie Marka Jurka i Andrzeja Olechowskiego będzie transmitowane przez telewizję TVN24.
PS
Źródło:Informacja prasowa





























































