REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

PKW wyda decyzję w sprawie sprawozdania finansowego PiS. "Może być kosztowna"

2024-08-29 06:28
publikacja
2024-08-29 06:28
Dodaj Bankier.pl w Google

Państwowa Komisja Wyborcza powróci w czwartek do rozpatrywania sprawozdania finansowego komitetu PiS z wyborów parlamentarnych. Posiedzenie komisji zaplanowano na godz. 10.30; chwilę wcześniej oświadczenie dla mediów wygłosi szef PKW Sylwester Marciniak.

PKW wyda decyzję w sprawie sprawozdania finansowego PiS. "Może być kosztowna"
PKW wyda decyzję w sprawie sprawozdania finansowego PiS. "Może być kosztowna"
fot. Bartosz Frydrych / / FORUM

W czwartek PKW chce podjąć już ostateczną decyzję dotyczącą sprawozdania komitetu PiS z wyborów i nie odraczać ponownie posiedzenia. "To wszystko, o co mogliśmy poprosić, dokumenty, które mogliśmy dostać, już dostaliśmy. Sprawy, które były do ujawnienia czy wyjaśnienia, na chwilę obecną są wyjaśnione. To, co już wiemy, jest wystarczającym materiałem do przyjęcia uchwały" - powiedział PAP jeden z członków PKW.

W dotychczasowych dyskusjach za odrzuceniem sprawozdania opowiadało się pięciu członków PKW (wyznaczeni przez KO, Lewicę i Trzecią Drogę), zaś przeciw - czterech (sędziowie Sylwester Marciniak i Wojciech Sych oraz członkowie wskazani przez PiS).

W niedawnym wywiadzie dla TVP Info zasiadający w PKW Ryszard Kalisz powiedział, że według dokumentów, którymi dysponuje Komisja, kwota nieprawidłowości w finansowaniu kampanii PiS "w sposób znaczący przewyższa" 380 tys. zł, a więc 1 proc. wszystkich wydatków tego komitetu. Oznacza to, że został spełniony warunek z Kodeksu wyborczego - przepisy bowiem bezwzględnie nakazują odrzucenie sprawozdania finansowego, jeśli środki pozyskane, przyjęte lub wydatkowane z naruszeniem przepisów przekraczają 1 proc. wszystkich środków komitetu.

Jak dowiedziała się PAP, nie ma jeszcze projektu uchwały PKW z wyliczeniami pełnej kwoty nielegalnych wydatków. Rozmówca PAP z PKW powiedział, że to, ile środków utraci PiS, będzie przedmiotem rozmowy na czwartkowym posiedzeniu. Z pewnością nie będzie to jednak maksymalny wymiar kary, czyli utrata 75 proc. z blisko 26-milionowej rocznej subwencji budżetowej.

Wakacje na giełdzie

"Ja jeszcze nie znam tej kwoty, a ona musi znaleźć się w uchwale PKW. Można się spodziewać, że posiedzenie pewnie będzie trochę trwało" - powiedział PAP jeden z członków Komisji.

Posiedzenie PKW ws. sprawozdania finansowego komitetu PiS było dwukrotnie odraczane; ostatnio po to, by zwrócić się o wyjaśnienia do Rządowego Centrum Legislacji (RCL) oraz Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK).

W przypadku RCL chodziło o zatrudnienie sześciu osób, które miały nie świadczyć żadnej pracy, a jedynie prowadzić kampanię wyborczą do Sejmu ówczesnego szefa RCL Krzysztofa Szczuckiego.

Z kolei w przypadku NASK chodziło o realizowane w latach 2022-2023 zadanie publiczne polegające na monitoringu treści dezinformujących i fake newsów dostępnych w mediach społecznościowych, finansowane z umowy dotacji celowej na ponad 18 mln zł. PKW zwróciła się o wycenę raportów, które mogły zostać wykorzystane do wsparcia kampanii wyborczej PiS.

PKW dysponuje też dokumentami z Najwyższej Izby Kontroli dotyczącymi kontroli z 2023 r. i kontroli budżetowej. Szef Izby Marian Banaś poinformował, że po kontroli w resortach rodziny i spraw zagranicznych, RPO, IPN i ZUS Izba skierowała pięć zawiadomień do prokuratury, w tym ws. podejrzenia niegospodarności w związku z promocją programu 800 plus.

