Wskaźnik inflacji CPI wzrósł w lipcu o 2 proc. - poinformował Główny Urząd Statystyczny. Dane te są zgodne za wstępnym szacunkiem opublikowanym dwa tygodnie temu.


Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu 2018 r. w stosunku do poprzedniego miesiąca obniżyły się o 0,2 proc., a w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 2,0 proc. - wynika z komunikatu Głównego Urzędu Statystycznego. Względem poprzedniego miesiąca nie nastąpiły istotne zmiany w tempie wzrostu cen, w czerwcu bowiem GUS również raportował 2 proc. inflacji CPI rok do roku.
W lipcu br. w porównaniu z miesiącem analogicznym poprzedniego roku wyższe ceny w zakresie transportu (o 10,1%), żywności (o 2,2%) i mieszkania (o 1,9%) podwyższyły wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych odpowiednio o 0,85 p. proc., 0,50 p. proc. i 0,48 p. proc. Za inflację odpowiadają więc przede wszystkim paliwa i żywność, warto jednak zauważyć, że ta ostatnia drożała w lipcu najsłabiej od listopada 2016 roku. Paliwo zaś (Euro 95) w lipcu 2017 roku kosztowało średnio poniżej 4,4 zł, tymczasem dziś płacimy za nie wyraźnie powyżej 5 zł

W porównaniu z poprzednim miesiącem największy wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem miały niższe ceny odzieży i obuwia (o 3,5%) oraz żywności (o 0,8%), które obniżyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,18 p. proc. i 0,17 p. proc. Wyższe ceny w zakresie rekreacji i kultury (o 1,8%), mieszkania (o 0,2%) oraz transportu (o 0,3%) podwyższyły ten wskaźnik odpowiednio o 0,12 p. proc., 0,04 p. proc i 0,03 p. proc.
Warto jednak zaznaczyć, że każdy ma indywidualną inflację. W zależności od tego jak wygląda koszyk dóbr, który co miesiąc kupujemy, odczuwać możemy mocniejszy bądź słabszy wzrost cen. Inflacja "pożera" także nasze oszczędności, szczególnie w dobie lokat oprocentowanych tak nisko, że często nie pozwalają one zarobić podobnego procenta jak inflacja.
Póki co nie zapowiada się jednak, by Narodowy Bank Polski podwyższył stopy procentowe, co mogłoby wpłynąć na spowolnienie wzrostu cen i wzrost oprocentowania lokat. Stopy, według zapowiedzi, bez zmian pozostać mają nawet do 2020 roku. Nasi bankierzy centralni nie kryją się zresztą z tym, że dla nich stabilność cen to inflacja na poziomie 2,5 proc. (+- 1 p.p. odchylenia) i to jest właśnie cel inflacyjny, w który mierzy Rada Polityki Pieniężnej. Lipcowy odczyt znajduje się więc w tym przedziale.
Adam Torchała





























































