Zarząd Bawełnianki 15 września wyznaczył pracownikom jako datę przyjścia do pracy. Na razie wszyscy są bowiem na tzw. postojowym, czyli nie przychodzą do pracy. W poniedziałek mają prawdopodobnie stawić się tylko po wypowiedzenia. Wielu z nich jednak może nie przyjść, bo wybierze się na zwolnienia lekarskie, co jednoznacznie uniemożliwi wręczenie wypowiedzeń.
-Ludzie tyle lat przy krosnach pracowali, to trochę zdrowia tu zostawili. Kto wie jak to będzie z tym zwolnieniami lekarskimi? Być może więcej osób się na nie zdecyduje - mówi Stanisław Bąkowicz, szef zakładowych związków.
W poniedziałek wraz z pracownikami do zakładu, który kiedyś był gigantem na rynku bawełny, zawitają również specjaliści z Powiatowego Urzędu Pracy w Bełchatowie. Wśród pracowników chcą przeprowadzać specjalną ankietę.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć, jakich szkoleń zawodowych oczekiwaliby od nas lub w jakim zawodzie mogliby pracować. To może pomóc znaleźć im nowego pracodawcę - mówi Maria Kulińska, dyrektor PUP.
W oparciu o wyniki ankiety, specjaliści z urzędu pracy zamierzają przygotować specjalny program pomocy dla zwalnianej załogi Bawełnianki. Urząd pracy wyśle do zakładu doradcę zawodowego, specjalistę ds. rozwoju zawodowego i pośrednika pracy odpowiedzialnego za rejestrację.
Dyrektor PUP ma również wątpliwości, czy pracownicy zjawią się w wyznaczonym przez pracodawcę dniu. - Nie wiadomo, ile spośród 129 osób typowanych do zwolnienia przyjdzie tego dnia do pracy - mówi Maria Kulińska. -Może się okazać, że większość załogi pójdzie na zwolnienia lekarskie. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, a wtedy nasz program pomocy i ankietę trzeba będzie przesunąć na późniejszy termin.
Kulińska nie chce mówić, na jakie rozwiązania mogliby liczyć zwalniani pracownicy. - Później będziemy w stanie mówić o jakichkolwiek konkretach - mówi Kulińska.
Zdaniem środowisk lewicowych, w Bełchatowie lada dzień można teraz oczekiwać ogłoszenia upadłości zakładu. Zobowiązania spółki to ponad 21 mln zł. Z tytułu podatków, ceł, ubezpieczeń i innych świadczeń firma zalega 19,5 mln zł. Tylko w 2007 roku wygenerowała stratę wysokości 2,5 mln zł. Na koniec 2007 roku kapitał Bawełnianki to ponad 4 mln zł na minusie.
Jak na specjalnej konferencji, poświęconej sytuacji Bawełnianki, tłumaczył Marcin Rzepecki, szef powiatowej lewicy, granie na zwłokę, z którym mamy do czynienia, jest celowe. Jego zdaniem, chodzi to, by upadłość była ogłoszona co najmniej sześć miesięcy od chwili, gdy Bawełnianka sprzedała działki, na których działa. Te cztery hektary gruntu kupiła spółka Comex, która wówczas była właścicielem pakietu większościowego BZPB. Szacuje się, że cena rynkowa tych działek to około 12 mln zł.
- Gdyby od chwili zawarcia transakcji nie minęło co najmniej pół roku, syndyk masy upadłościowej mógłby transakcję unieważnić ze względu na dobro finansowe spółki - dodaje. - Teraz, gdy ten okres już minął, możemy oczekiwać ogłoszenia upadłości.
Iwona Szybka, rzecznik Sadu Okregowego w Piotrkowie, mówi, że do sekcji upadłościowej sądu gospodarczego żadne wnioski z Bawełnianki na razie nie wpłynęły. Na razie.
POLSKA Dziennik Łódzki
Grzegorz Maliszewski





























































