Inwestowanie systematyczne, nieważne, czy chodzi o większe kwoty czy tylko minimalne składki w planach oszczędnościowych dostępnych na rynku, sprawia, że ryzyko nabywania po wysokich cenach jest dość poważnie redukowane. Tylko jak przekonać klientów do tego, aby nie wpłacali wszystkich pieniędzy naraz i na dodatek w aktywa o podwyższonym stopniu ryzyka inwestycyjnego? Nad tym pytaniem od wielu lat głowią się krajowe towarzystwa funduszy inwestycyjnych oraz w pewnej mierze także ubezpieczyciele oferujący produkty ubezpieczeniowe, ale spełniające funkcje inwestycyjne. Jak na razie chyba z nie najlepszym skutkiem.
Do produktów rodzimych ubezpieczycieli czy funduszy pieniądze trafiają w pewnych cyklach wyznaczanych przez koniunkturę na rynkach giełdowych w Polsce i za granicą oraz wzrosty i obniżki stóp procentowych skutkujących zmianami oprocentowania lokat w bankach. Kiedy koniunktura na giełdach poprawia się, a banki nie są już skłonne do oferowania zysków z lokat na poziomie 8 lub więcej procent, inwestorzy znowu przypominają sobie, że istnieje produkt pod nazwą fundusz inwestycyjny lub ubezpieczeniowy fundusz kapitałowy. I być może teraz właśnie jesteśmy znowu na początku takiego okresu, o czym świadczą coraz większe wpłaty dokonywane w ramach produktów oszczędnościowo-inwestycyjnych proponowanych przez instytucje finansowe. – Z sierpniowych danych NBP o podaży pieniądza wynika, że Polacy wycofali w sierpniu z lokat prawie 0,5 mld zł. Nawet jeśli to niewiele (wszystkie depozyty to ponad 365 mld zł), to jednak był to pierwszy spadek od maja 2007 r. Polacy są więc coraz mniej zadowoleni z oprocentowania lokat i szukają lepszych okazji. Takie dają m.in. fundusze inwestycyjne, których aktywa w sierpniu zwiększyły się o 4 mld zł – mówi Paweł Satalecki, analityk z firmy pośrednictwa finansowego FINAMO.
Zachętą do większych inwestycji są dla klientów nie promocje w opłatach czy reklamy i materiały promocyjne, które otrzymują od agentów ubezpieczeniowych czy doradców finansowych i bankowych, ale wyniki inwestycyjne. Nie są one co prawda obietnicą, że podobne uda się uzyskać również w przyszłości, ale na klientów z reguły działają dużo skuteczniej niż inne argumenty. Tylko czy nadal będą oni skłonni wpłacać większe kwoty z taką samą ochotą jak jeszcze w 2007 roku, kiedy TFI pozyskiwały rekordowe aktywa? Wszystko wskazuje, że tak – polski uczestnik funduszu będzie dokonywał wpłat, ale zastanowi się, do jakich funduszy, i być może pomyśli o rozłożeniu, czyli dywersyfikacji swoich oszczędności. Czy zastanowi się jeszcze nad dokonywaniem tego systematycznie, a nie tylko jednorazowo? Oby i taki scenariusz miał miejsce. – Do zwiększonych inwestycji w inne formy oszczędności niż lokaty potrzeba jeszcze trochę czasu, odbudowania zaufania do alternatywnych form inwestycji oraz poczucia bezpieczeństwa naszych przyszłych dochodów. Czy inwestowanie systematyczne będzie w tym odrodzeniu miało swój udział? Myślę, że jak najbardziej tak – dzięki kryzysowi Polacy nauczyli się liczyć i coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę, że majątek buduje się przez lata, nie przez rok czy dwa – dodaje Paweł Satalecki.
| Czytaj również: Postawić na systematyczność (1) |
Co prawda polskie fundusze nie nastawiają się na pozyskiwanie w ten sposób większych aktywów, a przykład indywidualnych kont emerytalnych pokazuje, że nawet zachęta w postaci uniknięcia podatku od zysków kapitałowych nie jest impulsem, aby zacząć systematycznie oszczędzać. Z działających kont, których jest obecnie 833,3 tys., w pierwszym półroczu 2009 r. wpłat dokonano tylko na 220,9 tys. zł. Średnia wysokość wpłaty od stycznia do czerwca wyniosła 1071 zł (w 2008 r. było to 1561 zł)*. Nie oznacza to, że TFI w ogóle nie oferują takich systematycznych rozwiązań inwestycyjnych, ale nie przykładają do tego większej wagi, chociaż niektóre mogą pochwalić się całkiem dużą liczbą takich klientów. I może właśnie one wyznaczą nową strategię pozyskiwania klientów, nie na kilka lat, ale na znacznie dłużej. Pioneer oferuje produkty systematycznego oszczędzania, w tym produkty o charakterze emerytalnym, od wielu lat. Nie jest to dominująca forma inwestowania, jeśli chodzi o wielkość aktywów, jednak obserwujemy stabilny dopływ środków, dopływ, który w znacznej mierze jest niezależny od aktualnej sytuacji rynkowej. Grupa klientów inwestujących mniejsze kwoty, ale za to w dłuższym terminie, systematycznie rośnie. I tak Pioneer otworzył ponad 100 tys. rachunków funkcjonujących jako Indywidualne Konta Emerytalne – mówi Krzysztof Lewandowski, prezes zarządu Pioneer Pekao TFI.
* źródło: Komisja Nadzoru Finansowego
Grzegorz Piotrowski
gpiotrowski@o2.pl
































































