REKLAMA

Pieniądze z Unii Europejskiej będą trudniejsze

Ignacy Morawski2021-07-27 08:00główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-07-27 08:00
Pieniądze z Unii Europejskiej będą trudniejsze
Pieniądze z Unii Europejskiej będą trudniejsze
fot. Marian Weyo / / Shutterstock

Czy spór Warszawy z Brukselą to kolejne przepychanki, czy też początek poważniejszego odcinania Polski od pieniędzy europejskich?

Pozyskanie przez Polskę funduszy europejskich z programu odbudowy NextGeneration wydłuża się, co potencjalnie może sygnalizować, że pieniądze te będą trudniej dostępne. Informacje podawane przez media wskazują, że Komisja chce uzyskać od Polski realizację orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczących polskiego sądownictwa.

Najważniejsze pytanie brzmi: czy to standardowe przepychanki, jakich w ostatnich latach było wiele, czy też sygnał zaostrzenia kursu Brukseli wobec Polski i Węgier? Stawiam, że to pierwsze, ale ryzyko poważniejszego konfliktu jest wysokie.

Program NextGeneration ma duże znaczenie makroekonomiczne. Na pieniądzach z tego programu opiera się Krajowy Plan Odbudowy, czyli wart ok. 160 mld zł plan inwestycji w energetykę, cyfryzację, ochronę zdrowia, transport i odporność finansową kraju (z czego ok. 110 mld zł stanowi bezzwrotny grant – tę część pokazałem na wykresie). Ta kwota rozłożona na sześć lat jest warta tyle, co ok. jedna czwarta rocznej wartości inwestycji publicznych realizowanych w Polsce. Jeden z wymienionych celów jest jednak najważniejszy: transformacja energetyczna. Można śmiało postawić tezę, że bez pieniędzy z funduszu odbudowy trudno będzie Polsce dostosować się do bardzo wyśrubowanych wymogów europejskiej polityki klimatycznej.

Do tej pory Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała krajowe plany odbudowy 18 państw członkowskich UE (finalną akceptację wydaje Rada UE – do tej pory podjęła 16 decyzji). W tej grupie znajdują się cztery największe gospodarki: Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania. Piąta i szósta gospodarka – czyli Holandia i Polska – jeszcze nie mają zaakceptowanych planów. Warto zauważyć, że istnieje podstawowa różnica między sytuacją Polski i Holandii w ramach całego projektu odbudowy – Holandia jest jednym z głównych płatników netto, a Polska jednym z głównych beneficjentów netto.

Puls Biznesu

Teoretycznie nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Wciąż wiele krajów czeka na akceptację swoich planów odbudowy. Media twierdzą jednak, że opóźnianie decyzji w sprawie Polski ma być pierwszym sygnałem, iż KE jest gotowa realizować zasadę „pieniądze za praworządność”. Tak sugeruje na przykład Dziennik Gazeta Prawna. KE nie ma oczywiście swobody decyzyjnej w tej sprawie, ale może kierować wnioski do Rady UE (złożonej z członków rządów krajów), a wstrzymywanie decyzji w sprawie Krajowego Planu Odbudowy Polski może być pierwszym sygnałem, że z takiego prawa będzie chętnie korzystała.

Komisja Europejska może domagać się, by Polska respektowała wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE, który orzekł, że system dyscyplinarny wobec sędziów stosowany przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, mogącą stosować odpowiedzialność dyscyplinarną wobec sędziów i uchylać im immunitety, działa niezgodnie z prawem. Polski Trybunał Konstytucyjny stwierdził jednocześnie, że przepisy pozwalające TSUE wydać takie wyroki są niezgodne z polską konstytucją.

Nie takie spory wokół pieniędzy europejskich już przechodziliśmy. W grudniu zeszłego roku było blisko zablokowania całego projektu funduszy NextGeneration przez Polskę i Węgry. Udało się wtedy znaleźć kompromis. Premier Mateusz Morawiecki również teraz sygnalizował, że Polska jest gotowa do ugody – powiedział, że Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia oczekiwań, a reformy sądownictwa nie zwiększyły efektywności działania sądów. Brzmiało to jak sygnał, że rząd jest gotów do zmiany przepisów. Jednocześnie wiadomo jednak, że to nie premier jest w tej sprawie osobą decyzyjną.

Zakładam, że fundusze europejskie odgrywają tak dużą rolę polityczną, że rząd nie będzie mógł sobie pozwolić na opóźnienia lub wręcz ich wstrzymywanie i pójdzie na ugodę z Komisją.

Jednocześnie trzeba jednak dostrzec, że rośnie gotowość po stronie instytucji UE do konfrontacji z Polską i Węgrami. Takich konfliktów w przyszłości może być coraz więcej. Są dwa powody tego zaostrzenia. Po pierwsze, domagają się go rządy krajów zachodnich, które zmagają się z antyeuropejską opozycją na swoich podwórkach i chcą żeby Bruksela podcięła skrzydła tego typu ruchom w ramach UE. Po drugie, pogorszenie relacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi osłabia pozycję polityczną Polski w Europie.

Między Polską a UE będzie zatem coraz więcej napięć. Nie zakładam, by przełożyły się negatywnie na napływ funduszy europejskich, ale ryzyko na pewno istnieje. Ten konflikt to jest ciągła jazda po bandzie – na razie udaje się utrzymać w polu gry, ale każdy nieopatrzny ruch w bok może wywołać nieprzyjemne zderzenie.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
​Otwórz Konto z Kartą Otwartą na Dzisiaj i ciesz się nią bezpłatnie!

