Politycy PiS zapowiedzieli złożenie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa nielegalnego finansowania kampanii wyborczej przez fundację "Twój głos jest ważny”. Ocenili, że fundacja prowadzi pełną hejtu kampanię dezinformacyjną wobec oponentów kandydata KO Rafała Trzaskowskiego.


Posłowie PiS podczas czwartkowej konferencji prasowej mówili o filmikach, które ich zdaniem szkalują popieranego przez ich ugrupowanie kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego, publikowanych w internecie przez fundację "Twój głos jest ważny".
Poseł PiS Andrzej Śliwka powiedział, że to sytuacja patologiczna, kiedy fundacja, która ma działać na rzecz promocji działań związanych ze zwiększeniem frekwencji wyborczej, prowadzi de facto kampanię dezinformacyjną, ale też nielegalną.
Dodał, że fundacja działa od 2023 r. i przedstawił jej strukturę, wskazując m.in. że w fundacji zasiadają osoby, które wspierały kampanię PO, czy też są związane ze spółką produkującą spoty wyborcze PO w 2023 r. Wymieniał też darczyńców fundacji, którzy jednocześnie wpłacali pieniądze na kampanię Trzaskowskiego.
"To sytuacja bez precedensu, gdzie fundacja która powinna zajmować się promowaniem wartości demokratyczne, zajmuje się promowaniem wartości antydemokratycznych" - ocenił Śliwka.

"Złożymy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa nielegalnego finansowania kampanii wyborczej. Złożymy stosowne zawiadomienie do PKW w tej sprawie. Będziemy też chcieli, żeby te filmiki, które są dezinformacją (...) zniknęły z sieci" - oświadczył Śliwka. Dodał, że odpowiednie wnioski zostały już zgłoszone do Mety (Facebook, Instagram) i YouTube.
Poseł PiS Przemysław Czarnek powiedział, że nagrania szkalujące Nawrockiego nie zostały podpisane przez żaden komitet wyborczy. "A przypominamy, że także kampania negatywne, także ta dezinformacyjna jest kampanią wyborczą i materiał wyborczy, który jest emitowany (...) musi pochodzić od jakiegoś komitetu wyborczego. Dlatego nielegalność tego sposobu finansowania kampanii jest ewidentna" - przekonywał.
Czarnek zaapelował też do kontrkandydatów Nawrockiego, głownie do kandydata KO Rafała Trzaskowskiego, "o zahamowanie negatywnych emocji". "Będziemy badać do samego spodu, do samego końca, kto stoi za nielegalną kampanią dezinformacji wymierzoną w Karola Nawrockiego i nasz obóz polityczny" - zapowiedział.
"My tego tak nie zostawimy, chcemy zadawać pytania, sprawdzać. Znamy listę darczyńców, osób dokonujących wpłat zarówno na tę fundację, ale też na konkretnych kandydatów" - podkreśliła posłanka PiS Elżbieta Witek.
Rzeczniczka klubu KO, członkini sztabu Rafała Trzaskowskiego Dorota Łoboda, pytana przez PAP o komentarz powiedziała, że jeśli posłowie PiS mają jakieś podejrzenia, to mogą składać zawiadomienia.
"Nie przyjmujemy żadnych nielegalnych pieniędzy i wsparcia od żadnych organizacji, wszystko będzie wykazane w sprawozdaniu. Jeżeli PiS ma jakieś podejrzenia, to ma prawo oczywiście je zgłaszać odpowiednim organom" - powiedziała Łoboda.
Fundacja na swojej stronie internetowej wskazała, że jej celem jest podejmowanie działań na rzecz "umacniania polskiej demokracji, poprawy jakości debaty publicznej oraz zwiększania frekwencji wyborczej, a także wzmacnianie i utrwalanie pozycji Polski w strefie cywilizacji zachodniej (euroatlantyckiej), ze szczególnym uwzględnieniem trwałego i niepodważalnego członkostwa w Unii Europejskiej i NATO oraz strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki".
Napisano też, że kampania profrekwencyjna dotycząca majowych wyborów prezydenckich "ma charakter satyryczny, ocierający się miejscami o groteskę, prezentując charakterystyczne i często irytujące, skrajne zachowania i postawy godzące w podstawowe interesy naszego kraju, a także sprzeczne z promowaną przez nas postawą proobywatelską i prodemokratyczną".
Jedno z zamieszczonych przez fundację nagrań nawiązuje do byłego wiceministra sprawiedliwości, obecnie posła PiS Marcina Romanowskiego, który jest podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, ale przebywa od grudnia na Węgrzech, gdzie otrzymał azyl polityczny.
"Mam azyl od Orbana i na pewno nie wrócę do kraju, w którym jest zamach stanu. To jest nie do pomyślenia, żeby polscy sędziowie orzekali jak chcą, a nie jak im każemy, ale to się znowu zmieni. Na wiosnę nasz prezydent, który nas ułaskawi, a potem znowu my. I będzie nasze prawo i nasza sprawiedliwość, a nie jakieś tam" - mówi aktor na nagraniu. (PAP)
rbk/ itm/
































