Ponadto do PKW trafiły trzy zawiadomienia z Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące wątpliwości w finansowaniu kampanii wyborczej w 2023 r. Pierwsze związane było z ustaleniami śledztwa w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Mimo postulatu MS, by Państwowa Komisja Wyborcza sprawdziła, czy wydatki z funduszu były zgodne z przepisami Kodeksu wyborczego, PAP nieoficjalnie dowiedziała się, że PKW - przy podejmowaniu decyzji ws. sprawozdania PiS - nie będzie brała pod uwagę sprawy Funduszu.

Niezależnie od tego minister sprawiedliwości wnioskował też do Komisji w sprawie oceny zgodności kampanii reklamowych resortu z lat 2019-2023 z zasadami finansowania komitetów wyborczych. Informował wówczas, że w MS odkryto, iż "z kart kredytowych ponoszone były wydatki na reklamy MS, ale czas emisji tych reklam był bardzo zbieżny z tym, kiedy trwała kampania wyborcza".

W ostatnim zawiadomieniu szef MS Adam Bodnar wskazał na prawdopodobieństwo naruszenia zasad prowadzenia i finansowania kampanii wyborczej przez nagranie, w którym ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiadał zaostrzenie kar za najcięższe przestępstwa.

Ponadto w ostatnich tygodniach politycy Koalicji Obywatelskiej składali w PKW kolejne dokumenty podważające prawidłowość finansowania kampanii wyborczej przez PiS.

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk informował o nieuprawnionym wykorzystaniu budżetu MON do agitacji wyborczej w związku z organizacją przez byłe kierownictwo resortu pikników wojskowych w trakcie kampanii wyborczej w 2023 r.

Europoseł PO Michał Szczerba przekazał do PKW dokumenty, które miały ilustrować nieprawidłowości w wydatkowaniu 1,2 mln zł na gadżety wyborcze PiS, takie jak kubki, koszulki, a także billboardy. Jak wskazywał, finansowanie odbywało się za pośrednictwem firm, z którymi współpracowały spółki Skarbu Państwa.

Przedstawiciele rządu wprost formułują oczekiwania wobec PKW, by odrzuciła sprawozdanie komitetu PiS. "Ja sobie zdaję sprawę, że dokumenty czy dowody, których chce dzisiaj PKW w wielu obszarach, pojawią się za kilka miesięcy, wtedy kiedy będą zeznania świadków przed prokuratorami czy przed sądem, wtedy kiedy pojawią się różne dokumenty, które zaczną wyciągać ludzie, broniąc siebie przed zarzutami" - mówił niedawno szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec, wskazując, że "PKW ma terminy określone w przepisach", ale "jeśli nie będzie kary, nie będzie reakcji na to, co się działo w ciągu ostatnich wyborów, to żyjemy na Białorusi pod względem politycznym".

Na zarzuty odpowiada Prawo i Sprawiedliwość, powołując się m.in. na opinię niezależnego biegłego rewidenta, który - badając sprawozdanie komitetu PiS - nie stwierdził naruszenia przepisów Kodeksu wyborczego.

Ponadto PiS przywołuje opinię Krajowego Biura Wyborczego z lipca tego roku. W dokumencie, przygotowanym przez zespół kontroli finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych pod kierownictwem Krzysztofa Lorentza, wskazano, że ewentualne odrzucenie sprawozdania przez PKW mogłoby naruszyć dotychczasową interpretację "zasad wypracowanych przez ponad 20 lat sprawowania przez nią kontroli finansowania kampanii wyborczych, których zasadność potwierdza również orzecznictwo Sądu Najwyższego".

Jak podkreślono, zakres kontroli sprawowanej przez PKW wyznaczają przepisy, więc obejmuje ona wyłącznie działania komitetów wyborczych. "Działania podmiotów innych niż komitety wyborcze nie podlegają kontroli ani ocenie dokonywanej przez PKW, a ich analiza służyć może jedynie ustaleniu stanu faktycznego" – czytamy w dokumencie. I dalej: "nie może być podstawą odrzucenia sprawozdania ani wskazania uchybienia obiektywny wpływ działań innego podmiotu na polepszenie szans wyborczych komitetu wyborczego, o ile działania te dokonywane były bez porozumienia z komitetem".

Politycy PiS zarzucają rządzącym, że wywierają naciski na PKW i chcą pozbawić ich partię środków finansowych. Ich zdaniem powodów do odrzucenia sprawozdania komitetu PiS nie ma, zaś PKW musi badać sprawozdania finansowe zgodnie z przepisami. Przedstawiciele PiS podkreślają, że - jeśli były jakiekolwiek nieprawidłowości - to do ich badania powołane są prokuratura i sądy, a nie PKW. Zaznaczają też, że nie ma żadnego wyroku sądowego, który potwierdziłby zarzucane nadużycia w kampanii.