​Otwórz Konto z Kartą Otwartą na Dzisiaj i ciesz się nią bezpłatnie!

Advertisement

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Komentarze (20)

dodaj komentarz
dzika_biegunka
P0lsza ma być magazynem taniej i wykwalifikowanej siły roboczej. Jak zacznie fikać, to skróci się łańcuszek "darmowych" pieniążków z UE
nie_strajkuje odpowiada (usunięty)
Miałeś Tuska przez 7 lat w Polsce jako premiera i 6 lat w Unii Europejskiej i co takiego dobrego załatwił dla Polski?

Gaz od Ruskich po cholendarnych cenach (aż sama Unia musiała interweniować), paliwo po 6,20zł/l w 2012r, nie zablokował budowy Nord Stream II, nie myślał o dywersyfikacji dostaw gazu ze Stanów Zjednoczonych
Miałeś Tuska przez 7 lat w Polsce jako premiera i 6 lat w Unii Europejskiej i co takiego dobrego załatwił dla Polski?

Gaz od Ruskich po cholendarnych cenach (aż sama Unia musiała interweniować), paliwo po 6,20zł/l w 2012r, nie zablokował budowy Nord Stream II, nie myślał o dywersyfikacji dostaw gazu ze Stanów Zjednoczonych czy Szwecji, chciał sprzedać Rosjanom Lotos a Niemcom LOT.

A my na szparagi czy do domów opieki osób starszych- to była perspektywa.
A teraz nawet Tusk wrócił do Polski.
dzika_biegunka odpowiada nie_strajkuje
Przecież PiS i PO, mają te same fundamenty. Nie ma różnicy między Kaczorem a Donaldem! Różnią się tylko powierzchownie, jednak drenowanie Polski mają opanowane równie skutecznie.
men24a odpowiada nie_strajkuje
Leczyć się na głowę i to czym prędzej. Pawlak odnośnie gazu jasno się wypowiedział, dlaczego zakuta pało nie odniesiesz się do jego słów.
Katastrofalną umowę to podpisał minister PIS Jasiński w 2006 roku i ją podpisał do 2022 roku
w 2010 roku ceny surowców znacząco spadły bo był kryzys wiec Pawlak powalczył
Leczyć się na głowę i to czym prędzej. Pawlak odnośnie gazu jasno się wypowiedział, dlaczego zakuta pało nie odniesiesz się do jego słów.
Katastrofalną umowę to podpisał minister PIS Jasiński w 2006 roku i ją podpisał do 2022 roku
w 2010 roku ceny surowców znacząco spadły bo był kryzys wiec Pawlak powalczył o obniżke i ją wywalczył , ale był związany umową podpisaną przez partaczy z PIS .

Jeśli poprzednicy tak spartolili sprawę gazu ,to dlaczego jeszcze nie mają zarzutów prokuratorskich ? Dlaczego nie stoją przed Trybunałem Stanu ? Odpowiedź jest banalnie prosta .Trzeba by wówczas oskarżyć także poprzedni rząd PiS.Ale lepiej pisać o straconych miliardach .Poza tym niech pisowcy nie zapominają o zasadzie : mało kupujesz ,drożej płacisz. My w prównaniu z Niemcami czy nawet Ukrainą niwiele znaczymy dla Gazpromu.
Dlaczego na stole negocjacyjnym pojawiła się kwestia umorzenia długu Gazpromu wobec EuroPolGazu, czyli polsko-rosyjskiej spółki, do której należy Jamał? Chodzi o ogromne pieniądze - ponad 1 mld zł. To element badany przez prokuraturę.

O długu możemy mówić wtedy, kiedy zobowiązanie uznają obie strony.

Gazprom tego zobowiązania nie uznawał. W ramach negocjowania nowego kontaktu EuroPolGaz zrezygnował z żądania zaległych pieniędzy.

Naliczenia taryfy za przesył przez Polskę rosyjskiego gazu były robione przez Urząd Regulacji Energetyki za poprzednich rządów PiS. W ramach rewanżu za to, że Gazprom wymusił podwyżkę cen gazu, rząd PiS podniósł im opłaty za przesył gazu przez nasz kraj na Zachód.

Chciał się trochę odkuć. Tyle, że jeśli trzymamy się normalnych zasad gry, to było całkowicie nierynkowe rozwiązanie. Taryfa za przesył ma uwzględniać realne koszty plus nieduży zwrot, po to by modernizować infrastrukturę. W czasie negocjacji zgodziliśmy się na anulację tego "długu", który był nie do odzyskania.

Każdy arbitraż by uznał, że to opłaty zawyżone i podniesione jednostronne. EuroPolGaz zresztą wcale nie występował o takie taryfy, jakie wprowadził Urząd Regulacji Energetyki.

Co do Tuska że nic na w załatwił w UE nie będę się wypowiadał, szczujecie na niego, ciagacie po sądach i wszystko przegrywacie to znów szukacie winnego. Wstańcie wkoncu z kolan bo haselka typu narodowy, Bóg honor zaczynają się robić nudne a inflacja i podatki zaczynają doskwierać ludziom.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
demeryt_69
Polska jest płatnikiem netto? Od kiedy?

ssmentek odpowiada demeryt_69
Tylko ty tak twierdzisz. A ciągu mniej niż dekady będziemy płatnikiem netto. Kasa wynegocjowana z EU, jest za otwarcie polskiego rynku na towary i usługi z EU, nie jest to żadna łaska.
lorelie
cenzura usunęła post o treści: UE nie ma własnych pieniędzy, redystrybuuje nasze pieniądze ze składek, UE to my. Cenzura iście hitlerowska.

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki