Wtorkowa sesja na Wall Street stała pod znakiem odwrotu od ryzyka. S&P500 wyznaczył najniższy kurs zamknięcia od marca. Spadkom na rynku akcji towarzyszył ostry spadek rentowności amerykańskich obligacji skarbowych.


RECESJA. To znienawidzone słowo na "R" znów straszy inwestorów. Po kolejnych fatalnych odczytach PMI (i to tym razem także dla USA) oraz niekorzystnych wieściach z frontu wojny handlowej inwestorzy z Ameryki wrócili z wydłużonego weekendu (poniedziałek był w USA dniem wolnym) w trybie "risk-off".
Najbardziej spektakularnie tryb ten objawił się na rynku długu - przez niektórych uważanym za starszego i "mądrzejszego" brata rynku akcji. Rentowności amerykańskich papierów skarbowych praktycznie na całej długości krzywej (a przynajmniej od 2 lat w górę) spadły o 5-6 pb. Dochodowość 10-letnich obligacji USA obniżyła się do 2,26%, osiągając najniższą wartość od października 2017. Jeszcze na początku marca przekraczała 2,7%, a w listopadzie sięgała 3,25%. Malejąca rentowność oznacza wzrost ceny rynkowej obligacji.
W rezultacie różnica między rentownością 10-letnich obligacji rządu USA a rentownością 3-miesięcznych bonów skarbowych stała się jeszcze bardziej ujemna, osiągając najniższą wartość od sierpnia 2007 roku. To historycznie bardzo mocny sygnał ostrzegawczy przed recesją w największej gospodarce świata.

Drugim sygnałem alarmowym są ceny drewna w Ameryce, które niemal wyrównały listopadowe minimum, we wtorek zniżkując o ponad 5%. Dodajmy do tego ostatnie dane o słabym popycie na dobra inwestycyjne. Nawet zawodowi optymiści z Wall Street zaczynają nieśmiało przebąkiwać, że coś może być nie tak. Analitycy banku Morgan Stanley napisali, że perspektywy amerykańskiej gospodarki ulegają pogorszeniu i że "najnowsze dane sugerują, że ryzyko związane z zyskami (przedsiębiorstw - przyp. red.) i gospodarką są większe, niż się to zdaje większości inwestorów". Według Morgan Stanley gospodarka USA po raz pierwszy od 2008 roku znalazła się w fazie spowolnienia.
Morgan Stanley zapala czerwone światło gospodarce USA. Sygnalizuje to przejście gospodarki w stan spowolnienia po raz pierwszy od dekady. pic.twitter.com/6y03cuXh0I
— Krzysztof Kolany (@kkolany) 28 maja 2019
Stąd też negatywna reakcja amerykańskiego rynku akcji nie powinna być większym zaskoczeniem. S&P500 zaliczył spadek o 0,84%, wycofując się na linię 2 800 punktów i wyznaczając najniższy kurs zamknięcia od dwóch miesięcy. Dow Jones poszedł w dół o 0,94%, zatrzymując się na wysokości 25 347,77 punktów. W piątek DJIA zakończył pod kreską piąty tydzień z rzędu, co było najdłuższą taką serią od ośmiu lat. Nasdaq Composite stracił 0,39%, finiszując z wynikiem 7 607,35 pkt.
Krzysztof Kolany






















