Przepisy Kodeksu wyborczego bezwzględnie nakazują odrzucenie sprawozdania finansowego, jeśli środki pozyskane, przyjęte lub wydatkowane z naruszeniem przepisów przekraczają 1 proc. wszystkich środków komitetu. W przypadku komitetu PiS kwota nieprawidłowego finansowania musiałaby sięgnąć 387 tys. zł (jak wynika ze sprawozdania finansowego komitetu PiS, łączne przychody opiewają na 38 mln 781 tys. zł).

Co ważne, kwestionowane finansowanie musi mieścić się w ramach kampanii wyborczej, a więc w przypadku sprawozdań dotyczących ubiegłorocznych wyborów badany jest tylko okres od 8 sierpnia do 13 października 2023 r.

W razie odrzucenia sprawozdania finansowego komitetu wyborczego subwencja budżetowa na działalność statutową i dotacja podmiotowa przysługująca partii zostaną pomniejszone o kwotę stanowiącą równowartość trzykrotności wysokości środków pozyskanych lub wydatkowanych z naruszeniem przepisów. Przy czym to pomniejszenie nie może przekroczyć 75 proc. wysokości dotacji lub subwencji.

Jeśli sprawozdanie finansowe zostanie odrzucone, pełnomocnik finansowy komitetu ma prawo, w ciągu 14 dni od doręczenia mu postanowienia PKW, wnieść skargę do Sądu Najwyższego. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN rozpatruje skargę i wydaje w tej sprawie orzeczenie w terminie 60 dni. Od orzeczenia SN nie przysługuje odwołanie. Jeśli SN uzna skargę za zasadną, PKW postanawia o przyjęciu sprawozdania finansowego.

Odrzucenie sprawozdania finansowego przez PKW kosztowne dla partii

Odrzucenie sprawozdania finansowego przez Państwową Komisję Wyborczą może dużo kosztować partie polityczne. Przekonały się o tym m.in. Nowoczesna, Partia Razem i PSL, które przez błędy w rozliczeniach utraciły w poprzednich latach subwencje budżetowe.

Obowiązek przedkładania Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdań finansowych mają komitety wyborcze po każdych wyborach oraz partie polityczne z ich działalności za każdy rok. PKW może przyjąć sprawozdanie finansowe bez zastrzeżeń, ze wskazaniem uchybień albo je odrzucić.

Konsekwencją odrzucenia sprawozdania finansowego komitetu wyborczego może być strata do 75 proc. dotacji podmiotowej, czyli środków z budżetu państwa, które partia otrzymuje w związku ze zdobytymi mandatami (to tzw. zwrot za kampanię) oraz subwencji, czyli środków z budżetu państwa na działalność statutową partii - także maksymalnie do 75 proc. jej wysokości.

Z kolei, jeśli odrzucone zostanie roczne sprawozdanie partii, która pobiera subwencję, wtedy traci ona do niej prawo na trzy lata. W przypadku partii politycznej, która nie otrzymuje subwencji z budżetu państwa, odrzucenie sprawozdania finansowego nie pociąga za sobą żadnych skutków.

W ostatnich latach PKW wielokrotnie odrzucała sprawozdania finansowe - najgłośniej było jednak o tych decyzjach, które skutkowały utratą środków finansowych.

W 2016 r. PKW odrzuciła sprawozdania finansowe z wyborów parlamentarnych dwóch komitetów: Nowoczesnej Ryszarda Petru oraz Partii Razem. Obie partie niezgodnie z przepisami przelały pieniądze z rachunku partii bezpośrednio na konto komitetu wyborczego. Tymczasem zgodnie z Kodeksem wyborczym pieniądze te najpierw powinny trafić na konto funduszu wyborczego partii, a dopiero stamtąd przelane powinny zostać na konto komitetu wyborczego. Nowoczesna niezgodnie z przepisami przelała blisko 2 mln zł z rachunku partii bezpośrednio na konto komitetu wyborczego. Komitet Partii Razem nieprawidłowo przyjął 10 tys. zł.

Oba ugrupowania odwołały się do Sądu Najwyższego od decyzji PKW, jednak SN oddalił te skargi.

Nowoczesna argumentowała, że do nieprawidłowego przekazania środków finansowych doszło z powodu "zwykłej, ludzkiej pomyłki", a sankcja odrzucenia sprawozdania finansowego jest niewspółmiernie wysoka do uchybienia. Z kolei Partia Razem podnosiła, że po 28 dniach, kiedy zorientowano się, że pieniądze przelano z pominięciem funduszu wyborczego, zostały one zwrócone.

Oddalenie skarg Nowoczesnej i Partii Razem oznaczało dla obu partii straty finansowe. Nowoczesnej na rzecz Skarbu Państwa przepadła równowartość nieprawidłowo przyjętej sumy, ponadto partia straciła także 75 proc. przyznanej jej ponad sześciomilionowej subwencji, czyli ok. 4,65 mln zł. Z kolei Partii Razem przepadło 10 tys. zł; subwencja partii została obniżona o 30 tys. zł. Ugrupowanie miało pierwotnie otrzymać z budżetu ok. 3,18 mln zł.

Z powodu błędów w rozliczeniach PKW odrzuciła także sprawozdania finansowe Nowoczesnej i Partii Razem za 2015 r. Decyzja ta oznaczała utratę rocznych subwencji przez trzy lata: w przypadku Nowoczesnej w sumie 18,6 mln zł; Partii Razem - 9,5 mln zł.

W 2014 r. PKW odrzuciła z kolei sprawozdanie finansowe PSL za 2013 r., a powodem było działanie zarządu powiatowego PSL w Sandomierzu, który "podjął i wykonał decyzję o gromadzeniu środków finansowych partii poza jej rachunkiem bankowym". Według PKW ludowcy nie uwzględnili w swoim sprawozdaniu 17 498 zł.

PSL złożyło wówczas zażalenie na decyzję PKW, a Sąd Najwyższy uznał skargę Ludowców za zasadną. W konsekwencji PKW przyjęła to sprawozdanie, a PSL nie straciło prawa do subwencji budżetowej.

Jak przekazał wtedy SN, według PSL ograny statutowe partii nie wiedziały, że w jednej z jej lokalnych struktur jest prowadzone inne niż oficjalne konto, z którego jest finansowana działalność partii. "Brak tej świadomości i wiedzy jako główny zarzut, który był przedmiotem tej kasacji, oznacza, że SN podzielił tę argumentację. Stanął na stanowisku, że organów statutowych partii nie może obciążać działalność członków czy struktur lokalnych, o której nie wiedziały" - mówił ówczesny rzecznik SN Dariusz Świecki.

To nie były pierwsze problemy ludowców ze sprawozdaniem finansowym. W 2003 r. PKW odrzuciła sprawozdanie PSL za 2002 r. ponieważ - zdaniem PKW - partia sprzedała swoje nieruchomości z naruszeniem przepisów ustawy o partiach politycznych. SN nie uwzględnił odwołania ludowców, którzy w efekcie nie otrzymali niemal 5,5 mln zł subwencji budżetowej za lata 2003-2005.

Niewiele wcześniej, bo w 2002 r. PKW odrzuciła sprawozdanie PSL z wyborów parlamentarnych w 2001 r. i także wtedy SN utrzymał tę decyzję. PSL dostał więc znacznie mniejszą subwencję z budżetu i mniej pieniędzy z tytułu zwrotu kosztów kampanii.

PKW podnosiła wtedy, że komitet wyborczy ludowców m.in. gromadził pieniądze na kampanię wyborczą na koncie komitetu wyborczego, a nie funduszu wyborczego, podczas gdy ordynacja wyborcza jednoznacznie wymaga utworzenia oddzielnego konta.

reb/ godl/ mhr/

reb/ godl/ wus/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
yypan
Obca agentura w Polsce domyka system.
polski7
Trochę z innej beki, ale jestem za tym żeby politycy płacili ZUS, skoro tak ochoczo go podwyższają. Może wtenczas zrozumieją o co chodzi i czemu wszystko takie drogie. Kolejna sprawa: posłowie powinni mało zarabiać, żeby nie pchał się tam nikt dla kasy, ale z powołania i wiedzy. Za to powinny być spore premie na koniec uzależnione Trochę z innej beki, ale jestem za tym żeby politycy płacili ZUS, skoro tak ochoczo go podwyższają. Może wtenczas zrozumieją o co chodzi i czemu wszystko takie drogie. Kolejna sprawa: posłowie powinni mało zarabiać, żeby nie pchał się tam nikt dla kasy, ale z powołania i wiedzy. Za to powinny być spore premie na koniec uzależnione od wyników w gospodarce. Dzięki temu nie mielibyśmy tam tylu szkodników i Dyzm.

Powiązane: Afery rządu PiS

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki